^
Apple, TSMC i długo, długo nic, czyli technologia 7 nanometrów w praktyce

Apple, TSMC i długo, długo nic, czyli technologia 7 nanometrów w praktyce

Jaromir Kopp

5 września 2018

Czy jest się czym ekscytować? Fan technologi nie zada tego pytania, bo nie ma wątpliwości. Jednak zwykły użytkownik, którego niewiele interesuje, jak działa smartfon, najbardziej odczuje wymierne korzyści z nowej technologii wytwarzania układów. Dlaczego będą one na razie zarezerwowane tylko dla użytkowników sprzętu Apple? Bo technologia 7 nanometrów w praktyce, okazała się zbyt droga, czytaj trudna dla innych producentów.

O co chodzi z tymi nanometrami?

Cyfrowe układy scalone, składają się z ogromnej ilości elementów, głównie tranzystorów, które pełnią funkcję przełączników. Wspomniana odległość, czyli 14, 10, 7 nanometrów oznacza rozdzielczość, z jaką można budować elementy na płytkach, im większa, czyli odległość mniejsza, tym więcej tranzystorów i innych składników układu się zmieści na tej samej płytce.
Po co się tam męczyć? Z kilku powodów. Można zużyć mniej, bardzo drogich płytek krzemowych lub upchnąć więcej elementów. Mniejsze rozmiary i odległości umożliwiają obniżenie napięcia zasilania i co się z tym wiąże, zużycie energii. Mniejsze odległości mają też wpływ na możliwe taktowanie procesorów.
Zwróćcie uwagę, na różnicę w ilości tranzystorów pomiędzy układami A10 i A11. To aż MILIARD! 3,3 miliarda kontra 4,3 miliarda. To wszystko po to, by rozbudować możliwości procesorów, a programiści tworzący Facebooka mogli być bardziej leniwi i nie musieli optymalizować kodu lub po to, aby płynniej dodawać uszy i noski królicze do naszych twarzy na Snapie i Messengerze. Oczywiście również, by szybciej i dokładniej rozpoznawać zdjęcia, robić ostrzejsze fotki i mniej drgające filmy oraz sprawniej je montować i tworzyć piękniejsze prezentacje w Keynote. A! Na gry też ma to wpływ.
Dla porównania warto wiedzieć, że pierwszy procesor stosowany w Macach (Amigach i Atari ST), czyli Motorola M68000 zbudowany był z 68 000 tranzystorów (zbieżność z nazwą nieprzypadkowa). To 63 raza mniej niż w A11. Pierwszemu ARM 1 wystarczyło zaledwie 25 000 tranzystorów.

Tylko TSMC i tylko Apple

Wszystko wskazuje na to, że w tym roku jedynymi urządzeniami z układami wykonanymi w technologii 7-nanometrowej, które będą powszechnie dostępne na rynku, zostaną iPhone’y i być może iPady. Użyte w nich procesory A12 będą wytwarzane przez TSMC w ich autorskiej technologii. Pomimo buńczucznych zapowiedzi, wszystkie liczące się na rynku firmy produkujące procesory zgodne z ARM przekładają w najlepszym wypadku na przyszły rok debiut rynkowych swoich układów 7-nm. Tak przynajmniej twierdzi digitimes.com. Oznacza to jedno: Apple znów ucieknie konkurencji, która i tak nie jest w stanie dorównać możliwością procesorów A. Tym razem, będzie to ucieczka „z nawiązką”, bo nie tylko dzięki lepszym, własnym rdzeniom i dodatkom w architekturze, ale i technologii produkcji.
Oj będzie się działo!
Fot. wikipedia.org

Jaromir Kopp

Użytkownik komputerów Apple od 1991 roku. Dziennikarz technologiczny, programista i deweloper HomeKit. Propagator przyjaznej i dostępnej technologii. Lubi programować w Swift i czystym C. Tworzy rozwiązania FileMaker. Prowadzi zajęcia z IT i programowania dla dzieci oraz młodzieży, szkoli też seniorów. Współautor serii książek o macOS wydanych przez ProstePoradniki.pl. Projektuje, programuje oraz samodzielnie wykonuje prototypy urządzeń Smart Home. Jeździ rowerem.
Komentarze (2)
L

2 komentarze

  1. chiefer

    4,3 miliarda, o święci Pańscy!

    Odpowiedz
  2. Seb

    Autor zapomniał dodać, że debiut pierwszego układu w 7nm miał już miejsce tydzień temu, czyli dwa tygodnie przed Apple A12. Jest to układ Kirin 980 od Huaweia a premiera telefonu z tym procesorem jest już zapowiedziana na połowę października.
    A12 faktycznie zapowiada się nieźle, ale zapowiadany na koniec roku Snapdragon 855 ma niewiele mu ustępować w wydajności.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.