Recenzja Amazon Kindle Fire 7 autorstwa Krzysztofa Radzikowskiego pojawiła się w najnowszym numerze Mój Mac Magazynu.

Przychodzi taki moment w życiu, że gabaryty iPada Pro są po prostu zbyt okazałe. Dość sporo podróżuję, szczególnie samolotem, więc widzę, że wymiar 12,9 cala powala zarówno użytkownika, jak i obsługę lotniska. Praktycznie zawsze jestem proszony o „otwarcie laptopa”. To oczywiście nie problem, ale poręczność lotniskowca w momencie, w którym w rękach mamy jeszcze kilka innych rzeczy, jest dość dyskusyjna.

Postanowiłem, że na czas pobytu poza domem potrzebuję bardziej podręcznego urządzenia. Sprzęt powinien umożliwić swobodne czytanie książek oraz oglądanie ulubionych seriali. Oczywiście od razu nasuwa się pomysł zakupu iPada mini. Można powiedzieć, że jest to kuszące, lecz jeśli weźmiemy pod uwagę, iż sprzęt ten nie był aktualizowany i prawdopodobnie już nie będzie, jego cena wydaje się co najmniej przesadzona. Szczególnie gdy już posiada się „dorosłego” iPada.

Jako posiadacz Amazon Prime Video swoje kroki skierowałem ku witrynie firmy Jeffa Bezosa. Okazało się, iż „specjalnie dla mnie”, czyli każdego posiadacza konta Prime, dostępna jest zniżka na tablety Amazon Fire. Długo nie myśląc, wybrałem najtańszy wariant: siedmiocalowca z 8 GB miejsca na dane użytkownika. Powodów było kilka, po pierwsze cena. Sprzęt kupiłem za nie całe 55 euro. Ot, taki tablet „z Biedronki”. Wybrałem wersję z reklamami na ekranie uśpienia. Od razu nadmienię, że wspomniane reklamy nie są nachalne i w ogóle nie przeszkadzają w użytkowaniu sprzętu. Tak samo ograniczenie do 8 GB przestrzeni dyskowej to nie problem. Pojemność urządzenia można rozszerzyć za pomocą karty microSD. Prawdopodobnie każdy ma w domu jakąś zbędą kartę. Nie ma sensu przepłacać za model 16 GB.

Spójrzmy więc, co dostałem za „200 zeta”. Tablet najbardziej znanego sklepu internetowego świata prezentuje się całkiem spójnie. Jest mały, choć troszkę za gruby (9,6 mm). Można powiedzieć: aż się prosi, aby był cieńszy. Całość zdecydowanie lepiej leżałaby w ręku. Jego wymiary (192 × 115 mm) pozwalają schować go w kieszeni spodni, mimo wagi (295 g) większej, niżbyśmy chcieli. Ogólnie rzecz biorąc, wymiarowo sprzęt jest bardzo mobilny. Może nie jest to stuprocentowo pancerna konstrukcja, jednak wykonany jest solidnie, z dobrej jakości plastików. Sumując to z ceną, urządzenie kwalifikuje się jako idealne rozwiązanie na plażę lub pod namiot.

Oczywiście, jak można się spodziewać, parametry techniczne nie powalają. Jest to bardzo prosty tablet, z ekranem o rozdzielczości 1024 × 600 z dość słabym odwzorowaniem kolorów. O kątach widzenia lepiej nie mówić. Głośnik jest. Pojedynczy. Robi to, co musi, czyli gra. Deklarowana długość pracy na baterii to osiem godzin. W użytkowaniu jest to raczej mało realne. Czterordzeniowy procesor z zegarem 1,3 GHz nie zapewnia pełnej płynności pracy. Jednak gdy już wybrana aplikacja się uruchomi, działa stabilnie i sprawnie. System Kindle oparty jest na Androidzie. FireOS ma więc wszystkie zalety, jak i wady (które po prostu na tak słabym sprzęcie zdecydowanie się uwypuklają) produktu Google.

Mimo wszystko to, co jest wadą (szczególnie w środowisku fanów Apple), w przypadku tabletu Fire może być też jego zaletą. Bardzo łatwo znaleźć informacje w sieci, jak zmusić produkt Amazon do instalacji aplikacji z Google Play. Bez problemu wzbogacimy tablecik o obsługę IPLA, Pocket Cast czy innych ciekawych aplikacji. Nawet jeśli nie rozszerzymy możliwości Kindle, FireOS oferuje bogatą funkcjonalność, która oparta jest na ekosystemie Amazon. Jeśli więc mamy już czytnik e-booków tej firmy, znajdziemy tu stosowną aplikację. Asystent głosowy Alexa? Może Amazon Music? Pogoda? Oczywiście najlepiej jest posiadać konto Amazon, gdyż wtedy całość nabiera zdecydowanych rumieńców. Moim zdaniem Amazon Prime Video bije na głowę ofertą popularnego Netflixa. Niestety, w naszym kraju nie jesteśmy w stanie skorzystać w pełni z jego możliwości. Szkoda. Jednak Spotify i wspomniany Netflix działają bezbłędnie. Po wyposażeniu tabletu w dowolną kartę SD można zbudować konkretną kolekcję offline na dłuższy wyjazd.

System FireOS oferuje dostęp do poczty czy też internetu (przeglądarka Silk). Jednak wspomniany procesor, który do dyspozycji ma tylko 1 GB pamięci operacyjnej skutecznie eliminuje zapędy do wykorzystania sprzętu w bardziej produktywny sposób. Instalacja aplikacji Facebook czy Skype potrafi wręcz zamordować to poręczne urządzenie. Tym bardziej unikałbym jakichkolwiek gier.

Kindle Fire w odsłonie siedmiocalowej nadaje się świetnie do konsumpcji treści w internecie. Szczególnie jeśli macie dostęp do usług Amazona (Prime Video, Music i Reading). Z natury rzeczy integracja jest świetna. W podróżny właśnie to jedno urządzenie może zastąpić czytnik e-booków, odtwarzacz Netflix, HBO Go, radio czy aplikację YouTube. Niewielki rozmiar, solidność wykonania wraz z atrakcyjną ceną tworzy ciekawy produkt na wakacyjne wojaże.

Witryna: www.amazon.de

Cena: od 54,99 €

Może Cię zainteresować: