^
Bateria w M1

34 godziny na baterii. MacBook Pro M1 bije rekordy!

Jaromir Kopp

27 listopada 2020

Będę musiał, a w zasadzie mógł zmienić przyzwyczajenia. Do tej pory przez 85% czasu pracy moje MacBooki były podpięte do zasilacza. Na baterii zależnie od wykonywanych zadań pracowały od 3 godzin do 8. I był dobry wynik. Jednak M1 to całkiem inna klasa! Nie ma z czym porównywać! Martwię się, czy nie zacznę gubić zasilacza.

M1 nie ma sobie równych w pracy na baterii

Liczby podawane podczas prezentacji robiły wrażenie, 17-20 godzin oglądania filmów, to naprawdę niesamowity wynik. Jednak komputera nie kupuje się tylko dla TV+ czy innych platform streamingowych. Komputer jest do pracy, nauki i czasem rozrywki.

Z racji przyzwyczajeń nie zamierzałem wykonywać jakiś specjalnych testów baterii. Jednak ponieważ na komputer od Apple bez Intela czekam już niemal 15 lat, zabrałem MBP M1 „do łóżka” w futerale, aby rankiem zacząć się nim od razu cieszyć. Okazało się, że po przebudzeniu bateria nadal pokazywała 100%, choć w nocy zaktualizował się cały pakiet Office. Postanowiłem nie podłączać MacBooka Pro M1 do zasilania i zobaczyć jak długo wytrzyma. Wytrzymał do nocy, mając ponad 35% ładunku! Następnego dnia, czyli dzisiaj rano pracowałem jeszcze do 10.00.

Bateria w M1 zużycie w ciągu 34 godzin
Pierwsza plaska część wykresu, to „uśpienie” i m.in. aktualizacja Office

W czasie pracy na baterii udało mi się opracować 2 rozdziały książki w Wordzie, napisać kilka art. na stronę WWW i obrobić graficzki do nich. Cały czas oczywiście wyszukiwałem newsów i informacji w internecie. Zaglądałem też do swojego kodu na mikrokontrolery, co chwila coś też sprawdzałem, jak zachowuje się na M1. Od razu zaznaczę, że nie były to specjalnie ciężkie prace, ale takich wykonujemy przecież najwięcej.

Uwaga: od połowy dnia, przez całą noc do końca w tle wykonywała się pierwsza kopia Time Machine na dysk sieciowy. Trwała tak długo, bo MacBook Pro 13 M1 przejmował archiwum po MacBooku Pro 16, więc całość musiał zindeksować i porównać. 

W sumie udało mi się dojść do 10% ładunku po 34 godzinach, z czego ponad 12 godzin pracy ze świecącym ekranem, 8 godzin w uśpieniu z zamkniętą klapą (wtedy Office został zaktualizowany) i około 18 godzin Time Machine.

Czy to nie jest imponujący wynik Apple silicon? A wszystko to, dzięki czterem rdzeniom ekonomicznym, których istnienie w procesorach komputerowych większość firm wydaje się lekceważyć lub systemy operacyjne nie potrafią wykorzystać. Jednak to już temat na osobny artykuł.

Niebawem postaram się przetestować baterię podczas ciężkiej pracy, ale nie wiem, czy uda mi się wymyślić tyle obciążających, ale sensownych zadań do wykonania.

I co na to fani Intela i AMD?

Jaromir Kopp

Użytkownik komputerów Apple od 1991 roku. Dziennikarz technologiczny, programista i deweloper HomeKit. Propagator przyjaznej i dostępnej technologii. Lubi programować w Swift i czystym C. Tworzy rozwiązania FileMaker. Prowadzi zajęcia z IT i programowania dla dzieci oraz młodzieży, szkoli też seniorów. Współautor serii książek o macOS wydanych przez ProstePoradniki.pl. Projektuje, programuje oraz samodzielnie wykonuje prototypy urządzeń Smart Home. Jeździ rowerem.
Komentarze (21)
L

21 komentarzy

  1. mm

    „I co na to fani Intela i AMD?”
    Fani Intela na to jak zwykle „Maki nadają się tylko do fejsbuka w starbagsie”.

    Intel to już na szczęście przeszłość i moim zdaniem nie ma sensu tym badziewiem, ani jego fanami, zawracać sobie głowę.

    Odpowiedz
    • dev

      bzdury fanbojów apla i leczenie kompleksu Intela.

      Dopóki Windows zarządza 80% komputerów osobistych na świecie i to na nim używa się oprogramowania w biznesie, przemyśle czy urzędach, dopóty fanboje aplowscy muszą się z dominacją Microsoftu liczyć.

      I Apple jeśli chce zainteresować sobą użytkowników a nie tylko religijnych fanatyków japka, musi umożliwić działanie tego oprogramowania. Jak nie, to zostanie niszowym producentem dewocjonal^iów dla maniaków.

      PS. autor wpisu pokazał typowe fanbojstwo. Sam pracuję na makach od 9 lat, na pc od 15, a ten post piszę na maku ale te kompleksy aplowców są nazbyt widoczne. Nie potraficie cieszyć się tym co macie, tylko usilnie szukacie racjonalizacji swojego zakupu.

      Odpowiedz
      • Jaromir Kopp

        Nie kolego, apple radził sobie bez Intela i Windowsa i to w czasach, gdy nie robił nic poza komputerami. Teraz to też do niego będą musili się dostosować. Zobaczysz jak szybko Microsoft zmieni warunki licencji dla Windows na ARM, tylko poto aby legalnie dało się na Macach z M1 uruchamiać. 9 lat? To nawet nie pamiętasz komputerów bez Intela. Zaliczyłem Motorolę w Macach, prawie bankructwo Apple (i wcześniej niestety skuteczne Commodore), PowerPC i Intele. To do Apple inne firmy się dostosowują.

        Odpowiedz
      • mm

        Byłem pod wielkim wrażeniem wydajności procesorów Intel-a, kiedy pojawiły się pierwsze maki na tych procesorach. Tylko, że to było dawno temu. Teraz każde dziecko wie, że Intel jest w czarnej dupie jeśli chodzi o wydajność, nie mówiąc już o stosunku wydajności do pobieranej energii. Kompleksy raczej wychodzą z twoich wypocin.
        Przystępna analiza gościa, który nie jest „religijnym fanatykiem japka”:
        https://youtu.be/OuF9weSkS68

        Odpowiedz
      • ola

        Nikogo nie obchodzi czym zarządza Windows na świecie (to błąd poznawczy i kult Cargo), tylko jakich narzędzi używa on sam.
        Może i autor jest pozytywnym fanbojem, ale przynajmniej nie narzeka jakby miał zaawansowane stadium depresji.

        Odpowiedz
  2. jaro

    Ja czekam na imac z M1. mam model z 2011 i jest nadal ok… no ale 🙂

    Odpowiedz
    • Jaromir Kopp

      Ponoć na wiosnę i to nie z M1 a przynajmniej z M1X!

      Odpowiedz
  3. Paweł

    Jednak tylko 16GB ramu – czyli jedynie do edycji tekstu czy przeglądania facebooka. Dla poważniejszych rzeczy czy wirtualizacji to zdecydowanie za mało…

    Odpowiedz
    • Jaromir Kopp

      Och serio? Jakim cudem mam otwarty Xcode, SEGGER studio, M$ Code, maila, dwa terminale, przeglądarkę z dokumentacją i Pixelmatora bo zapomniałem o nim? O praca jest komfortowa, znacz bardziej niż na intelu.
      W d… się wam poprzewracało

      Odpowiedz
      • Daro

        Z zaciekawieniem przypatruje się tym zmianom. Przejście Apple na ARM może zmienić więcej niż tylko środowisko Apple.
        Jak na początek 16GB ram w „budżetowcach” Apple nie powinno robić problemu wszakże w AIR więcej i tak nie było a w PRO dopiero od 15/16 cali oferowano więcej. Do tego inna optymalizacja…
        Wiec mimo mojej sceptycznym przeczuciom przed pierwszymi niezależnymi testami dziś widzę w tym nadzieje dla Apple niż ryzyko.

        Ps. Z tymi wspomnieniami o 15 letnim oczekiwaniu w czasach intela na własne „proce” od Apple jest jakimś kuriozum i z stąd oskarżenia o fanbojstwo. Bo każdy kto używał G4 i marzył o G5 to tylko marzył.
        Ja wspominam czas przejścia na intela z większą radością i nadzieją niż dziś. Miałem (tato miał) G4 pod stołem i na stole 😉
        G5 bił rekordy cenowe bardziej niż obecne iPhone a grzały się tak ze bez cieczy…
        ..wiec i Apple zlał ten projekt bo laptopy i wodne chłodzenie oferowane były by tylko w sklepach z odżywkami dla kulturystów 😉
        Intel wówczas uratował Apple podobnie jak wcześniej Microsoft wykupując/inwestując w akcje i stając się dość dużym udziałowcem Apple.
        Dziś Apple po *nastu latach spędzonych przy projektowaniu własnych procesorów dla swoich małych urządzeń zatacza koło i powraca z nimi do korzeni
        Mam od roku pro z 18 roku wiec jeszcze przy nim prorozstane jakieś 2-3 lata. Bynajmniej na dziś nie potrzebuje zmian. Sadze ze za te 2 lata system jak i procesory przestaną „chorować” na kolki o czkawki przy pierwszych uruchomienia reinstalizacjach a i natywnego oprogramowania będzie znacznie więcej

        Odpowiedz
        • Jaromir Kopp

          Byłem jednym z pierwszych, którzy kupili MacBooka (białasa) już w czerwcu jakoś jak tylko do Polski dojechały (na pro nie było kasy). Jasne, że była ekscytacja, ale jeżeli czlowiek wychował się na Atari, ST, potem Amigach i tylko Mac dalej, maił nalepki Intel Inside na spłuczce klozetowej, wiedział jak bałaganiarska jest struktura procka, który wydajność zapewnia tylko rozwiązaniom siłowym, to nie może być inaczej.

          Odpowiedz
          • mm

            Generalnie fajnie obserwować, jak Intel dostaje po tyłku od procesorów Apple i jak dokonuje się rewolucja w komputerach; kiedy wygrywają wartościowe i przyszłościowe rozwiązania. Myślę, że tym, którzy nie używali Atari ST, czy Amigi, może być trudno pojąć dodatkową porcję emocji i wczuć się w klimat. Dla starych ludzi jest to w pewnym sensie powrót do czasów młodości, z wykorzystaniem najnowszych technologii, bez jakichś w praktyce bezużytecznych retro rupieci. To jest piękne.

            Odpowiedz
      • Paweł

        Proszę… Docker/Vagrant, Ide, program do zarządzania DB, przeglądarka, VNC i po 16GB ramu… Nie mówiąc już o odpaleniu w Parallers/VirtualBox Windowsa czy Linuxa… Więc w d… się nie poprzewracało 😉 chodzi jedynie o dość komfortową pracę.

        Odpowiedz
        • Jaromir Kopp

          Oczywiście na Intelu? Nie liczy się! 😀

          Odpowiedz
        • Ola

          Po pierwsze to co robisz jest niszowe. Po drugie to mało optymalny scenariusz jak na deva. Po trzecie, skoro ten komputer ci nie pasuje to po co o nim dyskutujesz, jakby ktoś ci go dał na siłę i kazał używać. Do pracy używaj takiego sprzętu i systemu jakiego używają twoi klienci.
          Normalni ludzie nie mają problemu z tym komputerem, bo kupują go z ciekawości za drobne. Nikt raczej nie myśli na tym etapie, żeby od razu go wdrożyć i na nim pracować. A jak komuś wyjątkowo nie pasuje to może go zwrócić w 14 dni.

          Odpowiedz
    • paolomario

      Musisz niestety zwerfykować swoje myślenie o RAMach, bo teraz proste przekładanie ilości na wydajność jest już przestarzałe. Apple swoim SoC w M1 otworzło drzwi świata UMA. Narazie w swoich „budżetowych” komputerach. Które w końcu oferują wydajność adekwatną do ceny (jakkolwiek, nie będę tu pisał, jak słoik z Wawy, że normalni ludzie kupują to za drobne). Może nawet nie zobeczymy MA, MBP, czy Mini w wersjach z 32gb ramu.
      Od ponad tygodnia mam MBP z 8gb. I sporo wolnego czasu, by w końcu usiąść do zapomnianych zdjęć czy filmików 4K z wakacji, więc praktycznie cały czas mam otwarty Premiere, After Effects, Lr, Ps, sporo kart z szablonami z envato, czy fotkami z pixabay. Nie mówiąc o innych pierdołach. Bardzo pięknie to gra i buczy. A przecież pakiet Adobe jest tylko emulowany.
      Ani razu jeszcze nie słyszałem wiatraków w tym MBP, czasami zrobi się cieplejszy, ale jak nie edytuję nic, to na kolana pod laptop muszę podkładać koc lub poduszkę, bo to aluminium jest po prostu zimne. Baterię ładowałem do pełna wczoraj wieczorem (pracowałem potem do północy, dziś znowu od rana sobie lepię filmik), teraz ma 40%. Trudno, by amator, taki jak ja, był niezadowolony z takiego stanu rzeczy.
      Ten MBP to mój pierwszy komp od apple od czasu pierwszego imac’a z intelem (który i tak większość swojego żywota pracował pod Windowsem) Na uczelni pracowaliśmy na G3 i G4. Ale w domu czy pracy zawsze wolałem coś z intelem i Windowsem. Teraz rozglądałem się za czymś nowym, a to apple pokazał lap o lepszej wydajności i tańszy od upatrzonych. Nie staję po jednej stronie barykady. Za dwa lata, jeżeli konkurencja odrobi lekcję, to nie koniecznie znowu kupię coś od apple (zwłaszcza, że w OS brakuje mi wielu fajnych rzeczy z Windowsa). Narazie ocenianie apple z M1 przez pryzmat ilości ramu jest chybione.

      Odpowiedz
  4. Jacek

    A ja chciałbym Linuxa na sprzęcie z tym prockiem 😉

    Odpowiedz
    • Jaromir Kopp

      Jak już nie ma, to lada miesiąc będzie. Już na WWDC APple się chwalił, że systemy Linuxowe na ARM będą działać.

      Odpowiedz
    • mm

      … a można wiedzieć po co?

      Odpowiedz
  5. arkadowski

    Nie przesadzajcie z tym brakiem pamięci przy 16GB! Jeszcze 3-4 lata temu duże projekty na FC ogarniałem przy takiej pamięci RAM!
    Wychowałem się na Maczkach z procesorami Moto, (nie liczę oczywiście sprzętu spod znaku C= czy Atari) i wiem jedno, na M1 czekało się od dłuższego czasu. Obecnie M1 jest pierwszym krokiem i o ile Apple utrzyma tempo rozwoju swojego procesora za 2-3 lata dostaniemy sprzęt zostawiający konkurencyjne rozwiązania w tyle definitywnie. I tutaj Jaromir ma w 100% rację. Podał jeden z ważnych aspektów pracy na sprzęcie posiadającym zasilanie z baterii – czas pracy.
    Każdy wzrost w tym wypadku jest istotny z perspektywy użytkownika z kilku powodów – żywotność samej baterii (zmniejsza się ilość cykli ładowania w tym samym czasie) oraz czas pracy.
    Każdy kto pamięta czasy komputerów marek powyżej wymienionych z lat 80 i początku lat 90 ma świadomość, że obecne działania Apple są/były nieuniknione i konieczne do przyśpieszenia układów w naszych komputerach. To nie wynika nawet z chcenia czy bycia fanboyem jakiejś marki! Tak wygląda kolejny krok w przód w rozwoju procesorów. Czekamy teraz na rozwój tych układów, gdzie zwiększone zostaną ilości nie tylko pamięci ale i rdzeni odpowiedzialnych za szybkość wykonywania obliczeń na kodzie programu ale także układów stricte wyspecjalizowanych w SI, bezpieczeństwie czy kodowaniu AV.
    Jaromir ma rację zwracając uwagę na to, że 16 GB RAM obecnie wystarczy. To nadal jest LAPTOP, a czas na wydajne układy do ciężkiej pracy nadejdzie po 2-3 generacjach przy całkowitym rozwodzie z Intelem.

    Odpowiedz
  6. mm

    GPU M1 blisko GTX1060 w Octane.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *