Wczoraj Apple ponownie rozesłał do deweloperów, monit o konieczności wysyłania do Mac App Store wszystkich aplikacji (nowych i aktualizacji) w wersji 64-bitowej już od czerwca. Oraz przypomniał o konieczności aktualizacji programów dystrybuowanych poza MAS. Wygląda na to, że 64-bity w macOS 10.14 będą obowiązkowe.

Czyszczenie i odcinanie ogonów

Przejście na 64-bity w iOS mamy już za sobą. Obyło się prawie bezboleśnie. Nieliczne porzucone przez deweloperów aplikacje stworzone wyłącznie dla 32-bitowych ARM w większości znalazły zamienniki. W ramach porządków Apple zapowiedział koniec wsparcia dla starych programów pisanych na Apple Watch dla watchOS 1, również w tym tygodniu. Teraz czeka nas oczyszczenie z 32-bitów w macOS.

Może być trochę trudniej

Pamiętajmy, że programy dla macOS możemy pobierać z dowolnego źródła i deweloperzy nie mają obowiązku dystrybucji za pomocą Mac App Store. Choć Apple zaprzestał wsparcia dla 32-bitowych procesorów Intela w 2011 roku wraz z nastaniem macOS 10.7, to wszystkie systemy do tej pory bez problemów i w sposób praktycznie całkiem niewidoczny dla użytkownika mogły jednocześnie obsługiwać aplikacje 32- i 64-bitowe. Taka sztuka nie udała się w Windows, który jeszcze do niedawna musiał mieć dedykowane wersje systemu i nadal sobie nie radzi w płynny sposób z obsługą różnych architektur.

Jednak wsparcie dla 32-bitowych programów pochłania zasoby i komplikuje system. Pozbycie się tego ogona, które nie powinno być bolesna dla użytkowników, odchudzi system i będzie miało pozytywny wpływ na jego wydajność. Zbiega się to w czasie z rewizją polityki Apple dotyczącej wydawania nowych systemów i kontroli jakości.

Beta macOS 10.13.5 ostrzega użytkowników uruchamiających aplikacje 32-bitowe (tak jak kiedyś robił to iOS 10). Jeżeli spotkacie się z takim ostrzeżeniem, to sprawdźcie, czy program nie ma już dostępnej aktualizacji, a gdy okaże się zapomniany przez dewelopera, to rozpocznijcie poszukiwania alternatywy.

Może Cię zainteresować: