Wdmycloud

W październiku Western Digital wprowadził na rynek urządzenia z linii My Cloud. Firma którą do tej pory nieodzownie kojarzyłem z dyskami twardymi podejmuje temat serwerów osobistych – „prywatnej chmury”. Z dużym zainteresowaniem sięgnąłem po to urządzenie, gdyż jestem wielkim orędownikiem serwerów NAS i nie wyobrażam sobie pracy bez tego typu urządzeń. W moje ręce wpadł 2TB WD My Cloud, który przez kilkanaście dni stanowił centrum przechowywania i udostępniania danych.

Znajoma konstrukcja

W budowie dysku WD nie popełnił rewolucji. Patrząc na urządzenie stojące na biurku nawet bez zerkania na logo będziemy wiedzieć kto jest jego producentem. Osobiście lubię wygląd My Booków od Western Digital i ta konstrukcja także przypadła mi do gustu.

Na froncie obudowy znajdziemy jedynie diodę sygnalizującą stan pracy (kolor: czerwona błąd, niebieska – w gotowości). Odwracając WD My Cloud zobaczymy Gigabitowe łączę ethernetowe (do podpięcia rutera) oraz port USB 3.0 (do podłączenia dysku aby zwiększyć pamięć masową urządzenia). Góra i spód obudowy to szczeliny wentylacyjne zapewniające maksymalne odprowadzenie ciepła z wirującego dysku. Na próżno szukać natomiast przycisku „Włącz” (Power). I tutaj chyba jedyny minus konstrukcji, która gabarytowo na biurku prezentuje się bardzo ładnie (nie zajmując zbyt dużo miejsca). Jeśli będziemy chcieli wyłączyć dysk, musimy „brutalnie” wyciągnąć go z kontaktu. Dyski twarde nie lubią takich niespodzianek i potrafią przy tego typu okazjach się popsuć. Sama jakość wykonania jest na wysokim poziomie. Nie czuć tu przysłowiowej „chińszczyzny”.

Konfiguracja i zarządzanie chmurą – tak powinno to wyglądać

Kiedy sięgamy po urządzenie sieciowe (WD My Cloud jest takowym bo wpinamy go do routera) jawi się nam wizja żmudnej konfiguracji usług, użytkowników, przydzielania portów i temu podobnych historii. Western Digital w bardzo przystępny sposób przeszedł ponad tym problemem. Konfiguracja dysku odbywa się w prostym przewodniku, który krok po kroku informuje nas co mamy robić. Najważniejsza jest w tym ilość kroków jakie mamy do przejścia – wystarczy praktycznie podać swoje imię i hasło do konta. Już po tych czynnościach sprzęt jest gotowy do pracy.

Sam panel zarządzania danymi posiada już więcej możliwości. Co jednak ważne są one w przejrzysty sposób rozmieszczone na górze okna skąd szybko będziemy mogli dodać nowych użytkowników, udostępnimy katalogi lub przydzielimy odpowiednie uprawnienia komputerom, telefonom i iPadom aby mogły korzystać z zapisanych danych na My Cloud. Wyraźnie są też przedstawione informacje o urządzeniu, które dadzą nam obraz warunków w jakich działa nasz sprzęt. Nie bez znaczenia jest fakt, że firma WD zadbała o polski interfejs użytkownika – dziękuję bardzo.

Moja chmura

Western Digital mocno nakłania mnie do kupna tego urządzenia poprzez mit wszechobecnej chmury – moje pliki zawsze przy mnie. Dość sceptycznie podchodzę do takich haseł i w tym przypadku było podobnie. Miło mi odnotować, że My Cloud mimo patetycznego „Save everything. Access anywhere” najzwyczajniej działa. Po zarejestrowaniu urządzenia mamy dostęp do zapisanych na nim danych zarówno poprzez przeglądarkę oraz korzystając z urządzeń mobilnych dzięki specjalnej, darmowej aplikacji na iPhonea i iPada – WD My Cloud (https://itunes.apple.com/pl/app/wd-my-cloud/id450655672?mt=8).

Powiem Wam szczerze, że doskonałe wrażenie podczas tego testu zrobiła na mnie  aplikacja na iOS’a. Dołożono tu wiele starań, żeby obsługa danych była wygodna i szybka. Udało im się. Program działa bardzo płynnie, pozwala wykonywać operacje na plikach (kopiowanie, przenoszenie, wysyłanie do chmury). Co więcej potrafi spiąć usługi firm trzecich (Dropbox, OneDrive) i zarządzać danymi w chmurze z jednego miejsca. Tutaj duże brawa. Natomiast słowa krytyki należą się dostępowi poprzez przeglądarkę – https://www.wd2go.com/login.do. Logowanie do dysku wymaga obsługi JAVA, która mimo aktywnej wtyczki w przeglądarce często robiła problemy.

Ogólnie rzecz ujmując chmura WD działa zapewniając dostęp na wiele sposobów do plików zapisanych na dysku My Cloud, który stoi na naszym biurku. Moja prywatna chmura staje się faktem nie wymagając od nas żadnej wiedzy z zakresu sieci.

Dzielimy się danymi

Zdecydowanie częściej wykorzystuję dyski do multimediów w domu. WD My Cloud obsługuje protokół DLNA który pozwala wyświetlać filmy i zdjęcia na ekranie telewizora. I tutaj bardzo pozytywne zaskoczenie odnośnie obsługi plików „rozrywkowych”. Obojętnie gdzie umieszczę dane z filmami, zdjęciami czy muzyką, oprogramowanie zarządzające dyskiem odpowiednio je posegreguje wyświetlając na ekranie telewizora w posegregowanych katalogach. Szkoda jednak, że producent nie wspiera rozwiązania AirPlay i przy użyciu aplikacji na moim iPhonie nie jestem wstanie zarządzać przesyłaniem multimediów (filmów, zdjęć, muzyki) na telewizor.

Uruchamiając serwer iTunes będziemy mogli korzystać z zasobów muzycznych zapisanych na dysku WD również poprzez aplikację iTunes. Natomiast do wszystkich danych mamy dostęp poprzez systemowy menedżer plików – Finder. W materii obsługi urządzenia pod OS X nie odnotowałem żadnych kłopotów. Wszystko działa płynnie i szybko na tyle ile pozwala nasz router.

Ograniczenia młodego wieku

Nie może być to nasz dysk na „najcenniejsze” dane. Ta wersja WD My Cloud posiada jeden mechaniczny napęd (jest też dwu-dyskowy My Cloud Mirror – klik). Jestem wyznawcą teorii, że najważniejsze dane powinny mieć lustrzane odbicie na drugim dysku (RAID) dlatego do przechowywania danych wrażliwych należy stosować urządzenia z przynajmniej dwoma fizycznymi dyskami. Specjaliści w „dłubaniu” przy serwerach także poczują niedosyt możliwości jakie oferuje Chmura WD. Nie postawimy tu serwera pocztowego, bazy danych czy innych wymyślnych narzędzi monitoringu. Z tego co sobie przypominam będąc na konferencji WD zapowiedziano tego typu usługi. Na razie w porównaniu do konkurencji wygląda to dość ubogo.

Pamiętajmy również o ograniczeniach prędkości jakie stawia przed nami interfejs ethernetowy (ruter do którego podłączamy dysk). Tutaj warto zainwestować w gigabitowy sprzęt, bo kopiowanie większych plików może być rozczarowaniem gdy będziemy je zestawiać z Thunderboltem lub USB 3.0. Poniżej wynik po wpięciu dysku bezpośrednio do portu sieciowego komputera.

Zatem dla kogo jest WD My Cloud

Bezapelacyjnie dysk sprawdzi się jako sprzęt udostępniający dane. Nie mówię tu tylko o sieci domowej ale o „fruwaniu” danych po internecie. Jeśli chcemy mieć dostęp do dokumentów przegrajmy go na dysk, a następnie poza domem możemy z niego korzystać. To nieoceniona funkcja w czasach, gdy większość naszych danym chcemy mieć zawsze przy sobie.

Ogromnym atutem urządzenia jest łatwość konfiguracji. Sprawdza tu się hasło znane ze światka komputerów Apple – „wyjmujesz z pudełka i działa”. W kilka sekund po ustawieniu dysku na biurku mamy w pełni funkcjonalną chmurę. Co ważne dysk działa bardzo cicho. Nie będzie nam przeszkadzał stojąc blisko nas podczas pracy przy komputerze. Dysk dobrze integruje się ze środowiskiem OS X. Zapisane na nim dane mogą być obsługiwane przez iTunes, a także będziemy mogli go wykorzystać do tworzenia kopii zapasowych poprzez Time Machine. Dla kogo zatem jest to urządzenie? Każdy użytkownik, który nie potrzebuje zaawansowanego urządzenia sieciowego doceni jego możliwości. Będę się przyglądał uważnie ruchom jakie wykonuje Western Digital bo zapowiada się naprawdę ciekawy wyścig z obecnymi już na rynku producentami NASów (Synology i QNAP).

Witryna dysku WD My Cloud – klik
Ceny/Modele – 2 TB – 590 zł / 3 TB — 740 zł, / 4 TB — 910 zł.

Może Cię zainteresować: