Wybierz Strona

Jak zostać sławnym blogerem. Z archiwum MMM

Jak zostać sławnym blogerem. Z archiwum MMM

Jesteś? Świetnie! Przeszedłeś właśnie mój test na bystrego internautę. Jeśli pytasz mnie, czy zdałeś, pozwolisz, że ocenię za 24 godziny w statystykach Google’a. Na razie siedź, czytaj i rozkoszuj się treścią. A dziś wytłumaczę Ci, co to jest ProBlog i dlaczego masz nazywać mnie Panem Przemysławem.
Mała strona, gdzie dłubie sobie Pan Kowalski i pisze o swoich przemyśleniach. Ten człowiek pisze lepiej niż ja i stado mi podobnych (ja tego nie powiedziałem). Jednak nie ma parcia na szkło. Nie ma ochoty świecić na drodze do poznania prawdy o internecie. Żyje sobie i pisze. Daje mi tym radość poznania ciekawostek. Jest wręcz wybitny w swojej pracy. Jednak NIE! Nie tędy droga, Przyjacielu. Nie ma to najmniejszego znaczenia, że Kowalski wie, o czym pisze. Ważne jest, żeby twój wpis był lajknięty minimum 100 razy, a odwiedziny skoczyły tego dnia do poziomu 6 tysięcy unikalnych IP (nieważne, co to IP, ważne, że to liczba duża).
Po pierwsze nadaj nazwę swojej stronie. Koniecznie musi być coś z „Pro” przynajmniej w opisie. Jeśli chcesz, aby tłum Cię wielbił, wsadź w domenę swoje nazwisko. Dla podniesienia euforii i szacunku nazwa powinna mieć zalążek anglosaski. Fajny jest to trik, bo ludzie dumają co to znaczy, a jeśli nawet w wolnym tłumaczeniu będzie to „kupa”, zawsze stwierdzisz, że to Pro-Kupa. Dlatego musisz pisać o swojej stronie „Pro”. W końcu wszyscy w to uwierzą.
Druga zasada to temat. Ma być soczysty. Nie tam jakiś „Nowy procesor”. Koniecznie dodaj pierwiastek mistyczny „Boski procesor”. Gdy to nie zadziała, musisz pójść mocniej po bandzie. Nie przejmuj się, że Twój czytelnik może zostać urażony (to jego problem), użyj zwrotu z pokładów jego prywatności, coś, co go ubodzie, będzie drażliwe i może kąsać. Z drugiej strony uważaj, wybieraj sformułowania, które będzie można zbanalizować lub udać powierzchowną analizę etymologiczną: wszak „kurwa” to zawód i nikt nie zaprzeczy. Zawsze wyjdziesz z twarzą.
Punkt trzeci. Wiąże się z poprzednim i dotyczy tematu. Umieszczaj w nim wyrazy: „Tylko u nas”, „Pierwszy raz w…”, „Niesamowite…”, „Wyłącznie…”. Zaufaj mi. Uwierzą, że jest to coś wyjątkowego. Gdy piszesz o otwieraniu słoika, dowiedzą się o tym dopiero po kliknięciu (punkty do statystyk zaliczone). A klikną na bank, bo kto nie chce zobaczyć jak otwiera się na „Wyłączność”?
Czwarty zabieg będzie wymagał od ciebie samozaparcia. Niestety zmuszony zostaniesz do poczytania kilku zagranicznych witryn (najlepiej przez RSS-y). Gdy wpadnie Ci coś w oko, nie zawahaj się użyć opcji Jabłko+C/Jabłko+V Nie redaguj zbytnio treści, ruch, ruch jest ważny. No tak, angielski może być problemem, poszukaj więc czegoś do przeklejenia na stronach rodzimych. Będzie trudno, ale szukaj.
Piąta rada — słownik. Zaopatrz się najlepiej w ten języka polskiego lub wyrazów bliskoznacznych. Ważne, aby były to słówka trudne do zrozumienia. Jeśli treść wpisu będzie mizerna, a wpleciesz kilka archaicznych zwrotów, jesteś uratowany. Czytelnik zwątpi w swoją inteligencję. Pomyśli, że po drugiej stronie siedzi intelektualista. Masz go w garści — nie podskoczy Ci. Pojawienie się zagranicznych zwrotów również doda Twej osobie blasku. Wplataj ogólnie jak najwięcej. Będziesz autorytetem.
Pamiętaj, to 5 złotych zasad Przemysława. Od dzisiaj Pana Przemysława. Chyba zdajesz sobie sprawę, z kim masz do czynienia. Jeśli nie dostrzegasz, że jestem wielki, przeczytaj jeszcze raz mój wpis i cały blog. 4 lata pisania i jak widzisz, wiem wszystko o blogowaniu. Pamiętaj, że to moje medium i nic Ci do dyskusji o mojej wielkości.
Możesz zasady upubliczniać, ale co ważne, musisz z nich skorzystać. Chcesz stać się posiadaczem sławnego bloga? Zażywaj powyższych doświadczeń. Nie jest ważne, jak piszesz. Poważnie! Nie krępuj się więc i zakładaj swoją stronę. Im większe absurdy pojawią się u ciebie, tym lepiej. Im więcej osób obrazisz — możesz liczyć na sukces. Im wyżej wejdziesz, tym będziesz mógł robić na wszystkich z góry. Pamiętaj, najważniejszy jest sukces. Możesz to zrobić, bez jakości. Powodzenia!
PS. Jeśli nie wykopiesz tego wpisu, więcej tu nie zaglądaj. Jeśli nie klikniesz Like, wynocha!

O autorze

Przemysław Marczyński

Dziennikarz technologiczny. Redaktor naczelny miesięcznika Mój Mac Magazyn. Od przeszło 10 lat tworzy serwis internetowy www.mojmac.pl. Podcaster. Współautor książki "macOS Mojave. Proste Poradniki" - www.prosteporadniki.pl

2 komentarze

  1. DeGrasse

    Oj spajder zaszedł za skórę. Generalnie racja, dodałbym żeby zatrudnić jakiegoś kretyna, wróżbitę Macieja najlepiej, blisko MS, by rozbawiał gawiedź i trzymć ich (MS) blisko siebie swoimi entuzjastycznymi tekstami o innowacyjności Redmont. Kasę mają, pozory muszą być zachowane. I paru innych przygłupów wyśmiewających się z Apple’a bo to napędza trollów, którzy tak bardzo muszą się uzewnętrzniać światu (co najkręca „hejp”).

    Odpowiedz
    • pemmax

      Kiedy to było. Stare czasy 🙂 Ale w podejściu do pisania wiele się nie zmieniło 🙂

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mój Mac Magazyn

Zapisz się

i otrzymuj darmowy magazyn

Witaj w gronie czytelników. Dziękujemy!