Surface Pen 

Surface Pen trzymany w ręku

Nabywając Surface Pro 4, w zestawie znajdziemy rysik o tajemniczej nazwie: Surface Pen. Jest nieznacznie krótszy i wyraźnie cięższy od Apple Pencil. Zasila go malutka bateryjka typu AAAA. Wariant magnesu zapewnia stabilne mocowanie z hybrydą Microsoftu.

Surface Pen i Apple Pencil

Refleksje

Po tych 12 dniach wiem jedno: Surface Pen skutecznie wspiera codzienną produktywność w dokumentach Office 365. Na początku rzeczywiście byłem jak przysłowiowy emigrant wychodzący z londyńskiego Portu Lotniczego. Rysik Surface to urządzenie o diametralnie innej filozofii niż Apple Pencil. Twórcy Surface zostawili użytkownikom duże pole do ingerencji. Sami skonfigurujemy gesty rysika (tak, gesty!). Fabrycznie podwójne przyciśnięcie aktywuje natywną aplikację do screen shot’ ów (często z niej korzystałem przy pisaniu tego tekstu). Jedno wciśnięcie włącza Windows INK.

Ustawienia gestów Surface Pen

Naturalnie pisałem nim w One Note i przeglądarce Edge. Wiernie, oddał mój charakter pisma naznaczony dysleksją i dysgrafią.

Ręczne pismo dyslektyka na Surface Pro 4 :)

 

Surface Pen okiem Lucyny Pawlak

Lucyna Pawlak w ogrodzie z Surface Pen

Czy Surface Pen mogą się posługiwać profesjonalni artyści i rysownicy?
Odpowiedzieliśmy na to pytanie, przekazując Surface Pro 4 Lucynie Pawlak. Profesjonalnej Artystce. Plastykowi, malarce, ceramikowi w jednej osobie, która nie widzi przeszkód w łączeniu różnych metod twórczych. Wykorzystując metaloplastykę wraz z innymi technikami, tworzy przedmioty użytkowe i ozdoby. Prowadzi zajęcia artystyczne z dziećmi i dorosłymi. Autorka (wraz z Jaromirem Koppem) pierwszych polskich bajek dla dzieci na iPhone’a i iPada oraz układanek wydanych w formie aplikacji. Uwielbia psy, których w domu ma aż cztery. Jest autorką ponad 1300 obrazów!

Lucyna Pawlak malująca z Surface Pen
Artystka, nigdy nie miała styczności z Windows 10 i Surface Pro 4. Stworzyła piękne obrazy.

technologiczne niebo autorstwa Lucyny Pawlak

Technologiczna ziemia autorstwa Lucyny Pawlak

Technologiczny raj autorstwa Lucyny Pawlak

technologiczne piekło autorstwa Lucyny Pawlak

Oddaję w tym miejscu głos autorce:

Miałam okazje poznać ciekawy, nowoczesny warsztat malarski, jakim jest program 3D paint. W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że to niemożliwe! Malować na tablecie? Pewnie zaraz będą mnie bolały oczy, nie poradzę sobie z obsługą programu i co to będzie za obraz, którego nie ma się fizycznie.

Kiedy uruchomiono mi program, ciągle byłam na nie, aż do momentu, gdy zobaczyłam opcje malowanie farbami olejnymi i akwarelą. Wybrałam farby olejne i z uśmiechem zaczęłam przeglądać wybór pędzli. Niestety tu muszę przyznać, że posmutniałam, bo do dyspozycji był tylko płaski szczeciniak. Nie znalazłam też szpachli malarskich. Zatęskniłam znów do tradycyjnych narzędzi, gdzie między palcami w czasie pracy przy obrazie olejnym miałam różne pędzle: płaskie, okrągłe, o kształcie orzechowym. Najczęściej były one miękkie, syntetyczne, a nie szczeciniaki. Przyglądając się nadal narzędziu, zauważyłam, że na szczęście w łatwy sposób można operować grubością pędzla.

Rozpoczęłam pracę od nieba. Podczas malowania nieba natrafiłam na kolejny problem, ponieważ dla artysty niebo nie jest często niebieskie, potrzebna jest cała paleta barw, wiec szybko skończyły mi się dostępne kolory. Na szczęście znane mi są dobrze sposoby mieszania farb i tworzenia własnych kolorów, dlatego szybko taką możliwość odkryłam w programie. Aż tu nagle bum zabrakło mi miejsca na kolory w okienku, które nazwałam paletą. Wzięłam głębszy oddech i nie dałam za wygraną. Tworzyłam kolory, które nie dało się wrzucić na paletę, ale można było ich użyć do malowania bez zapisywania ich w palecie. Kolejnym znakiem zapytania były laserunki, które dla mnie w malarstwie olejnym są bardzo ważne.

Większość drobnych niedogodności wyrównały inne możliwości programu takie jak nakładanie warstwy farby olejnej na warstwę. W tradycyjnym malarstwie trzeba odczekać czasem nawet kilka dni na przeschnięcie warstwy, aby nanieść poprawki. W cyfrowym malowaniu można zrobić od razu.

Przyjrzałam się jeszcze dokładniej możliwościom programu i odkryłam więcej „raju”. Farby olejne zaczęły współpracować z akwarelami, kredkami i innymi narzędziami. Pozwoliło mi to, w ramach ćwiczeń tworzyć obrazy bardziej łącząc techniki, niż jest to możliwe ręcznym sposobem. Użyłam też narzędzi oraz obiektów 3D i zmiennej perspektywy. Laserunek zastąpiło narzędzie, które w programie nazywa się „rozpylacz”. Uśmiech na mojej twarzy pojawił się, gdy ten mój sposób na laserunek zadziałał na akwarelę, kredkę i inne techniki, w których normalnie używać się go nie daje.

Doceniłam, że prawie cała pracownia mieści się na kolanach i w łatwy sposób mogę ją przenosić. Pracownia ta zmieści się w damskiej torebce i nie wymaga oddzielnego pomieszczenia. Również narzędzia, które zwykle dość szybko się niszczą w nowoczesnej pracowni, wydają się wiecznie trwałe, co za sobą niesie spore oszczędności. Gdyby podliczyć koszty pracowni tradycyjnej i materiały malarskie takie jak pędzle, farby, podobrazia itd., to nikomu, kto lubi często i dużo malować nie opłaciłaby się tradycyjna technika. Zdecydowanie taka nowoczesna pracownia jest bardziej opłacalna i jak wspomniałam, wygodniejsza.

Jest jeszcze coś bardzo ważnego. W przypadku malarstwa olejnego trzeba bardzo uważać na skórę i ubrania dlatego, że farbę olejną jest bardzo trudno zmyć. W cyfrowej pracowni tych problemów nie ma. Znika jeszcze jeden duży kłopot związany z tradycyjnym malarstwem olejnym, jakim są zapachy. Niestety często dokuczają one aż do momentu wyschnięcia obrazu. Z powodu chemikaliów dostaję na dłoniach bolesnej alergii, a w rękawiczkach malować jest bardzo niewygodnie. Jeszcze trudniej jest tworzyć w masce na twarzy, by nie wdychać oparów. Mając Surface, te kłopoty znikają.

Minęło kilka dni od moich testów i wracając myślami do niego, zauważyłam więcej zalet tego urządzenia. Kolekcjonując swoje prace malarskie metodą tradycyjną, już dawno zabrakło w domu ścian i belek na suficie. Dlatego moje prace zaczęłam malować na bardzo małych formatach. Wiele obrazów z powodu braku miejsca nie zostało wyeksponowane. Aby tak się nie działo, ostatnio częściej robię prace użytkowe, takie jak drobna ceramika, metaloplastyka, biżuteria, decoupage, małego formatu witraże i inne drobiazgi, z którymi jest mi łatwiej się rozstać. Już teraz dokumentacja fotograficzna moich obrazów jest przechowywana nie w tradycyjnych albumach, tylko elektronicznych, dlatego powiększanie kolekcji prac, tworząc na tablecie Surface, miałoby same zalety. Ciekawi mnie, jakie by były moje obrazy po miesiącu ćwiczeń.

Zrozumiałam, jak tworzenie obrazów może stać się milsze, przyjaźniejsze i tańsze, dzięki technologii, a do obsługi nowoczesnego warsztatu wystarczy tylko jeden wygodny Surface Pen.

Lucyna Pawlak (Lu)

Dziękuję za wypowiedź Lucynie Pawlak. Jaki jest werdykt końcowy? Surface Pro 4 to najbardziej nietradycyjne urządzenie, z jakim miałem styczność. Nietradycyjne, ponieważ wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Podejście Microsoft do serii Surface wydaje się najbliższe nam Apple userom. Hardware i software, zaprojektowany przez tego samego producenta. Dbałość o detale, autorskie rozwiązania (klawiatura, rysik). Surface to znakomity sprzęt dopasowany do potrzeb wymagających użytkowników. Gigant z Rademond stworzył tutaj produkt łączący mobilność z desktopowym systemem operacyjnym.

Zachęcam do śledzenia Instagrama i Facebooka artystyki. Pierwsza część recenzji jest dostępna na blogach Mój Mac Magazynu.