^
Srebrny iPhone ;)

iPhone jako narzędzie profesjonalisty

Łukasz Banaszak

21 lipca 2017

Temat pozornie oczywisty, jednak dekada iPhone’a to dobra okazja do podróży w czasie. Każdy z nas zaczynał od jakiegoś modelu iUrządzenia. Do niedawna w moim workflow mocno dominował iOS, zwłaszcza ten „duży” na iPadzie Pro. Operacja dobra przesiadka, o której pisaliśmy, wymusiła małą rewolucję, iPhone 7 plus stał się jeszcze bardziej istotny w warsztacie redaktora i mobilnego twórcy.

Trochę historii

Dawno, dawno temu marzyłem o byciu profesjonalnym twórcą. Sięgałem po różne dziwne urządzenia: lustrzanki, przerobione sprzęty na kamerę otworkową. Eksperymentowałem z sepią, mieszankami kolorów. Na tym etapie zrodziła się pasja do fotografii B&W i haute couture. W znacznym stopniu ograniczał mnie ówczesny analogowy sprzęt, potem już była nauka pracy w Corelu, Photoshopie i wszystkich programach, do których miałem dostęp. Adobe Photoshop na Macintosh’u LC, dał mi porządną szkołę produktywności. Wymusił błyskawiczną naukę wykorzystywania każdego procenta potencjału maszyny. Czerpię garściami z tamtych lat, ilekroć słyszę narzekania młodych aspirujących na nowe MacBoooki, port USB C/Thunderbolt 3 i software, przypominam sobie jak pracowałem w prehistorycznym Photoshopie, na czarno- białym monitorze, true story.
Pojawienie się iUrządzeń w workfolow było jak grom z jasnego nieba: nagle otrzymałem olbrzymią moc aplikacji dla twórców, praktycznie żadnych ograniczeń poza tym, co znajduje się 5 centymetrów przed obiektywem.
iPhone 4 (black)  częściowo odciążył torbę, 4s (white) minimalnie. Coś drgnęło wraz z iPhone’ em 5c. Kolejne modele z plusem odciążyły torbę podróżną o kilka ładnych kilogramów.
Przyznaję, jak przystało na technologicznego zawadiakę, porwałem się na dosyć szalone projekty. Pierwsze polskie kampanie zdjęć bez barier robionych za pomocą iPhone 6 plus i iPada Air 2. Wybrałem tutaj dwie ikony, wyznaczające standardy dostępności: Bartłomieja Skrzyńskiego i Agatę Roczniak. Każda kampania zabrała mi z życiorysu 3 miesiące. Podejrzewam, że nikt tak dogłębnie nie zwiedził przestrzeni Wrocławia w poszukiwaniu dobrych inspiracji. Dbając o jakość zdjęć, nawet robiłem zdjęcia w Barze „BarBara” położny na ziemi, Piotr (mąż Agaty Roczniak) trzymał w ręku lampy, oświetlając modelkę.
Łącznie przez pół roku, z iPhone’ ami w ręku pracowaliśmy z Jaromirem Koppem nad #WroAccessible16. Autorską europejską akcją, tutaj przeszliśmy samych siebie. Zrobiliśmy ponad 10 tysięcy zdjęć, 20 sesji zdjęciowych, wywiady, nagrania podcastów. Pokłosiem całej akcji był album #WroAccessible16. Tutaj zaczęła się kolejna przygoda. Polskie Koleje Państwowe zauważyły nasze działania i tak oto zostaliśmy z Jaromirem… trenerami. Z sukcesami uczyliśmy podstaw obsługi komputera, social media, obróbki filmów i zdjęć. Osobiście prowadziłem plenery fotografii mobilnej, na których kursanci fotografowali za pomocą iPadów użyczonych dzięki uprzejmości  Krzysztofa Grabowskiego. Eksperta rozwiązań edukacyjnych Apple. Jaromir zajął się plenerem filmowym i montażem.
Seniorzy fotografujący za pomocą iPadów
Wyszedł z tego piękny album „Nowoczesny Senior Wroclove” pod patronatem medialnym prof. Jana Miodka, Mój Mac Magazynu i agencji social media Click Community.

A wszystko zaczęło się od iPhone’a

Celowo zwracam uwagę na aspekt zdjęć i filmów. Obecne generacja iPhone’a 7 plus to potężny, pełnokrwisty komputer zamknięty w 5,5- calowej bryle aluminium. Procesor A10 z koprocesorem M10 prześcigają o lata świetlne linię Intela. Jedyne co trzyma w ryzach iUrządzenie to iOS. Z utęsknienim czekam na zapowiedzianą premierę oficjalnej wersji iOS 11.

Aplikacje..

Tryb tabletowy w iPhone 7 plus
na których pracuję, mogę podzielić na kilka kategorii: tworzenie, produktywność i social media. W tworzeniu wiedzie prym Pixelmator, Grageband, iMove, Adobe Photoshop (Fix, Mix, Exspress), Microsoft Fix, Musemage, Feelca B. Chwilowy brak iPada wymusił ode mnie większą kreatywność. Zwyczajnie paruję iPhone’a z Magic Keyboard 2, dodatkowo przejściówka z Lightning do HDMI zamienia iUrządzenie w dodatkowy komputer. Posiłkowałem się tak kilka dni, zanim doszedł zamówiony MacBook „Escape”. Produktywność to mój prywatny konik. Dzielnie supportują to cztery chmury (iCloud Drive, One Drive, Google Drive, Dropbox), mobilne pakiety biurowe (iWork, Office 365), To – Do, One Note (korzystam z niego na równi z notatkami Apple), redakcyjny Slack, testowany PDF Expert 6, rozkłady kolejowe i aplikacje podróżnicze, Outlook, Skype, Office Lens, Microsoft Translator, Google Maps, PayPal, Sway i aplikacje do bankowości elektronicznej. Zainteresowanych mobilnym Office 365 i iWork odsyłam do wcześniejszych tekstów. Maszynerię social media, napędzają Facebook, Twitter i Instagram. Pomocniczo od czasu do czasu kilkam w Adobe social, Spark post i Layout. Staram się przekonać do Snapchat’a, jednak bliższa mi jest fotografia mobilna i lekkie pióro niż film.

5 magicznych historii z iPhone w ręku

Drodzy czytelnicy, pozwólcie, że w 5 kadrach pokażę wam dobre inspiracje- zdjęcia mojego autorstwa zrobione za pomocą iPhone’a. Część z nich trafiła do różnych kampanii bądź mogliście je zobaczyć w social mediach polskich resellerów Apple. Każde z tych zdjęć ma swoją unikatową historię.

Profesor Jan Miodek

Portret Profesora Jana Miodka
Nie pierwszy raz współpracujemy z Panem Profesorem. W marcu 2016 roku specjalnie dla czytelników Mój Mac Magazynu Pan Profesor napisał osobistą dedykację. Wspólnie z Krystyną Zajko- Minkiewicz dokonali translacji wearables na nasz polski „nadgarstnik”. W kwietniowym wydaniu zapoznaliśmy się z wykładnią Pana Profesora, zapytany o podcast czy podkast? Rzeczowo odpowiedział na pytanie, które w mailach zadawali czytelnicy. Wracając do tematu: pewnego pięknego dnia otrzymałem wiadomość od Pana Profesora z wyznaczonym terminem spotkania. Przyjechaliśmy z Jaromirem do zabytkowego Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. W pierwszym „wcieleniu” jestem akademikiem. Młodym pracownikiem nauki. Stąd to spotkanie było czymś niezwykłym. Nagraliśmy merytoryczny wywiad (jego fragmenty mogliście obejrzeć w jednym z kanałów telewizji publicznej).
One more thing, czy widzieliście kiedykolwiek Pana Profesora z iPadem w ręku?
Profesor Jan Miodem z iPadem w ręku ;)

Agata Roczniak

Agata Roczniak z synem Kubą
Dama, jakich mało. Ikona stylu, elegancji i kultury. Poznaliśmy się przy okazji otwarcia traktu na rynku wrocławskim. Choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Wystarczy 5 minut rozmowy z Agatą Roczniak, a zapomnicie o tym, że porusza się na wózku. Osoba dosłownie przekraczająca bariery. W piękny sposób, z gracją wyznacza nowe standardy dostępności. Działając w Fundacji Ewy Minge „Black Butterfly” dokonuje rzeczy niemożliwych. Wspaniała żona i matka Kuby.
Portret Agaty Roczniak

Lucyna Pawlak-artystka z magicznym rysikiem

Lucyna Pawlak z Surface Pen
W maju testowałem produktywność Surface Pro 4, urządzenia na wskroś konkurencyjnego i podszytego sporą dawką kontrowersji. Prawdopodobnie jako pierwszy w redakcji, pokonałem opory przed okienkową hybrydą Microsoftu. Testy produktywności, często odznaczają się nieszablonowym podejściem. Zweryfikowałem działanie w programach biurowych, chmurze i innych aplikacji. Powinien zatem pojawić się minimum promil arytyzmu, inaczej sprowadziłoby się to do suchych statystyk i powielanych opinii. Przekazałem Surface Pro w ręce Lucyny Pawlak. Profesjonalnej Artystce. Plastykowi, malarce, ceramikowi w jednej osobie, która nie widzi przeszkód w łączeniu różnych metod twórczych. Wykorzystując metaloplastykę wraz z innymi technikami, tworzy przedmioty użytkowe i ozdoby. Wierzcie mi, artystka zrobiła z Surface Pen to czego nie potrafiliby ilustratorzy po skończonym 4 letnim treningu w Akademii Sztuk Pięknych!
Lucyna Pawlak z Surface

Port Lotniczy Wrocław

Pasażerowie wysiadający z samolotu
Port Lotniczy we Wrocławiu odwiedziłem już wielokrotnie, jednakowo jako podróżny, ale również w ramach obowiązków redaktora Mój Mac Magazynu. Spenetrowałem z iPhone’em w ręku na wskroś dostępną nowoczesną przestrzeń lotniska. Każda wizyta to pouczająca lekcja dobrego designu i wyżyłowanych norm bezpieczeństwa, a i tak z zapałem godnym rasowego paparazzi robię, co się da, żeby złapać najlepszą chwilę w rolce aparatu.
Samolot

Fotografia natury

Pekińczyk
Fotografia mobilna natury to już next level. Paradoksalnie łatwiej jest o dobry kadr w obszarach urbanistycznych. Natura to wyjątkowo wymagająca modelka, nie pozuje zbyt długo. Bywa kapryśna i bezkompromisowa. Wymaga, aby darzyć ją wielką estymą. W praktyce mamy tylko i wyłącznie ułamki sekundy na to jedno, jedyne dobre zdjęcie. Zwierzęta- nasi bracia mniejsi potrafią pięknie pozować. Wystarczy im tylko okazać należyty szacunek.
Portret konia
Wiem, zwrócicie mi uwagę na prace zagranicznych twórców, tylko czy naprawdę musimy wyjeżdżać do Afryki, żeby zobaczyć taki krajobraz skąpany w słońcu?
Pasące się stado krów
Pamiętajcie! Dobra inspiracja może pojawić się nieoczekiwanie, nawet przy – 15 stopniach mrozu.
Portret rzeźby
W tym miejscu oddam głos zaproszonym gościom. Opowiedzą o tym, jak iPhone wpisuje się w ich zawodowy workflow.

Używam iPhone od 2008 roku, czyli od momentu, gdy był dostępny w Polsce. Był to iPhone 3G, który służył mi do czasu premiery białej „czwórki”. Stał się dla mnie głównym źródłem informacji i choć wykonywanie połączeń telefonicznych zeszło na dalszy plan, narzędziem komunikacji totalnej. Od początku 2010 roku iPhone stał się również źródłem niewielkiego, ale zawsze dochodu, a to za sprawą przystąpienia do programu deweloperskiego.
Od premiery iPhone 6 Plus, używam tylko największych rozmiarów. Są zdecydowanie wygodniejsze przy czytaniu, pisaniu i pracy z dokumentami co mis się często zdarza. W trybie „poziomym” są dobrą namiastką iPada. Ważny jest też zazwyczaj lepszy aparat fotograficzny w tych większych wersjach „telefonu”. Jak wspomniałem, zdarza mi się korygować, a nawet tworzyć nowe dokumenty za pomocą iPhona, najczęściej w Notatkach, ale i w iWork (Keynote). iPhone sprawdza się również jako narzędzie do prezentacji podpięte bezpośrednio kablem do projektora lub za pośrednictwem Apple TV i AirPlay.
Długo można by pisać o „roli iPhone” w moim życiu, jednak na koniec dodam tylko, że stanowi on obecnie centrum kontroli domu, za pośrednictwem HomeKit, HomeBridge i urządzeń, które sam tworzę lub przerabiam.

Jaromir Kopp– redaktor Mój Mac Magazyn, podcaster i dziennikarz technologiczny

Nie byłbym sobą, gdybym nie kupił pierwszego modelu iPhone, ale zrobiłem to dopiero po roku od premiery, kiedy zaprezentowano AppStore i pojawiły się aplikacje. Początkowo urządzenie wykorzystywałem głównie do rozrywki, odpisywania na maile i przeglądania Internetu. Po jakimś czasie postanowiłem sprawdzić co jest po drugiej stronie lustra i przesiadłem się na HTC z Androidem. Nie było to zbyt przyjemne przeżycie i z radością powitałem premierę iPhone 4.
Z czasem iPhone zaczął spełniać coraz ważniejszą funkcję w moim dziennikarskim życiu. Na początku zastapił mi dyktafon i nagrywałem na niego komentarze oraz wywiady. Potem stał się ważnym źródłem informacji i kontaktu z innymi za pośrednictwem Twittera. Od kiedy mam iPhone 7 plus z dwoma obiektywami, w domu mogłem zostawić także lustrzankę, która zawsze mi trochę ciążyła. Teraz z powodzeniem w większości przypadków zastępuje ją telefon. iPhone stał się moim przenośnym biurem polowym i pisałem na nim relacje z konferencji, a nawet edytowałem teksty. Nie zmienia to faktu, że nadal od czasu do czasu lubię sobie zagrać w jakąś grę.

Robert Wojno – redaktor Mój Mac Magazyn, dziennikarz technologiczny i specjalista do spraw marketingu cyfrowego

iPhone moim najlepszym pracownikiem.
Na co dzień w biegu a w zasadzie za kółkiem, prowadzenie firmy szkoleniowej wymaga ode mnie częstych podróży. Jeżdżę głównie autem z uwagi elastyczność i bagaż, do którego pakuję moje Macbooki, kilkanaście iPadów. W prowadzeniu firmy pomaga mi od samego początku iPhone oraz kilka dodatkowych aplikacje, które z biegiem czasu na nim zainstalowałem. Każdy pracowity dzień zaczynam od wyłączenia budzika w iPhone, do którego zdążyłem się przyzwyczaić i nigdy mnie nie zawiódł. Mam ustawionych kilka budzików, w zależności od godziny, o której się kładę, ustawiam właściwy, tak aby czas snu zamykał się w pełnym cyklu 90 minut od czasu zaśnięcia.
Planowanie,
Zapewne sporo ludzi ma z tym problem. Ja też się do nich zaliczam. Nie lubię planować, ale jak mawia moja żona, dobry plan dnia oszczędza kilka zarwanych nocy. Używałem wielu aplikacji, ale zawsze wracam do jednej, standardowego kalendarza, może nie jest bogaty w opcje, ale dzięki temu prosty i intuicyjny. Zapisuje w nim wszystkie aktywności, dodatkowo wrzucam pliki (to na Macbooku) oraz notatki do spotkań i szkoleń. Dzięki niemu nie gubię się w ciągu dnia i mam zawsze pod ręką niezbędne materiały do pracy. Większość z nich trzymam na iCloud i One Drive. Ten drugi upodobałem sobie głównie z uwagi na pakiet offie, który na iPhone działa równie dobrze, jak iWork, czego niestety nie mogę powiedzieć o MS Office na Maca (ale powoli wychodzi na prostą). Zadania, które dodatkowo muszę wykonać w ciągu dnia, umieszczam w systemowych powiadomieniach. Trzymam się zasady, że jeśli coś ma zająć 2 minuty, robię od razu, zadania do 30 min wrzucam w powiadomienia, a dłuższe zajęcia lądują w kalendarzu.
Podróże z iPhone, na czas do celu.
O to, abym nigdy nie spóźnił się na spotkania, dba moja nowa ulubiona nawigacja WAZE. Dzięki synchronizacji z kalendarzem i WAZE jest w stanie ocenić, ile czasu potrzebuje, aby dotrzeć na spotkanie. Informuje mnie godzinę przed planowanym wyjazdem, dając możliwość wykorzystania czasu wolnego do maksimum. Dzięki rozbudowanemu systemowi ostrzegania wiem o wszelkich niespodziankach na trasie w postaci korków, robót drogowych czy o ukrytych w krzakach panach policjantach. Z WAZE nie muszę się też martwić o paliwo, do mojego auta w kilka sekund wiem, gdzie są najbliższe stacje i w której z nich kupię najtaniej moją benzynę. Aplikacja jest świetna, ale doskwiera mi brak asystenta pasa ruchu i mała społeczność użytkowników, której można pozazdrościć Yanosikowi. Nie mniej jednak jej zalety przeważają nad wadami. Nie raz wyprowadziła mnie z zakorkowanego miasta, gdzie Google Maps pokazywał, że będę stał w korku, o conajmniej 30 minut dłużej niż sugerował to WAZE.
Szkolenie z iPhone.
Prowadząc szkolenia, zawsze mogę liczyć na mojego iPhone, a właściwie na dwa. Używam iPhone 6s Plus 64GB oraz dodatkowo iPhone 6 Plus 128GB. Ten pierwszy jest moim głównym iPhonem, to jego używam do prowadzenia prezentacji i korzystam z funkcji pilota do Keynote. Niejednokrotnie zdarza mi się poprawiać prezentację podczas przerwy obiadowej w czasie szkolenia, dzięki iCloud wszelkie poprawki od razu są na Macbooku Pro Retinie podłączonej do projektora i nikt poza mną nie wie, że cokolwiek zmieniłem. Drugi iPhone jest supportem w momencie braku internetu. Funkcja Hotspotu osobistego jest genialna i nigdy mnie nie zawiodła, brakuje mi tylko możliwości podłączenia większej ilości urządzeń niż 5, które oferuje system iOS dla iPhone. Dodatkowo większy pojemnością iPhone jest moim dyskiem zewnętrznym i rejestratorem szkoleń. Nagrywam na nim swoje warsztaty oraz dokumentuje wypracowane przez uczestników materiały.
Z pomocą przychodzi aplikacja Office Lens od Microsoft. Od razu zakochałem się w tym skanerze. Bardzo odpowiada mi możliwość eksportu skanu do One Drive oraz możliwość wyboru formatu. Świetny czytnik OCR pozwala z łatwością przetworzyć skan na dokument Word i nanieść poprawki. Lens przydaje się również do gromadzenia dokumentacji poszkoleniowej w formie cyfrowej,
Czas po szkoleniu.
Nie zawsze mam czas na posiłek między sesjami szkoleniowymi, aby nie chodzić głodnym, próbuję się uratować turystyką kulinarną. Pomaga mi w tym oczywiście iPhone z aplikacjami Tripadvisor oraz Foursquare. Jedna i druga bezbłędnie podaje najlepsze, a zarazem najtańsze lokale w mieście.

Krzysztof Grabowski  – ekspert rozwiązań edukacyjnych Apple oraz trener kompetencji DIGCOMP
Tradycyjnie zapraszam do dyskusji w komentarzach. Napiszcie, jaki jest wasz codzienny worklow i zastosowanie iPhone’a.

Komentarze (0)
L

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.