Gatekeeper jest w macOS odpowiedzialny za bezpieczeństwo. To on sprawdza instalowane programy, rozszerzenia i dodatki do systemu, ale również i podejrzane dokumenty ściągnięte z internetu, otrzymane mailem lub za pomocą AirDrop. Od razu zaznaczę, że jego cicha aktualizacja nie jest niczym dziwnym.

Gatekeeper – cichy strażnik

Gatekeeper nie jest tak cichy, aby stać się niezauważalnym dla użytkownika, ale zdecydowanie daleko mu do agenta bezpieczeństwa znanego z Windows Vista i kolejnych wersji systemu Microsoftu. Zresztą sami zobaczcie.

W normalnym użytkowaniu przypomina o sobie właśnie, gdy usiłujemy uruchomić program pobrany z internetu lub otworzyć niektóre dokumenty np. Xcode pochodzące z nieznanego źródła. Trochę więcej problemu mamy, gdy chcemy uruchomić aplikację lub rozszerzenie od programisty, który „przyoszczędził” na koncie deweloperskim Apple i nie podpisał swojego produktu. W takiej sytuacji musimy udzielić dodatkowej zgody w Preferencjach systemowych > Ochrona i prywatność.

Gatekeeper podczas kontroli certyfikatów sprawdza, czy czasem Apple ich nie unieważnił, co zdarza się, gdy deweloper zostanie przyłapany na kombinowaniu lub jego podpis „wycieknie”. Dodatkowo tak, jak w programach antywirusowych Gatekeeper porównuje podejrzane pliki ze wzorcami, które otrzymuje wraz z innymi danymi z serwerów Apple. I właśnie tej bazy danych dotyczyła ostatnia „cicha” aktualizacja nosząca numer 158.

Raport systemowy z listą aktualizacji i zainstalowanych programów

Jeżeli chcecie sami sprawdzić, czy Wasza baza Gatekeeper jest aktualna, to skorzystajcie z art. „Jak zapanować nad aktualizacjami”.

Może Cię zainteresować: