Usługa Apple Pay zadebiutowała w 2014 roku i od tamtej pory nie udało jej się jeszcze dotrzeć do Polski. Początkowo była dostępna tylko w USA i kilku innych krajach. Z czasem zaczęła się pojawiać w większej ich liczbie, ale w Polsce wciąż jej nie ma.

W ostatnim czasie pojawiły się plotki, jakoby Apple Pay miało zadebiutować w naszym kraju jeszcze w 2017 roku. Czy zatem jest na co czekać? Jak Apple Pay działa w praktyce i czy ma sens w kraju, gdzie tak bardzo rozpowszechnione są płatności zbliżeniowe?

Chyba zdecydowana większość z nas korzystała kiedyś z płatności zbliżeniowych. Sprawa jest prosta. Wyjmujemy kartę, przykładamy ją do czytnika i w zależności kwoty wpisujemy PIN albo nie. Wygodnie, szybko, bez problemu. Apple Pay wydaje się więc rozwiązaniem niezbyt odkrywczym i niespecjalnie cokolwiek ułatwiającym.

Po co komu Apple Pay?

Zdarzają się jednak przypadki, w których usługa ta się przydaje. Chociażby w sytuacji, kiedy nasza karta nie obsługuje płatności zbliżeniowych. Ja z Apple Pay korzystam w Hiszpanii od ponad pół roku. Pierwszą kartą, jaką dodałem do usługi, była moja firmowa karta lunch pass. Nie obsługuje ona płatności zbliżeniowych. Do tego posiada z góry zdefiniowany PIN, którego nie mogłem zmienić. Apple Pay rozwiązało zatem problem z koniecznością pamiętania kolejnego PIN-u i przyspieszyło płacenie w restauracjach.

Całkiem niedawno mój bank wprowadził także wsparcie dla Apple Pay i mogłem dodać do usługi moje karty, z których korzystam na co dzień. Oczywiście jak każdy szanujący się early adopter zacząłem płacić telefonem, gdzie tylko się dało. Niewiele różni się to od płatności kartą, ale jednak. Zbliżamy telefon do terminala płatniczego i na ekranie pojawia się karta dodana do Apple Pay. Jeśli mamy więcej niż jedną,
to możemy wybrać tę, z której chcemy skorzystać. Następnie przykładamy palec
do czytnika Touch ID (lub w przypadku iPhone’a X patrzymy w kamerę) i gotowe. Nie ma potrzeby wpisywania PIN-u ani wykonywania dodatkowych czynności.

Apple Pay jest bardzo wygodne, ale nie jest jakimś przełomem w porównaniu z kartami, z których korzystałem do tej pory. Prawdziwą zaletę płacenia telefonem odkryłem zupełnie przez przypadek. Wracałem ze spaceru z psem i przechodząc obok sklepu, pomyślałem, że powinienem kupić coś do picia, ale nie wziąłem portfela. W tym momencie uświadomiłem sobie, że przecież mogę zapłacić telefonem.

Świat bez portfela?

Dzięki Apple Pay mogę czasem zostawić portfel w domu i w razie potrzeby zakupić potrzebne rzeczy. To już zauważalne ułatwienie mojego życia, które zawdzięczam właśnie nowej usłudze. Niektórzy powiedzą zapewne, że można kartę nosić pod pokrowcem i mieć taki sam efekt. No cóż, próbowałem i moja karta nie działała przez pokrowiec.

Polska posiada bardzo rozwinięty system bankowy i płatności zbliżeniowe są bardzo szeroko rozpowszechnione. Nie zapominajmy jednak, że inne kraje, z USA na czele, dopiero wdrażają taki system płatności. Dlatego to właśnie w Polsce będziemy mogli w pełni wykorzystać możliwości płatności telefonem. Być może, już za kilka lat, kiedy w telefonie wylądują również nasze dokumenty, co zapowiada Ministerstwo Cyfryzacji, będziemy się mogli obyć całkowicie bez portfela. Apple Pay to tylko pierwszy krok, który ma nam dać przedsmak tej przyszłości bez portfela.

Tekst oryginalnie pojawił się w numerze 10/2017 Mój Mac Magazyn.