^
MacBook Pro 13 2020

Co Apple knuje, czyli testy prędkości MacBooków Pro 13

Jaromir Kopp

8 maja 2020

Po wprowadzeniu MacBooka Pro 16″ jego mniejsza wersja była bardzo mocno wyczekiwana. Spekulowało się, że również otrzyma nową klawiaturę, większe dyski, lepszy procesor, ale i większy ekran np. 14″ oraz system dźwięku. Niestety nie wszystko z tych zachcianek Apple zrealizował.

Klawiatura i większe dyski – bez łaski

Nowa klawiatura była pewnikiem. Poprzednia motylkowa już przyniosła firmie zbyt wiele strat marketingowych i kosztów serwisowych. Większe dyski SSD w podstawowych konfiguracjach otrzymały nawet Maki mini. Jednak bardzo wiele mówiło się o większym ekranie i nowszych procesorach. Na to ostatnie apetyt rozbudziła aktualizacja MacBooka Air.

Niestety okazało się, że Apple zrealizował w zasadzie tylko 2,5 z 5 postulatów. Otrzymaliśmy nową klawiaturę, większe dyski i w połowie lepszy procesor.

Ma się wrażenie, że Apple jedynie zmienił dolną część obudowy, aby pomieścić w niej niespełna milimetr grubszą klawiaturę. Podstawowy model ma nadal taki sam procesor jak poprzednik. Wygląda to tak, jakby Apple stare „bebechy” wsadził w połowę nowej obudowy, bo część z ekranem pozostała raczej bez zmian.

Potwierdzają to testy przedstawione przez m.in. Mac Rumors. Tańsza wersja ma identyczne osiągi jak poprzednik. Lepsza ze zmienionym procesorem (i5 10-gen. zamiast 8-gen.) i pamięcią RAM jest od podstawowej o 16,5% szybsza, a od swojego poprzednika o 14%.

Nie można oprzeć się wrażeniu, że jest to aktualizacja „na odczepnego”, a Apple zarezerwował coś konkretnego na potem. Podobne wrażenie można było odnieść po aktualizacji iPadów Pro.

Jeżeli knuje to co?

Ostatni wysyp plotek o własnych procesorach Apple w komputerach, o czym pisałem już od kilku lat, nie przycicha. Większość daje pierwszeństwo dla nowych procesorów Apple najtańszym i najbardziej podstawowym modelom MacBooków. Jednak w 2006 roku, to modele Pro otrzymały nowe procesory (w tamtym przypadku Intel zastąpił PowerPC), a wersje „low” musiały czekać jeszcze pół roku.

MacBook Pro 16″ jest nadal bardzo dobrą ofertą i powinien wystarczyć na długo dla tych, którzy nie będą mogli eksperymentować z nowymi procesorami z różnych względów, gdy tylko się one pojawią. Dlatego Apple może na koniec roku lub zaraz na początku nowego, zastosować własne procesory w następcy mniejszej wersji MacBooka Pro. „Uwiązani” do Intela nadal nie zostaną bez wyjścia, a procesor Apple w małym, ale jednak „Pro” zmotywuje do szybszej adaptacji aplikacji, nawet przez większych graczy na tym rynku.

Czy tak się stanie, powinniśmy dowiedzieć się już 22 czerwca, gdy rozpocznie się wirtualna wersja WWDC20.

Jaromir Kopp

Użytkownik komputerów Apple od 1991 roku. Dziennikarz technologiczny, programista i deweloper HomeKit. Propagator przyjaznej i dostępnej technologii. Lubi programować w Swift i czystym C. Tworzy rozwiązania FileMaker. Prowadzi zajęcia z IT i programowania dla dzieci oraz młodzieży, szkoli też seniorów. Współautor serii książek o macOS wydanych przez ProstePoradniki.pl. Projektuje, programuje oraz samodzielnie wykonuje prototypy urządzeń Smart Home. Jeździ rowerem.
Komentarze (2)
L

2 komentarze

  1. Mariusz

    Jampowiedzialem sobie, ze kolejnego MacBooka kupię dopiero, kiedy Apple wsadzi tam swoje procesory. Z niecierpliwością czekam.

    Odpowiedz
    • Paweł Nyczaj

      Ja też czekam na Macbooka z procesorem ARM. Ale wtedy trochę zatrze się granica między iPadem a Macbookiem Air, gdyż iPad (zwłaszcza Pro) jest tak naprawde podstawowym komputerem Apple, choc niewątpliwie macOS nadal jest nieporównanie bardziej funkcjonalny, niz iPadOS. O potencjale własnych procesorów świadczy to, że już pierwszy iPad Pro 2016 był szybszy od niektórych Macbooków Pro z tego roku, nie mówiąc o starszych (a przecież iPad chyba do 2018 roku miał jeszcze iOS, dopiero później przemianowany na bardziej zaawansowany iPadOS). Ale oczywiście nadal prawdziwy komputer z macOS przebija funkcjonalnością iPada, chocby ze względu na możliwość instalacji aplikacji spoza wbudowanego sklepu, co traktuję jako ostateczność (często programy spoza MAS są po prostu tańsze, niz w MAS, bo licencję mozna kupić bezpośrednio u producenta). Myslę, że Mac z procesorem Apple znowu znacznie przegoni iPada, bo w końcu komputer z macOS musi byc szybszy. Inaczej Macbook Air straci sens w porównaniu do iPada Pro z klawiaturą. Tak stało się z Macbookiem 12, który był bardzo drogi i za tę cenę mozna było mieć iPada Pro (zawsze lepsza jest wersja Cellular) z klawiaturą i Pencil (wiele osób mogło woleć taki zestaw nawet uzywany w porównaniu do Macbooka 12, którego wybrali głównie ci, którzy mimo wszystko potrzebowali jednak klasycznego komputera np. żeby mieć Xcode)

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.