Tak, dobrze widzicie, że w tytule są znaki zapytania. Od razu zaznaczę, że chętnie bym zobaczył kubeł zimnej wody, dodatkowo wymieszanej z lodem, wylany w ramach ostrzeżenia na głowy szefów Apple. Jednak „obawiam się”, że sprzedaż iPhone’ów nadal ma się przynajmniej dobrze.

Nieszczęścia Apple klikają się znakomicie

Można mieć wrażenie, że nawet najbardziej zasłużone wydawnictwa zajmujące się finansami i gospodarką, ulegają pokusie napędzenia sobie ruchu, rozdmuchując rzekome złe wieści od dostawców Apple. Nie świadczy to zbyt dobrze o poziomie współczesnego dziennikarstwa.

Bardzo wnikliwą i rozbudowaną analizę „złych wieści” przedstawił Daniel Eran Dilger piszący rownież dla Apple Insider, na swoim blogu RoughlyDrafted.

Większość raportów o zmniejszaniu zamówień przez Apple bazuje na problemach kilku dostawców komponentów. Jak może to być mylące, podsumował DED pod koniec swojego wpisu:

Apple wymienia 200 swoich największych dostawców z całego świata, twierdząc, że „98% wydatków na zamówienia, materiały, produkcję i montaż naszych produktów” jest realizowana u nich. Gdyby sprzedaż nowych iPhone’ów spadła o „miliony”, co stanowi miliardy dolarów w komponentach, nie tylko pięć mniejszych firm podawałoby ostrzeżenia o malejących o zyskach, ale również ważniejsi dla Apple dostawcy mieliby kłopoty. Jednak nic nie wiadomo o tym, aby dotknęły ich jakieś problemy z popytem zwłaszcza ze strony Apple.

Pokusie „straszenia” spadkiem sprzedaży iPhone’ów nie oparł się nawet Wall Street Journal, choć już pięć lat temu Benedict Evans zamieścił tweeta z ostrzeżeniem: „Minęło wiele lat, a ludzie nadal się nie nauczyli, że nie należy wiązać plotek o wielkości produkcji dostawców Apple ze sprzedażą iPhone’ów”. Nie ostudziło to jednak zapędów dziennikarzy.

Daniel Eran Dilger w swoim wpisie dalej, po kolei rozprawia się z informacjami o problemach dostawców Apple. Zaczyna od Samsunga (to już historia), którego mniejsza produkcja ekranów OLED maiła zwiastować krach sprzedaży iPhone’ów X rok temu. Niestety nikt wtedy nie raczył uwzględnić, że ten sam Samsung produkował ekrany OLED dla swoich smartfonów, których sprzedaż okazała się znacznie poniżej oczekiwań. Odwrotnie niż iPhone X. Dalej kolejno przedstawiane są przypadki firm, na których problemy obecnie powołują się dziennikarze. Lumentum, Japan Display, AMS AG, AMS, Qorvo, Cirrus. Większość z nich ma silne powiązania z Samsungiem oraz innymi producentami androfonów, inne mają kłopoty związane ze zmianami w łańcuchu dostaw, a nie z ogólnym zmniejszeniem zamówień na iPhone’y.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Apple na ostatniej konferencji zapowiedział zaprzestanie podawania ilości sprzedawanych produktów co kwartał. Może to powodować wrażenie, że jest coś do ukrycia.

Warto przeczytać cały wpis na blogu RoughlyDrafted. Jeżeli macie problem z angielskim, można użyć translatora.

Co na to Apple?

O ile kurczące się portfele akcjonariuszy Apple są dla nich złą wiadomością, to Apple zazwyczaj takie „krachy” wykorzystuje, aby wzmóc wykup własnych akcji. Być może i teraz skorzysta z okazji. A iPhone’y jak się sprzedawały, tak się sprzedają.

Może Cię zainteresować: