Od ponad 3 tygodni używam długo wyczekiwanego Apple Watch (s2 sport) i choć z czasem pracy na jednym ładowaniu jest zdecydowanie lepiej, niż podaje Apple, to jednak na dłuższe wypady dobrze byłoby się zaopatrzyć w jakieś przenośne zasilanie do niego.

Apple w specyfikacji technicznej podaje, że zegarki na baterii pracują do 18 godzin. Nie tylko moje doświadczenia pokazują, że oficjalne wyniki są mocno niedoszacowane, zwłaszcza od czasu pojawienia się watchOS 3.1. Moje kilkukrotne testy pokazują, że zegarek od 100% do 10% działa przynajmniej 28 godzin, z czego ponad 8 w użyciu w tym niemal 2 h „treningów”. Jednak pomimo tak dobrych wyników postanowiłem poszukać jakiegoś eleganckiego zasilania przenośnego „na wszelki wypadek”.

Nomad Pod

Pierwsza rzeczktóra mnie zaskoczyła, to praktyczny brak ładowarek niepochodzących od Apple. Znalazłem dwie ponoć z certyfikatem MFi. Jedna podłączana tradycyjnie do USB, ze stojakiem, nawet na zdjęciach nie wyglądała na dobrze wykonaną (szwy i inne ślady łączenia elementów). Druga w formie breloka z maleńkim akumulatorkiem również nie budziła zaufania. Ich ceny oscylowały w okolicach 180—200 zł. Pogodziłem się z tym, że do zegarkowego power banka będę musiał użyć oryginalnego kabla ładującego. Zacząłem więc szukać najładniejszego i najpraktyczniejszego dla mojego zegarka.

Wybór padł na Nomad Pad

Pad od Nomada jest w formie cylindrycznej. Ma 72 mm średnicy i 25 mm wysokości i waży bez kabla 132 gramy. Został wyposażony w akumulator o pojemności 1800 mAh, co pozwala na trzykrotne naładowanie zegarka. Wykonany jest z aluminium (zdejmowana obudowa) oraz tworzywa. Jak zdecydowana większość tego typu akcesoriów wymaga umieszczenia w nim oryginalnego kabla z indukcyjną ładowarką od Apple. W obiegu znajdują się kabelki z końcówką o grubości ~8 mm oraz ~6,8 mm z kablami 0,3; 1 i 2 metra. Można używać dowolnego z nich. Zależnie od grubości końcówki zdejmujemy lub pozostawiamy podkładkę, a kabel nawet długi daje się nawinąć i schować pod elegancką pokrywą z aluminium. Obudowa jest mocowana magnetycznie w pewny i wygodny sposób. Urządzenie ładuje się za pomocą dołączonego kabla z portem microUSB, a włącza dwukrotnym naciśnięciem przycisku. Cztery diody informują o poziomie ładunku w baterii.

Nomad Pod

Wewnętrzne gniazdo USB, do którego podłączamy nasz oryginalny kabel ładujący, jest tak umieszczone, że udaje się do niego wcisnąć tylko kable ładujące od zegarka. Żadna inna wtyczka USB z mojej kolekcji nie mieściła się w power banku. Sprawdziłem oryginalny kabel dostarczony z Apple Watch s2 Sport (1 m i plastikowa grubsza końcówka) oraz zakupiony luzem u Apple (0,3 m z metalową cieńszą końcówką). Oba udało się podpiąć i zawinąć bez problemu, jedynie w przypadku plastikowego konieczne było wyjęcie podkładki. Ładowanie przebiega w normalnym tempie, a zegarek położony na Padzie od Nomada pięknie się prezentuje. Sporą zaletą jest możliwość jednoczesnego ładowania power banku i umieszczonego na nim zegarka. Jedyna wada rozwiązania to konieczność „kombinowania” w celu wykorzystania trybu nocnego Apple Watch. Aby zegarek był umieszczony koronką do góry, całość trzeba umieścić „na sztorc” lub mocno pochylić i jakoś ustabilizować w tej pozycji. Wymaga to pewniej inwencji.

Pad Nomada ma większego bratawersję Pro. Poza większymi rozmiarami i pojemnością baterii wyposażony został we wbudowany kabel Lightning do ładowania iUrządzeń.

Cena: ok. 229 zł

WWW: http://mobilo.pl/produkt/nomad-pod-for-apple-watch-mobilne-zasilanie-dla-apple-watcha/

Artykuł oryginalnie pojawił się w numerze 10/2016 Mój Mac Magazyn

Może Cię zainteresować: