^
AirPods Max pudełko

AirPods Max wrażenia po testach w święta

Jaromir Kopp

31 grudnia 2020

Przez 3 dni świąt miałem okazję poużywać słuchawek AirPods Max mojego Taty. Postanowił je kupić, gdy tylko pojawiły się pierwsze plotki o takich słuchawkach od Apple. Jestem pod wrażeniem.

AirPods Max: Wspaniały dźwięk, applowskie wykonanie

Nigdy nie uważałem słuchawek bezprzewodowych i do tego z aktywnym wyciszaniem, jako sprzętu audiofilskiego. Po prostu z racji ograniczeń transmisji danych i sztucznej ingerencji, pewnych wygórowanych, a czasem absurdalnych wymaganych przez audiofilów parametrów, raczej nie spełnią. Jednak dla „normalnych” użytkowników jest to sprzęt „wysokiej klasy Hi-Fi”.

Dźwięk jest wspaniały w zasadzie niezależnie od tego co słuchamy. Nie ma w nim wynaturzeń i jest czytelny w każdym zakresie, który słyszę (z racji wieku tak do 14-15 kHz). Lepsze wrażenie miałem tylko podczas testów dedykowanych słuchawek z DAC i wzmacniaczem Hi-End RHA i to słuchając próbek nie 44,1, czy 48 kHz, a 320 kHz i to 24-bitowych. 

Podczas słuchania muzyki bas jest wyraźny i głęboki, ale idealnie wpasowany. Jednak podczas oglądania filmów np. „Misja Greyhound” salwy armatnie robiły niesamowite wrażenie, zwłaszcza w połączeniu z unikalną funkcją słuchawek Apple (Pro i Max) spatial audio. O tym napiszę więcej za chwilę. AirPods Max grają po prostu bardzo dobrze, dokładnie tak, jak lubię.

Wykonanie jest applowskie, czyli bardzo dobre i z dbałością o szczegóły. Tato, który lubi iść pod prąd, wybrał sobie wersję zieloną. Dzięki temu, choć zastanawiał się nad kupnem ponad 30 minut od premiery, udało mu się otrzymać AirPods Max przed gwiazdką, o czym już dałem znać dzieląc się z Wami zdjęciami z unboxingu, wykonanymi przez Tatę. Wyglądają bardzo dobrze, aluminium to nie jakiś plastik nawet najbardziej szlachetny. Poza muszlami robiącymi duże i dobre wrażenie bardzo spodobał mi się pałąk i nadająca mu lekkości oraz bardzo wygodna elastyczna siateczka. 

AirPods Max pałąk

Słuchawki w ręce wydają się ciężkie, ale na głowie już na szczęście nie i dobrze trzymają się uszu. Najdłużej za jednym zamachem miałem je na głowie 3 godziny. Można o nich zapomnieć do momentu, aż w uchu coś nie zaswędzi. Jednak w przypadku słuchawek dokanałowych zdarza się to częściej, a sam zabieg podrapania sprawia więcej zachodu. Dodatkowo bardzo mile zaskoczyła mnie współpraca AirPods Max z okularami. Wiele innych słuchawek wokółusznych sprawiało mi problem i często zdejmowałem okulary do słuchania. W przypadku AirPods Max zapomniałem, że jestem okularnikiem. To dla mnie ogromna zaleta.

AirPods Max i wyciszanie

Od razu zaznaczę, że mam bardzo małe doświadczenie ze słuchawkami z aktywnym wyciszaniem. AirPods Max mają trzy tryby pracy: bez redukcji hałasu, z redukcją aktywną i tryb kontaktu. Konstrukcja i szczelność już bez włączonego wyciszania bardzo ogranicza hałas z zewnątrz. Jednak wyciszanie aktywne stawia prawdziwy mur. Przez ten mur przedostają się jedynie bardzo wyciszone dźwięki z pasma mowy. Podejrzewam, że jest to zabieg celowy. Inne hałasy praktycznie znikają i aż strach poruszać z włączonym wyciszaniem po mieszkaniu, zwłaszcza wieczorem w obawie, że walniemy w coś i narobimy hałasu, nawet o tym nie wiedząc lub zderzymy się z innym nocnym markiem. 

Tryb kontaktu działa bardzo naturalnie. Nie zmienia pozycjonowania dochodzących dźwięków otoczenia, co zdarza się a AirPods Pro, jednak odległe dźwięki mowy słychać lepiej niż „na własne uszy”. To się przydawało w komunikacji głosowej, gdy Tato był w kuchni, a ja w salonie. Jak już wspomniałem, nie bardzo wiem, jak inne systemy ANC działają, ale ja nic lepszego niż wyciszanie oferowane przez AirPods Mac nie potrzebowałbym.

Jako ciekawostkę dodam, że w trybie pasywnym (bez redukcji) dało się słyszeć szum krwi i puls, jednak włączenie aktywnej redukcji eliminowało i te dogłosy, co mocno mnie zaskoczyło i robiło niesamowite wrażenie.

AirPods Max i użytkowanie

W redakcji, gdy pierwszy raz zobaczyliśmy budowę tych słuchawek opisaną na stornie Apple, pojawiły się głosy, że pokrętło (koronka) i przycisk redukcji są źle umieszczone. Otóż nie. Bardzo łatwo i wygodnie się z nich korzysta. Jeżeli boimy się (niesłusznie), że wciskając przycisk, przesuniemy słuchawki, to bez problemu możemy np. kciukiem objąć muszlę i manipulować wygodnie i bez wysiłku. Koronka służy do sterowania głośnością, a jej wciskanie działa, tak jak w innych AirPodsach i można część funkcji zmienić. W standardowej konfiguracji przycisk służy do przełączania pomiędzy trybem aktywnej redukcji hałasu a trybem kontaktu. Możemy to jednak zmienić w ustawieniach i np. dodać do listy tryb pasywny. 

AirPods Max 1

Czasu pracy nie udało mi się potwierdzić. Jednak nic nie wskazuje na to, aby AirPods Max działały krócej niż obiecane przez Apple 20 h. 

Zasięg słuchawek jest znacznie lepszy niż AirPods, czy Apple Watch (w trybie rozmowy). Tam, gdzie inne urządzenia zrywały, AirPods Max grały bez przerw i czysto, nawet przez dwie ściany w bloku.

AirPods Max ustawienia

Etui, nad którym wielu się pastwi, nie zrobiło na mnie złego wrażenia. Jedynie zastanawiam się, czemu Apple go bardziej nie uszczelniło, „zaszywając” te szparki. Pewien niepokój u mojego Taty wzbudziło stukanie, a w zasadzie ocieranie się muszli zaraz po wyjściu z etui. Czy te obawy są słuszne, szybko raczej się nie przekonamy.

Ogromne wrażenie zrobił na mnie dźwięk przestrzenny (spatial audio). Wrażenie, że dźwięk dociera do nas z ekranu, choć kręcimy głową, jest wspaniałe. Dodatkowo zauważyłem, że muzyka raczej „kręci się z głową”, a kierowane od ekranu są odgłosy akcji w filmach i mowy, oczywiście z uwzględnieniem ich przestrzennego pozycjonowania. Żałowałem, że ta funkcja nie działa z macOS i Apple TV, bo efekt jest niesamowity. 

AirPods Max, czy warto?

Wiem, że te słuchawki są drogie, ale bywają i droższe, które nie oferują takiego wsparcia w ekosystemie Apple i nie grają lepiej. Jednak jeżeli się zestawi cenę AirPods Max z HomePod mini, który jak na rozmiary wydaje się być arcydziełem audio, człowiek zaczyna się zastanawiać. 

Po testach całkowicie rozumiem zakup i zadowolenie Taty z AirPods Max. Ciężko mi było się z nimi rozstać po świętach. Jednak każdy musi podjąć decyzję samemu, ale ma na to sporo czasu. Nadal terminy dostaw oscylują w okolicach przełomu lutego i marca.

Jaromir Kopp

Użytkownik komputerów Apple od 1991 roku. Dziennikarz technologiczny, programista i deweloper HomeKit. Propagator przyjaznej i dostępnej technologii. Lubi programować w Swift i czystym C. Tworzy rozwiązania FileMaker. Prowadzi zajęcia z IT i programowania dla dzieci oraz młodzieży, szkoli też seniorów. Współautor serii książek o macOS wydanych przez ProstePoradniki.pl. Projektuje, programuje oraz samodzielnie wykonuje prototypy urządzeń Smart Home. Jeździ rowerem.
Komentarze (6)
L

6 komentarzy

  1. kazio

    prawdziwy mór to robi covid, wiec lepiej mur Jaromirze 😉

    Odpowiedz
  2. Kamil

    Czyli recenzja z serii: super dźwięk, wykonanie, wszystko super, polecam, nic lepszego z ANC nie słyszałem, bo w sumie nic innego sprawdziłem.

    Odpowiedz
    • Androidssie

      „… Lepsze wrażenie miałem tylko podczas testów dedykowanych słuchawek z DAC i wzmacniaczem Hi-End RHA i to słuchając próbek nie 44,1, czy 48 kHz, a 320 kHz i to 24-bitowych. …”

      Odpowiedz
    • Jaromir Kopp

      ANC jest chyba po to aby go nie słyszeć? A jak już inny kolega zauważył, słuchawek i to wszelkiej klasy się naużywałem. Od Audio Technica, przez RHA i inne marki lepsze i gorsze. Jeszcze jakieś spostrzeżenia?

      Odpowiedz
  3. mikoKo

    Już wiem dlaczego wybrał zielone. Patrz ostatnie zdjęcie z unboxingu

    Odpowiedz
  4. Woody

    Nie mogłem zrozumieć oburzenia na cenę tych słuchawek. Jakoś już nikt nie uważa, że Airpods Pro są jakieś szczególnie drogie. A kosztują tylko połowę Max! Wystarczy je położyć obok siebie.
    Owszem, wiadomo że można kupić audiofilskie słuchawki o lepszym dźwięku. Tylko kto kupuje Max tylko dla dźwięku? A Pro? Kupuje się przecież całokształt. Wygodę, dopracowanie, wykonanie, funcje. Trochę „poocierałem” się o różne inne nauszniki, jestem audiofilem. I jakoś nie mogę sobie przypomnieć tak wyładowanych funkcjami i technologią w podobnej cenie. Owszem, za 2700 dostaniemy np. planary lub magnetostatyki. Ew. kablowe wyczynówki w typie Focala. Żadne jednak nie oferują tej wygody w połączeniu z całym ekosystemem. Jestem św^ięcie przekonany, że dla 97% populacji dźwięk Maxów wystarczy w zupełności! Przecież większość moich znajomych nie wychwytuje różnicy mi^ędzy Spotify a Tidalem, między flac a mp3. A i ja sam, na rower, zakładam zwykłe pchełki Sennheisera.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *