Możliwość rywalizacji, która pojawi się już niebawem wraz z watchOS 5, to wspaniały pomysł na jeszcze większą zdrową aktywność. Nowa funkcja dobrze współgra z chęcią zamykania kręgów. Jednak ma też swoje wady.

Prosty przepis jak zostać niezwyciężonym

Sposób zapraszania do rywalizacji oraz jakie są jej zasady, opisałem dwa tygodnie temu. Tym razem napiszę o chyba jedynej wadzie rywalizacji, czyli przedstawię Wam sposób na jej „shakowanie”. Nie jest to metoda bezwysiłkowa, ale ułatwia zdobycie maksymalnej ilości punktów każdego dnia.

Codziennie możesz zdobyć 600 punktów. Każdy procent zamknięcia każdego z 3 kółek to jeden punkt.

Z kręgu „na nogach” nie wyciśniemy wiele. 200 punktów to maksimum i to okupione wstawaniem w ciągu nocy.

Aktywność daje większe pole do popisu. Jeżeli Twój dzienny limit to 400 kcal, a rywala 600, to szybciej zdobędziesz punkty mniejszym wysiłkiem. Oczywiście limity są dobierane przez aplikację Aktywność na podstawie wieku oraz wcześniejszych dokonań, ale możemy ręcznie na nią wpływać. Strzeżcie się rywalizacji z osobami, które pułap aktywności mają sporo niższy niż Wy.

Treningi. Tu niestety Apple się nie popisało. 30 minut aktywności to 100 punktów, godzina to 200, dwie godziny i już mamy 400 punktów, co przy obowiązkowym zamknięciu pozostałych kręgów (przecież każdy z nas je zamyka), daje nam już „maksa”, czyli 600 punktów. Przypomnę, że wraz z watchOS 5 doszła nam do kolekcji ćwiczeń medytacja.

Jak to Apple może naprawić?

A wystarczyłoby wprowadzić limity punktów dla poszczególnych kręgów. Np. „Na nogach” maks. 150 punktów, „Ćwiczenie” maks. 250-300 punktów, „Aktywność” może być bez ograniczeń. Zmniejszyłoby to ewentualne pole do nadużyć za pomocą medytacji, czy innych „uporczywych” ćwiczeń.

Na koniec dodam, że Apple nie przyznaje odznaki za remis. Jeżeli Ty i Twój rywal osiągniecie maksymalne 4200 punktów, to przybędzie Wam jedynie odznaka za ukończoną rywalizację tak jak przy przegranej.

To co? Powalczymy?

Może Cię zainteresować: