Podobno ludzie dzielą się na takich, którzy robią backupy, i takich, którzy będą robić. Niezależnie od tego, jak wielką wagę przywiązujemy do bezpieczeństwa swoich dokumentów, zdjęć itp., prędzej czy później stajemy przed problemem braku miejsca na ich przechowywanie i sposobu ich wygodnego przenoszenia.

Jeszcze za czasów Amigi korzystałem z dodatkowego dysku twardego, montowanego w specjalnej kieszeni. Potem z dysków iOmega ZIP 100 MB oraz oczywiście płyt CD/DVD jako nośników danych. Gdy dołączyłem do sympatyków owoców jabłkowego sadu, za składowisko bezcennych plików służył mi najpierw dysk zewnętrzny Maxtor One Touch III o pojemności 300 GB, posiadający interfejsy FireWire 400 oraz USB 2.0, a następnie iOmega UltraMax 1 TB komunikujący się via eSATA / FW800 / FW400 / USB 2.0. Oba urządzenia w końcu dokonały żywota (elektronika, dyski przetrwały eksploatację), więc zrażony wyspecjalizowanymi rozwiązaniami, przez pewien czas wspierałem się tanimi protezami, jak obudowy USB 4World, czy adaptery R-Driver USB <> IDE/SATA. W międzyczasie kupiłem też Apple Time Capsule 3 Gen 1 TB, która z powodzeniem i bez problemów spełniała swoje zadanie. Tę ostatnią wymieniłem na początku bieżącego roku na AirPort Extreme 5 Gen, ergo — straciłem miejsce na tworzenie kopii Time Machine.

Zacząłem rozglądać się za panaceum na tę bolączkę. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego postanowiłem, że spróbuję znaleźć kompromisowe, ale uniwersalne rozwiązanie. Jak wiadomo, najważniejsze cechy zewnętrznego magazynu danych to: bezpieczeństwo, wydajność (szybki transfer danych), pojemność oraz… atrakcyjna cena. Nie da się, niestety, tych wszystkich parametrów ze sobą pogodzić. Szybki dysk zewnętrzny SSD o przyzwoitej pojemności nie będzie tani. Gwarantujący bezpieczeństwo danych NAS z macierzą dysków — też nie.

Po gorączkowych poszukiwaniach trafiłem na dysk zewnętrzny (celowo nie napiszę — przenośny): Toshiba Canvio Desk 4 TB USB 3.0. Ogromna pojemność, atrakcyjna cena (<600 zł) oraz świetne osiągi — według testów transfery przekraczają 190 MB/s (!) kusiły bardzo. Łyżką dziegciu w tej beczce słodkiego miodu okazały się: spora masa (~1 kg), gabaryty (format 3,5”), głośna praca i wibracje, grzanie się oraz konieczność zastosowania dodatkowego zasilania. Zrewidowałem swoje oczekiwania i zdecydowałem, że jednak poszukam dwuipółcalowego dysku przenośnego. Okazało się, że Toshiba ma interesujące rozwiązanie w swojej ofercie — Canvio Premium 3 TB USB3.0.

Toschiba Canvio Premium recenzja

Nie będę się tłumaczył, dlaczego uparłem się akurat na tego producenta, rozważałem jeszcze firmę ADATA. Niestety straciłem zaufanie do marek Western Digital oraz Seagate, które w przeszłości stanowiły dla konkurencji pewnego rodzaju wzorce do naśladowania.

Toshiba pozycjonuje swoje produkty w trzech kategoriach, zależnie od poziomu wymagań klienta: Standard, Advanced i Pro. Canvio Premium (w odróżnieniu od Canvio Basic / Ready oraz Canvio Alu / Connect II) reprezentuje najwyższą półkę. Czego możemy oczekiwać od urządzenia będącego najwyżej w hierarchii?

Na początek parametry dysku:

  • format: 2.5”,
  • pojemność: 3 TB (dostępne są również wersje 1 i 2 TB),
  • interfejs: USB 3.0 SuperSpeed (maksymalna szybkość transferu do 5 Gb/s), zgodny z USB 2.0,
  • wymiary zewnętrzne: 109 × 78 × 19 mm (grubość dysku w wersji 1 TB wynosi zaledwie 13,5 mm),
  • masa: ok. 230 gramów (dla wersji 1 TB — ok. 165 g),
  • zasilanie: z magistrali USB,
  • wyposażenie: kabel USB 3.0 <> micro-B, przejściówka Type-C (Type-A <> C), miękkie etui, makulatura w wielu językach zawierająca informacje prawne i adresy stron pomocy technicznej (na dysku znajdują się podręczniki użytkownika w wersji elektronicznej — PDF),
  • oprogramowanie: HDD Password Tool (Mac / Win), NTI Backup Now EZ (Win), Tuxera NTFS for Mac (Mac).

Urządzenie dostarczane jest w kartonowym pudełku z okienkiem, przez które możemy podziwiać zawartość zabezpieczoną wytłaczanką z przezroczystego plastiku. Sam dysk prezentuje się bardzo zgrabnie. Aluminiowa (choć w dotyku sprawia wrażenie tworzywa ABS) obudowa to przykład minimalistycznego wzornictwa, a nienachalne logo producenta oraz dioda w kształcie obrączki nie zaburzają estetyki. Kolisty wskaźnik zmienia swój kolor zależnie od stanu:

  • niebieski — gdy dysk podłączony jest do portu USB 3.0,
  • biały — gdy podłączony jest do USB 2.0,
  • nie świeci — gdy urządzenie jest wyłączone lub gdy po dłuższym czasie bezczynności dysk przejdzie w stan uśpienia.

Toschiba Canvio Premium recenzja

Plastikowy spód dysku w kolorze czarnym wzbogacony został o cztery gumowe nóżki stabilizujące urządzenie na podłożu i minimalizujące drgania. Na jednym z krótszych boków znajdziemy jeszcze złącze micro USB 3.0 do podłączenia krótkiego przewodu w kolorze czarnym. Szkoda, że to akcesorium nie występuje w bieli, bo wtedy zestaw idealnie komponowałby się ze srebrnym MacBookiem, którego okablowanie jest właśnie w białym kolorze.

Toschiba Canvio Premium recenzja

Nie należę do osób grzeszących cierpliwością, więc szybko wyjąłem dysk z pudełka i podłączyłem do komputera. Po chwili ikonka podpisania TOSHIBA EXT pojawiła się na biurku MacBooka. Ponieważ napęd sformatowany był w systemie plików NTFS, kolejną operacją, którą wykonałem, była instalacja dołączonego sterownika Tuxera NTFS for Mac. Po instalacji i restarcie komputera mogłem już nie tylko czytać dane z dysku, ale również zapisywać. Bez opcji zapisu, nie byłoby możliwe wykonanie benchmarków. Na pierwszy ogień poszedł Blackmagic Disk Speed Test. Wyniki mnie zaskoczyły bardzo pozytywnie — odczyt na poziomie 120 MB/s i zapis z prędkością prawie 126 MB/s to więcej niż się spodziewałem po dysku talerzowym wirującym z szybkością zaledwie 5400 obrotów na minutę.

Toschiba Canvio Premium recenzja

Z ciekawości wykonałem jeszcze pomiary aplikacjami AJA System Test oraz Intech QuickBench. Oba potwierdziły wysoką wydajność tego maleństwa, wyświetlając zbliżone wyniki.

Toschiba Canvio Premium recenzja

Poza dołączonym w zestawie sterownikiem pozwalającym na zapisywanie danych na dysku w formacie NTFS producent dostarcza narzędzie do hasłowania dysku: HDD Password Tool. Szczerze mówiąc, nie ufam tego typu rozwiązaniom, oprogramowanie zainstalowałem wyłącznie na potrzeby testów i czym prędzej usunąłem. Jednak to bez wątpienia przydatny dodatek dla paranoików. Użytkownikom systemu z Redmond Toshiba oferuje jeszcze oprogramowanie NTI® Backup Now EZ™, ułatwiające tworzenie harmonogramu tworzenia kopii zapasowych — brak wersji tego software’u dla Maca.

Toschiba Canvio Premium recenzja

Po wstępnych zabawach zacząłem przygotowywać dysk do właściwego wykorzystania. Rzeczywista pojemność dysku po podzieleniu na partycje i sformatowaniu jest oczywiście nieco mniejsza niż deklarowane 3 TB. Postanowiłem, że dostępny obszar podzielę na 4 partycje: 100 MB w FAT32, 512 GB w NTFS, 512 GB w HFS+ oraz reszta (około 1,9 TB) również w HFS+. Dwie pierwsze miały posłużyć jako przestrzeń niezbędna do zainstalowania systemu Windows 10 uruchamianego alternatywnie (dzięki Boot Camp) na MacBooku (jak dokonać instalacji Windowsa na dysku zewnętrznym, opisywałem szczegółowo w MMM #5/2016). Trzecia partycja służy jako kopia 1:1 systemu zainstalowanego na dysku wewnętrznym (kopia wykonana Carbon Copy Clonerem na potrzeby testów różnych aplikacji recenzowanych w Mój Mac Magazynie. Ostatnia, największa to magazyn danych wszelakich oraz miejsce tworzenia przyrostowych kopii zapasowych Time Machine.

W trakcie przygotowywania dysku napotkałem problem, mianowicie o ile podzielenie dysku i nadanie formatów pecetowych odbyło się bezboleśnie, to systemowe Narzędzie dyskowe (oraz Paragon NTFS for Mac), który zastąpił oprogramowanie Tuxera), nie poradziły sobie z wymazaniem dwóch ostatnich partycji w HFS+. Trochę mnie to zdziwiło i zaniepokoiło. Brak opcji posiadania partycji w różnych systemach plików burzył mój pierwotny plan. Na szczęście pomocny okazał się program Paragon Partition Manager 14 Free Edition. Ponieważ wcześniej już zdążyłem zainstalować system Windows na Toshibie, sformatowanie pozostałych partycji w HFS+ było już prostą czynnością. Mimo wszystko pozostał niesmak, że nie udało się tego procesu przeprowadzić pod macOS.

Toschiba Canvio Premium recenzja

Benchmarki partycji w HFS+ potwierdziły, że system plików nie ma znaczącego wpływu na transfer, a kopiowanie plików za pomocą CCC wykazało, że Toshiba zapisała prawie 280 GB danych w mniej niż pół godziny, ze średnią prędkością ponad 105 MB/s. Jak dla mnie rewelacja.

Oczywiście praca z dyskiem kilkunastokrotnie wolniejszym niż wewnętrzna pamięć masowa Flash wymaga cierpliwości, ale nie ma tragedii i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony produktem Toshiby. Od kilku tygodni korzystam z tego urządzenia i sprawuje się bezproblemowo. Szkoda, że Toshiba wycofała się z dziesięciogigabajtowej usługi pogoplug, przyznajmy jednak, że przy obecnych pojemnościach darmowych przestrzeni w chmurze nie jest to dotkliwa strata.

Poza faktem, że Toshiba Canvio Premium to dysk talerzowy, posiadający ograniczenia i wady tej technologii (długi czas dostępu, wrażliwość na wstrząsy, mechanika), nie zauważyłem żadnych minusów. Duża pojemność, niewielka waga i wymiary oraz zadowalająca szybkość odczytu i zapisu danych stawiają produkt Toshiby wysoko, nie tylko w moim prywatnym rankingu.

Witryna: www.toshiba.pl

Cena: 560 zł (wersja 3 TB)

Recenzja oryginalnie pojawiła się w numerze 6/2017 Mój Mac Magazynu.