Spokojnie! To wpis gościnny. Narzekaliście, że często zbyt „słodzę” Apple’owi i nie widzę wad jego urządzeń, systemów i usług. Zdania nie zmieniłem, ale mam coś dla nienawistników. Mój wieloletni znajomy postanowił podzielić się swoimi uwagami na temat smartfonów Apple. Jeżeli wpis Wam się spodoba, to Robert ma w zanadrzu jeszcze wiele krytycznych słów na temat Apple, z którego komputerów nadal korzysta.

Autor: Robert Heron

Dlaczego nie mam (już) iPhone

W 2008 roku kupiłem iPhone 3G 8GB. Powodem zakupu była ciekawość „co to takiego” (wtedy telefony z ekranami dotykowymi to była nowość) i zainteresowanie ewentualnym pisaniem aplikacji. Wrażenie przez około pierwszy rok z używania tego sprzętu było raczej pozytywne, choć trzy rzeczy już na samym początku mnie zirytowały:

  • niestandardowy kabel USB
  • konieczność korzystania z iTunes, aby w ogóle wymienić jakieś dane z komputerem
  • nie można było zobaczyć zawartości pamięci flash telefonu na komputerze

Z czasem jednak ilość rzeczy na „NIE” się zwiększała.

Pierwsza rzecz to wymuszanie aktualizacji systemu iOS. Co prawda nie trzeba było tego robić, ale jak się nie zrobiło aktualizacji, to po jakimś czasie nowe aplikacje nie chciały się instalować na posiadanej wersji systemu. Po jakimś czasie nie można było już nawet robić aktualizacji systemu, bo miałem „za stary” sprzęt. To z kolei uniemożliwiało instalowanie najnowszych aplikacji, bo miałem za stary system. Tak więc po ok. 2 latach miałem telefon, który chodził irytująco wolno (po każdej aktualizacji systemu telefon działał coraz wolniej !) i nie dało się na nim już zainstalować żadnej nowej aplikacji, choć sprzęt działał dobrze, a akumulator trzyma przynajmniej przez dobę do dzisiaj (10 lat !).

Kolejną rzeczą na „NIE” było utrudnione udostępnianie internetu zwane jako Tethering. Aby to działało, to operator komórkowy musiał coś tam „włączyć” po swojej stronie, co standardowo było wyłączone. Dotyczyło to tylko iPhone’ów. Wszelkie Androidy i inne systemy, które miały możliwość udostępniania internetu działały bez żadnych dodatkowych działań ze strony operatora komórkowego.

Z czasem zaczęły się też pojawiać problemy z odbieraniem połączeń telefonicznych. Pasek coraz częściej nie dawał się przysuwać.

Następna rzecz na „NIE” to brak możliwości rozszerzenia pamięci flash i możliwości wymiany akumulatora. Co prawda mój egzemplarz wciąż daje radę na oryginalnej baterii, ale może dlatego, że od dawna nie jest używany i nigdy nie był ciężko eksploatowany. Każdy akumulator ma określoną ilość cykli ładowania/rozładowania i jak ktoś mocno ekspolatuje urządzenie, to taki akumulator może być do wymiany dość szybko, a tu się niestety nie da samodzielnie tego zrobić.

Następnych modeli już nigdy nie kupiłem, bo nie chciałem być zmuszany przez producenta do określonych zachowań i być ograniczanym. Większość z tych rzeczy na „NIE” jest świadomym działaniem producenta. Apple mogłoby przecież stosować standardowe kable USB, udostępniać flash telefonu w komputerze, umożliwiać wymianę akumulatora, poszerzenie pamięci i umożliwiać pracę nowych aplikacji w starszych wersjach systemu oraz nie powodować spowalniania działania systemu po jego aktualizacji.

Kropką nad i było wprowadzenie przez Apple w nowszych modelach autoryzacji na podstawie odcisku palca i skanu twarzy. Jakoś nie jestem w 100% przekonany, że w przyszłości ktoś nie wykorzysta tych skanów na moją niekorzyść albo po prostu sztuczna inteligencja stojąca za tym w którymś momencie błędnie mnie zidentyfikuje i zablokuje dostęp do telefonu.

Do tego usunięcie gniazda mini jack, czyli kolejne odejście od powszechnych standardów i kolejny kłopot i wydatek dla użytkownika.

Szkoda też, że żadna wersja iPhone nigdy nie miała sprzętowej klawiatury. Nie każdy musi lubić klawiaturę dotykową, ale wyboru tutaj nie ma.

Mam wrażenie, że producent dokłada starań, aby każdy użytkownik iPhone wymieniał go na nowy model nie później niż po 2 latach. Można by się na to jeszcze godzić, ale stare telefony stają się odpadem, więc nieekologicznie to wygląda, a nowe są, uważam absurdalnie drogie, najdroższe na rynku.

Robert Heron
www.heron.pl

Może Cię zainteresować: