Select Page

One Finger, czyli 20% taniej za programy

onefinger.png

Macie dość zgarniania aplikacji w paczkach, które do szczęścia nie są Wam potrzebne? No dobrze, może jedna lub dwie. To sztuczne ubijanie piany wokół wartości paczki, a tego co faktycznie jest mi potrzebne zaczyna mnie nużyć. Dlatego z przyjemności informuję o innej akcji, bez patosu, bez mega upustów. Prawdziwy, czysty software z rabatem 20%. Płacisz za to co chcesz mieć.

A zebrała się tu całkiem ładna grupka programistów, którzy oddają nam swoje produkty w niższej cenie. Począwszy od Daniela Julkuta z Red Sweater (organizatora całej akcji), po 83 (błędne dane, liczba ciągle rośnie) innych programistów, którzy wsparli pomysł Daniela. Znajdziemy tutaj chyba wszystko co potrzebne jest do szczęścia użytkownikowi komputerów Apple. Edytory tekstu, programy graficzne, aplikacje do prowadzenia bloga, zarządzanie danymi, narzędzia dyskowe i wiele, wiele innych.

Aby kupić program w promocji udajemy się do sklepu jednego z wymienionych na stronie programistów, wypełniamy formularz zamówienia, a w polu kodu promocyjnego podajemy – OneFingerDiscount lub 1FINGERDISCOUNT

Odwiedźcie witrynę One Finger Discount i wybierzcie coś dla siebie. Ja już sobie upatrzyłem jedną wtyczkę do Maila. Polecam

Witryna One Finger Discounthttp://www.onefingerdiscount.com/

O autorze

Przemysław Marczyński

Dziennikarz technologiczny. Redaktor naczelny miesięcznika Mój Mac Magazyn. Od przeszło 10 lat tworzy serwis internetowy www.mojmac.pl. Podcaster. Współautor książki "macOS Mojave. Proste Poradniki" - www.prosteporadniki.pl

9 komentarzy

  1. Paweł Kata

    Hejka. Dzięki za namiar. Ja znalazłem kilka aplikacji dla siebie, więc oszczędność 1/5 kosztów będzie widoczna. Pozdro

    Odpowiedz
  2. iSeb

    A ja dodam jeszcze nową stronę, na której od niedawna można kupować codziennie programy po obniżonych cenach i która stanowi bardzo dobry dodatek do maczot i mupromo: http://www.macdailybox.com/

    Odpowiedz
  3. iSeb

    Podobnie jak Ty Przemku już od pewnego czasu przestały mnie bawić te wszystkie paczki, które teraz ‚atakują’ nas prawie z każdej strony. Przeglądałem niedawno swój dysk i okazało się, że mam tonę programów, których przeznaczenia wogóle nie znam. Po krótkiej analizie doszedłem do wniosku, iż zdecydowana większość z nich jest mi zbędna. Myslę nad utworzeniem strony, na której użytkownicy będący w podobnej sytuacji, mogliby się wymieniać licencjami na aplikacje, bądź odsprzedawać je za symbolicznego dolara 😉 Nie wiem tylko jak duża liczba osób byłaby tym zainteresowana.

    Odpowiedz
  4. Przemysław Marczyński

    iSeb chętni pewnie by byli, ja jednak obawiam się o prawny aspekt takiego rozwiązania.

    Odpowiedz
  5. iSeb

    Myślisz, że mogą być jakieś problemy? Ja myślę, że jeżeli w grę wchodziłaby wymiana, to żadnych przeszkód by nie było: piszę maila do developera z prośbą o zmianę licencji na kolegę, podając wszelkie dane, jak developer się zgodzi to przesyła koledze maila z nowymi danymi potrzebnymi do rejestracji programu, deaktywując mój numer seryjny. Chociaż może faktycznie zbyt prosto to widzę

    Odpowiedz
  6. iSeb

    W ostateczności mogę komuś podarować program i moje dane potrzebne do rejestracji, a to pewnie nie jest żadnym wykroczeniem, no nie?

    Odpowiedz
  7. Przemysław Marczyński

    Jeśli autor zgodzi się na przeniesienie licencji, nie ma sprawy. Jednak nagminny precedens mógłby doprowadzić do sytuacji, że programiści zginęliby z głodu. Kupisz program, znudzi ci się, oddasz innej osobie. Developer nie zarabia.
    Co do użyczenia licencji, to również nie jest to najczystsza forma wspierania programistów. Licencja jest na konkretną osobę i tylko ona powinna używać danej aplikacji. W innym przypadku kupiłbyś aplikację, i rozpowszechnił kod wśród znajomych. Jeden zakup i 10 zadowolonych klientów. Programista umiera z głodu po raz drugi.

    Odpowiedz
  8. iSeb

    No Przemku, powiem, że bardzo klarownie mi opisałeś problem 🙂 Naprawdę. W takich kategoriach nie myślałem. Zostanę więc przy swoim „procederze”: programy, które mam kupione (przeważnie z paczek) i których nie używam a mogą przydać się na przykład mojej żonie, instaluję na Jej MacBooku, podając swoje dane rejestracyjne. Tak jest chyba w porządku, co? Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poradnik do macOS

Zapisz się

i otrzymuj darmowy magazyn

Witaj w gronie czytelników. Dziękujemy!