Systematycznie, na przemian z ogólnymi opiniami, że „Apple się kończy”, pojawiają się w sieci obawy o przyszłość komputerów Apple . Blogerzy prześcigają się w wymienianiu czasu, od jakiego poszczególne modele Mac mini, Mac Pro, iMac, czy MacBook Air nie były aktualizowane. Apple obrywa też za niedocenianie potrzeb użytkowników profesjonalnych. Również jest mu wytykany ponoć mizerny udział komputerów w ogólnej sprzedaży produktów Apple. Gdy byłem pytany o zdanie na ten temat, ironicznie odpowiadałem, że do czasu aż Apple nie wyda Xcode
na Windows lub iPada, Macintoshe (komputery Apple) będą potrzebne, choćby do tworzenia oprogramowania dla iOS.

Odłóżmy żarty oraz „faktoidowe” newsy „technopudelków” na bok i zbierzmy fakty.Czternaście procent udziału w sprzedaży to nadal ponad dwa razy więcej niż Apple Watch, Apple TV i akcesoria razem wzięte. Oczywiście wszystko wskazuje na to, że udział zegarka i spółki będzie szybko rósł, kto wie, czy nawet nie kosztem iPhone’ów. Jednak sprzedaż Maców zwiększyła się ostatnio o 10%, a dochód z niej aż o 20%. Są to konkretne liczby. Rynek komputerów ledwo i często nieskutecznie broni się przed spadkami, ale u Apple sprzedaż niemal stale rośnie, choć firma zbiera baty, a to za wspomniany brak aktualizacji modeli, innym razem za zbyt radykalne zmiany w interfejsach. Są to liczby, które zwłaszcza księgowego powinny przekonać o racjonalności dalszego rozwoju tej linii produktów.

Informacje oficjalne

W czerwcu tego roku Apple zastosowało metodę „ucieczki naprzód”, rzucając zniecierpliwionym użytkownikom, czekającym na nowy stacjonarny superkomputer z macOS, iMaca Pro. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że o jeśli iMac Pro nie będzie obarczony zbyt wieloma wadami wieku dziecięcego, to zadowoli on większość użytkowników profesjonalnych. Pierwsze domniemane testy, o których pisałem na blogu potwierdzają jego ogromną wydajność. Widzieli już iMaca Pro w akcji uczestnicy FCPX Creative Summit i ponoć byli pod wrażeniem. Pamiętajmy też, że na początku roku ważne osobistości z zarządu Apple potwierdziły trwanie prac nad następcą Mac Pro, jednak na efekty będziemy musieli dłużej poczekać.

Jak niedawno na naszym blogu napisał Przemek Marczyński, Tim Cook może nie bezpośrednio, ale jednak potwierdził, że Mac mini będzie nadal w ofercie i zostanie zaktualizowany. To też dobra wiadomość, zwłaszcza dla mniej zamożnych i tych, co chcą przygodę z komputerami Apple dopiero zacząć. Na razie nie jest pewny tylko los mojego ulubieńca, czyli MacBooka Air.

Jak przyszłość Maców widzą wielcy tego świata?

Raczej nie mają obaw. Nikt rozsądny nie zainwestuje w sprzęt bez przyszłości. Kogo, a w zasadzie jakie firmy mam na myśli? Pierwszy był IBM. Nie dość, że wespół z programistami Apple opracował API dla iOS do swoich systemów, to opublikował ponad setkę aplikacji dla iOS wspierających biznes. Jednak nie to jest najważniejsze dla rozważań o przyszłości Macintoshy. IBM w 2014 roku rozpoczął proces przesiadki z Windows na macOS, wyposażając sto tysięcy swoich pracowników w komputery Mac. Przy tak ścisłej współpracy decydenci z IBM muszą znać przynajmniej zarys planów Apple, zwłaszcza dokonując tak wielkiej i udanej inwestycji w sprzęt. Udanej, bo według informacji prosto z IBM miesięczny koszt serwisowania i opieki nad jednym stanowiskiem po przesiadce z PC na Maki zmalał do tego stopnia, że w ciągu 4 lat pozwoliło to na oszczędzenie od 273
do 543 dolarów na komputerze.

Nie tak dawno do grona „przesiadkowiczów” dołączył kolejny wielki gracz: GE. Zaoferował on swoim pracownikom wybór, czy chcą używać PC z Windows, czy Maców. Oczywiście do kompletu wyposaży swoich pracowników w iPhone’y i iPady jako obowiązujący sprzęt mobilny. I podobnie jak IBM opublikuje API ułatwiające tworzenie aplikacji dla iOS do swoich systemów przemysłowych. Więcej o tym możecie przeczytać na blogu: GE, Delta — kolejni giganci wzorem IBM przechodzą na sprzęt apple.

Mam nadzieję, że te argumenty uspokoiły większość z Was, bojących się o przyszłość Maców. Ja oczywiście czekam na komputer Apple z ich własnym procesorem, co też może wśród niektórych z Was, uzależnionych od wirtualizacji innych systemów, budzić pewien niepokój, jednak i na to znajdzie się jakieś rozwiązanie. Nowe komputery mogą nam się podobać lub nie, ale rynek jako całość przyjmuje je z otwartymi ramionami i nie powinno się to zmienić przez najbliższych kilka lat.

Tekst oryginalnie pojawił się w numerze 10/2017 Mój Mac Magazyn.