Gra z fam-farami została zapowiedziana wraz z premierą iPhone 7(Plus) we wrześniu 2016. Pół roku później doczekała się premiery na Androida. Po ponad półtora roku przyniosła dla Nintendo 60 milionów dolarów.

Model fremium

Grę można pobrać za darmo, jednak gdy przejdziemy dostępne etapy, musimy zainwestować 9$, aby odblokować pozostałe plansze i wszystkie opcje gry.

Na wspomniane 60 milionów dolarów złożyli się głównie gracze z USA (43%) i Japonii (15%).

Jak widać, taki model sprzedaży zdaje egzamin… przynajmniej na iOS. Kwota, jaką należy wydać, aby w pełni cieszyć się grą, jest dość wysoka zwłaszcza jak na platformówki. Jednak dla wielu użytkowników smartofnów Apple nie stanowiła bariery.

Nintendo Super Mario Run w App Store

Trochę to smutne

Jak wytłumaczyć tak wielkie dysproporcje powiększone jednak mniejszym udziałem w rynku iPhone’ów? Androidowcy nie lubią Mario? A może średnia ich wieku jest zbyt mała, aby pasjonować się grą z lat 80 XX wieku?

Obawiam się jednak, że dysproporcje powoduje stosunek ceny dalszych etapów gry do wartości telefonu, na którym jest ona zainstalowana. W wielu przypadkach może to być jak 1/10. Czy wydałbyś 10%, a nawet 5% wartości swojego telefonu na jakąś choćby bardzo fajną grę? Ja nie bardzo byłbym skłonny to takiej rozrzutności.

Drogie, ale służą

Wielu moich znajomych, a nawet członkowie rodziny używa iPhone’ów latami. Mój Tato zmienił poczciwego 4s na 8 Plus dopiero w zeszłym roku. Gdyby tak sposobem księgowym policzyć amortyzację zakupu, mogłoby się okazać, że miesięcznie iPhone kosztuje nas znacznie mniej niż tani smartfon androidowy, który już po 2 latach często staje się nieprzydatnym kawałkiem plastiku. Jednak umiejętność liczenia nie jest niestety zbyt powszechna w społeczeństwie.

Źródło: Apple Insider

Może Cię zainteresować: