^
AirTag i Chipolo

AirTag kolejny raz potwierdza swoją użyteczność… w Polsce

Jaromir Kopp

15 października 2021

Pojawiało się wiele informacji o wykorzystaniu z powodzeniem AirTagów, podczas poszukiwań zgubionych lub nawet skradzionych większych i mniejszych przedmiotów. Jednak tym razem mamy informację z Polski. Rower ukradziony w Szwecji odnalazł się gdzieś na wschodzie naszego kraju.

AirTag przeznaczony dla zapominalskich, groźny dla złodziei

Niektórzy z Was zapominają, że AirTag nie jest lokalizatorem do szpiegowania, czy namierzania przestępców. Został stworzony dla zapominalskich i to im głównie ma pomagać. Cały system lokalizacji Apple ma zabezpieczenia przeciw używaniu go np. do szpiegowania, jednak jak już wiele razy dowiadywaliśmy się z sieci, często pozwala na odnalezienie skradzionych przedmiotów i pojazdów, choć nie jest to jego głównym zadaniem.

Tym razem historię, w której kluczową rolę odgrywa AirTag, opisano w Dzienniku Wschodnim.

Rower nastolatka ze Szwecji, który został przez jego ojca przezornie wyposażony w AirTaga, odnalazł się gdzieś na wschodzie Polski zamiast na przystanku autobusowym w Szwecji, gdzie miał czekać na właściciela, a całą trasę rodzic okradzionego nastolatka, mógł śledzić na swoim iPhone’ie. Niestety szwedzka policja spóźniła się i nie dotarła do pierwszej wskazanej przez pokrzywdzonych lokalizacji na czas i rower wyruszył w drogę promem. W Polsce na szczęście przezorny rodzić miał  współpracowników, którzy zawiadomili polską Policję, a ta odnalazła rower we wskazanym miejscu.

W artykule i w cytatach z wypowiedzi polskich policjantów tradycyjnie znalazło się trochę nieścisłości. AirTag nie jest lokalizatorem GPS i sam żadnej pozycji nie jest w stanie wskazać. Pozycję wskazują (i to swoją) znajdujące się w pobliżu urządzenia sieci Apple Find my… które złapały sygnał z AirTaga (lub zgodnego z nim Chipolo ONE Spot). W sygnale z AirTaga znajduje się klucz szyfrujący nadany mu podczas procesu parowania i to nim urządzenie szyfruje pozycję, w jakiej złapało sygnał. Ta znów jest przekazywana bez żadnych danych pozwalających na identyfikację urządzenia „szyfrującego”, które złapało sygnał, do właściciela AirTaga. Tylko jego urządzenia mogą odszyfrować wiadomość z przybliżoną pozycją zguby. Zazwyczaj jest to mniej więcej z dokładnością 10-50 metrów.

Jeszcze nie musiałem swoich AirTagów i Chipolo wprowadzać w „stan utracony”, ale już kilka razy namierzałem klucze na „dźwięk”, a nowość w postaci powiadomień o zostawieniu już raz zawróciła mnie z drogi 300 metrów od domu, gdy zegarek dał mi znać, że klucze zostały w domu. A jak Wasze przygody z AirTagami?

Jaromir Kopp

Użytkownik komputerów Apple od 1991 roku. Dziennikarz technologiczny, programista i deweloper HomeKit. Propagator przyjaznej i dostępnej technologii. Lubi programować w Swift i czystym C. Tworzy rozwiązania FileMaker. Prowadzi zajęcia z IT i programowania dla dzieci oraz młodzieży, szkoli też seniorów. Współautor serii książek o macOS wydanych przez ProstePoradniki.pl. Projektuje, programuje oraz samodzielnie wykonuje prototypy urządzeń Smart Home. Jeździ rowerem.
Komentarze (7)
L

7 komentarzy

  1. Maciek Winiarski

    Fajna historia. Może i dobrze, że mieszają odnośnie możliwości AirTagów – my wiemy, jak to działa, a złodzieje będą się bać (albo wpadać). O lokalizowaniu przez BT mało kto słyszał, a GPS-a każdy kojarzy. No i dobrze, że polska policja nie dała ciała.

    Odpowiedz
    • Jacek

      Chyba złodzieje debile.

      Odpowiedz
  2. Jacek

    „już raz zawróciła mnie z drogi 300 metrów od domu, gdy zegarek dał mi znać, że klucze zostały w domu.” tylko 300m? Wow – czad :)))

    Odpowiedz
    • Jaromir Kopp

      Gdyby to było szybciej, to bym się wściekł, bo co chwila miałbym powiadomienia.

      Odpowiedz
      • Jacek

        Ma działać natychmiast gdy wyjdę z ustawionej strefy. Albo oddalę się na 15-50-100. Wtedy będzie użyteczne. Pewnie zrobią przy IOS 25.

        Odpowiedz
        • Jaromir Kopp

          Mylisz GPS z BluetootchLE. Nie zrobią, bo częste wysyłanie sygnałów drenuje baterię. Jak potrafisz sam zrób.

          Odpowiedz
          • Jacek

            No to wracamy o punktu wyjścia – są bezużyteczne. Tutaj złodziej debil dał się złapać. W innym przypadku „znajdziesz” zgubę gry została w domu lub innym bezpiecznym miejscu. A 300m w Twoim przypadku, czy raczej 1000m w moim, to na nogach 10-30 minut w plecy.

            Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.