Rok temu przy jakiejś promocji pobrałem Love You To Bits na swoje iUrządzenia, ale mimo dobrych recenzji w App Store jakoś nie mogłem się przemóc. Raz ją uruchomiłem, coś nie przypadło mi do gustu albo nie miałem czasu i ją wyłączyłem. Niesłusznie. Odkopawszy ją ostatnio wśród setek aplikacji na iPadzie, postanowiłem dać jej drugą szansę i, co tu dużo mówić, zakochałem się w niej.

Fabuła

Jest prosta i prawdę mówiąc dosyć sztampowa. To raczej stwierdzenie niż zarzut, bo nie fabułą ta gra stoi. Nova, przyjaciółka-robot głównego bohatera o imieniu Kosmo, w wyniku wypadku zostaje rozłożona na części pierwsze, które zostają rozrzucone po różnych planetach. Naszym zadaniem jest te części odnaleźć. I to by było w zasadzie tyle, bo raz, że więcej nie ma (ciężko by było, skoro o historii dowiadujemy się z krótkich komiksowych obrazków co kilka plansz), a dwa, że więcej nie potrzeba.

Ocena fabuły: 3/5

Rozgrywka

Zdecydowanie mocny punkt produkcji. Naszym zadaniem jest poruszanie się Kosmo i wydawanie mu poleceń interakcji z innymi postaciami i otoczeniem. Przy tym, by zastosować przedmiot, nie trzeba go wcześniej wybierać z „plecaka”, co zaliczam na plus, bo nie komplikuje niepotrzebnie gry i zmniejsza groźbę utknięcia.

Aby osiągnąć nasz cel, jakim jest odnalezienie części Novy na każdym poziomie (których jest ok. 30), musimy rozwiązywać różne zagadki środowiskowe. Początkowo są one proste i mają za zadanie wprowadzić nas w mechanikę gry, później robią się one nieco trudniejsze. Plusem jest to, że jakkolwiek świat gry jest miejscami dosyć surrealistyczny, to same zagadki są raczej przystępne i logiczne.

Dla nieco bardziej wytrwałych na każdym poziomie są też dwie lub trzy znajdźki.

Jeżeli mam jakieś zastrzeżenie, to takie, że czasami chciałoby się, by nasza postać nieco szybciej się poruszała. Ale to drobiazg.

Ocena rozgrywki: 4+/5

Grafika

Absolutnie śliczna. Każda plansza jest inna i ma swój charakter. Cieszy, że twórcy nie wybrali drogi recyclingu lokacji — bardzo to uprzyjemnia obcowanie z grą. Każda z nich jest pieczołowicie zaprojektowana i ma zdecydowanie swój charakter (i własne mechaniki). Również napotykane postacie nie zawodzą.

Ogólnie produkcja jest ucztą dla oczu. Warto w nią zagrać na iPadzie, by w pełni docenić kunszt i rzemiosło twórców. Jak dla mnie — arcydzieło. Dodatkowym plusem dwuwymiarowej grafiki jest stosunkowo niewielkie zużycie energii. Na plus zaliczam także to, że mimo upływu kilku lat od premiery gra została przystosowana do iPhone’a X.

Ocena grafiki: 5/5

Dźwięk

Zgrabnie uzupełnia grafikę. W tytuł warto grać na słuchawkach, najlepiej we w miarę wyciszonym pokoju. Nie ma tutaj utworów, które zapadają w pamięć, ale muzyka i dźwięki niosą spory ładunek emocjonalny, co wydatnie zwiększa imersję w świecie gry. Oczywiście wszystko jest świetnie dopracowane i doskonale współgra z wydarzeniami na ekranie.

Ocena dźwięku: 4+/5

Podsumowanie

Love You To Bits to, moim skromnym zdaniem, absolutna elita wśród gier mobilnych. Mimo pewnych drobnych niedociągnięć jest to tytuł świetny, z którym każdy powinien się zapoznać. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to jest to brak polskiego tłumaczenia. Nie ma on wielkiego znaczenia, bo w grze czytania praktycznie nie ma. Wyznaczona przez twórców cena 18,99 złotych jest zdecydowanie uczciwa.

Tytuł polecam zarówno tym bardziej, jak i mniej doświadczonym graczom. Ci pierwsi zachwycą się ślicznym wykonaniem, dla tych drugich ważna będzie przystępność i nienadmierna komplikacja.

Program w App Store: https://itunes.apple.com/pl/app/love-you-to-bits/id941057494?mt=8

Może Cię zainteresować: