8 lat z życia

Dziś mija osiem lat pisania na Mój Mac. To szmat czasu, Co z tego przyszło? Znam takich co z drwiną szepną nic – bo nawet reklamy nie potrafisz sprzedać. Może mają rację. Żyć z pisania nie potrafię. Na szczęście piszę bo lubię to robić, a jeszcze bardziej lubię tą całą społeczność ludzi. Ciągle, systematycznie, powolutku ogarniam jej nawyki, stadne zachowania i reakcję gdy jest osaczona. To prawdziwy organizm. Dotykam, poznaję i przenoszę tą wiedzę do życia poza siecią. To jest ciągle dla mnie wyzwanie – uczę się.

Po 8 latach człowiek chcąc nie chcąc wyrabia w sobie pewne mechanizmy życia w tym środowisku. I tak z perspektywy czasu myślę, że…

Argumentuj w komentarzach… z większym wyrafinowaniem niż „ale gówno”. Autor włożył pewien trud w pisanie artykułu. Daj mu chociaż powód do podjęcia z Tobą polemiki na dany temat. Nikt nie mówi, że pismak ma zawsze racje. Komentarz jest Twoją odpowiedzią na błędne według Ciebie stwierdzenia.

Przyznawaj się do błędów… bez tego drobnego czynnika staniesz się nieautentyczny i żenujący. Wiem, to trudna sztuka. Gdy piszesz tekst i ktoś wskazuje Ci błąd merytoryczny, który jest ewidentnym niedopatrzeniem zwyczajnie się przyznaj. Nikt nie jest pozbawiony robienia błędów. Jednak iście w zaparte przy jawnym błędzie jest głupotą i nieuczciwym traktowaniem czytelnika.

Nikogo nie przekonuj do swoich racji… Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby w dyskusji sieciowej ktoś stwierdził – „masz racje, Twoje górą”. Nie stawiaj siebie na pozycji mentora. W sieci nie ma miejsca na przypieranie kogoś do muru i oczekiwanie, że Ci przytaknie. Jedyne co powinieneś zrobić to wyrazić swoją opinię i dać człowiekowi na spokojnie przemyśleć resztę spraw.

Słuchaj… jest niejako wypadkową powyższego. Internet to świetne miejsce do poznania nowych opinii w danym temacie. Osobiście najbardziej sobie to cenie w sieci, a mam to szczęście, że Mój Mac czytają ludzie mądrzejsi ode mnie. Słucham zatem innych z dużą uwagą. Warto.

Poznaj autora… żeby wiedzieć z kim masz do czynienia. To taka imitacja spotkania oko w oko. Jeśli masz 18 lat, a autor tekstu 35 nie będziesz mu pisał – „ej koleżko zmień początek zdania…”. Kultura wymaga przyzwoitego traktowania starszych, a i stary autor widząc takie „ziomalowanie” może tego nie udźwignąć w swojej wiekowej postaci (przepraszam wszystkich przed 40. :-)).

Bądź precyzyjny… aby ludzie Cię dobrze zrozumieli. Dla mnie to najtrudniejsza część pisania. Przelej to co masz w głowie na klawiaturę. Moje myśli biegną dość szybko i często palce nie nadążają w stukanie klawiszy. Wówczas muszę się gęsto tłumaczyć co autor miał na myśli. Jednak wówczas możesz sporo stracić w oczach ludzi nie mówiąc już o czasie jaki będziesz musiał poświęcić na prowadzenie zażartych dysput typu „ale mi chodziło przecież o…”.

Czytaj dwa razy… i nie publikuj na chybcika tego co chcesz powiedzieć. Jeśli nie przeczytasz swojego tekstu przed wrzuceniem go do sieci daję Ci moją głowę, że pierwszy komentarz będzie „przed że piszemy przecinek”. To psuje wizję autora o dyskusji na temat tekstu. 

Nie kasuj komentarzy… szczególnie tych wytykających Ci błędy. Niech będą dla Ciebie nauczką, że musisz to zrobić lepiej. Ja ostatecznie gdy chcę usunąć jakąś opinię piszę do jej autora z taką prośbą. Kajanie się jest równie bolesne jak patrzenie na uwypuklone błędy przez czytelników.

Daj się poznać… i bądź sobą. Wówczas jest szansa, że będziesz mógł bez większego problemu rzucić jakiś krwiożerczy dowcip i ludzie nie potraktują Cię jak debila. Nie bój się wyrażać również swoich opinii. Jeśli mają Cię polubić to tylko prawdziwego Ciebie. W przeciwnym razie czar pryśnie przy pierwszym spotkaniu poza siecią.

Wyjdź z internetu… bo inaczej nic nie uda Ci się osiągnąć. Możesz zbudować coś namacalnego tylko z ludźmi których znasz w rzeczywistości. Gdy ściskasz komuś dłoń i zamieniasz dwa słowa to wówczas wiesz czy to jest gość z którym można zdobyć świat. Znajomości sieciowe są kruche. Nie dają podstaw bezpieczeństwa. Wszystkie moje najlepsze kontakty medialne mam z PRowcami, z którymi widziałem się nie tylko w skrzynce e-mai. I pamiętaj, jeśli ludzie nie mają czasu się z Tobą spotkać to znaczy, że niewiele dla nich znaczysz. Możesz dalej tego nie ciągnąć.

Do zobaczenia za rok z nowymi przemyśleniami