O tym, jak tak zwany „sprytny dom” zawrócił mi w głowie, mogliście się przekonać, czytając nasz serwis i magazyn. Odwiedzający moje profile w serwisach społecznościowych mieli okazję zobaczyć jeszcze więcej objawów wspomnianej przypadłości. Teraz nadszedł czas, aby zrobić kolejny krok, jednak najpierw trzeba wyjaśnić pewnie nieporozumienia wokół HomeKit.

Po co komu HomeKit?

HomeKit powstał, jako nastawiony na bezpieczeństwo standard sterownia urządzeniami domowymi różnych producentów. Bez HomeKit w iPhone miałbym przynajmniej cztery różne aplikacje do sterowania domowymi sprzętami, a tak wystarcza mi jedna. Do tego dochodzi możliwość sterowania za pomocą głosu, czyli Siri oraz automatyzacja.

Np. gdyby nie HomeKit, to decydując się na oświetlenie od Ikei, sterowanie przełącznikami i roletami od Fibaro oraz wybierając zamek do drzwi Gerdy, stację pogody Netatmo, a termostaty od Tado musielibyśmy używać kilku różnych aplikacji. Zapewniam, że nie jest to wygodne. Dodatkowo trudno by było stworzyć spójny system automatyzacji. HomeKit to znacznie ułatwia.

Co to jest HomeKit?

Jest to standard porozumiewania się urządzeń automatyki domowej „smart home”. Standard przewiduje komunikację za pomocą środków dostępnych w urządzeniach Apple, czyli Wi-Fi i Bluetooth (LE). Jednak przewiduje również urządzenia będące pomostami (bridge) między protokołem HomeKit a innymi sposobami komunikacji urządzeń „sprytnego domu”. Do tego zaraz wrócimy, bo tu pojawia się najwięcej kontrowersji i niedomówień.

HomeKit definiuje rożnie rodzaje urządzeń i ich charakterystyki. Np. charakterystyką jest „włączone lub wyłączone”, czy „barwa światła”. Z pierwszej mogą korzystać przełączniki i oświetlenie, z drugiej już tylko oświetlenie. Charakterystyką jest też np. poziom tlenku węgla, zamknięcie lub otwarcie, kąt uchylenia, temperatura, wilgotność, jasność, obecność, ruch. Urządzeniami są: oczyszczacze powietrza, lampy, sterowniki do bram lub rolet, stacje pogody i jakości powietrza, przełączniki. Urządzenia mogą mieć wiele charakterystyk. Duża ich lista jest zdefiniowana przez Apple. Jednak, jeżeli Apple nie przewidział jakiejś charakterystyki lub urządzenia, to producent może wprowadzić własne. Np. lampa LED powinna mieć standardowe charakterystyki jak jasność, barwa światła i włączenie, ale producent może dodać swoistą określającą np. program animacji barw.

I tu ważna uwaga. Jeżeli producent zdecyduje się na stworzenie własnej aplikacji obsługującej jego sprzęty, właśnie ze względu na ich dodatkowe możliwości, to musi obowiązkowo obsługiwać wszystkie standardowe urządzenia i charakterystyki. Właśnie dzięki temu ilość aplikacji, jakie są potrzebne do obsługi „sprytnego domu”, znacznie się redukuje dzięki HomeKit. Osobiście najchętniej korzystam z aplikacji Elgato Eve.

HomeKit, ZigBee, Z-Wave, Z-Way, Wi-Fi, Bluetooth, nRF24

Jednym z większych nieporozumień jest stawianie HomeKit w kontrze do protokołów używanych w urządzeniach Smart Home. Niestety sami producenci urządzeń nie ułatwiają zrozumienia zależności między protokołami, standardami, czy rodzajami medium transmisyjnego.

Co złego i denerwującego jest w zdaniach: „Co wybrać HomeKit, czy Z-Wave?”, „Co jest lepsze HomeKit, czy ZigBee?”? Złe jest zestawianie rozwiązań jako alternatyw, a denerwujące, że często producenci sprzętu Smart Home nas do tego zmuszają.

Np. taki Fibaro stawia nas przed alternatywą pomiędzy HomeKit i Z-Wave, bo nadal nie potrafi lub nie chce dodać obsługi HomeKit do swojej centralki Z-Wave, lub obsługi Z-Wave do swoich urządzeń HomeKit. Na usprawiedliwienie trzeba przyznać, że Apple nie ułatwia życia deweloperom i producentom sprzętu zgodnego z HomeKit, stawiając dość wygórowane warunki.

Ze względów bezpieczeństwa, nie można np. do bridge (mostków) HomeKit podłączać urządzeń otwierających drzwi, bramy lub innych sterujących dostępem do domu. Jednak oświetlenie, przełączniki i przyciski oraz większość sensorów można w ten sposób łączyć. Mogą się one posługiwać protokołem Z-Wave, Z-Way, ZigBee (jak oświetlenie Ikea i Philips), czy innym medium radiowym lub przewodowym. Jak widać, teoretycznie nie ma większych przeciwwskazań, aby do centralki Z-Wave dodać zgodność z HomeKit. Zwłaszcza ostatnio, gdy Apple nie wymaga instalacji Apple Authentication Coprocessora w istniejących urządzeniach, pozwalając na jego emulację programową. Z tej drogi skorzystała Ikea, dodając do już istniejących bramek ZigBee Tradfri obsługę HomeKit (i Alexia Amazon) za pomocą aktualizacji firmware. Można? Można!

W drugą stronę nie ma też przeszkód, aby urządzenia końcowe zgodne z HomeKit nie pracowały również z protokołem Z-Wave, czy innym. Apple zdecydowanie nie ogranicza zgodności z różnymi systemami, jedynie wymaga, aby zachować odpowiednie standardy bezpieczeństwa.

Rozpoznanie walką.

Bardzo często słyszy się od producentów urządzeń zgodnych z HomeKit, o tym, jak bardzo Apple utrudnia im certyfikację i opracowywanie urządzeń. Ostatnio polityka firmy się zmienia, ale narzekania nie ustają. Również z tego powodu postanowiłem sprawdzić to na własnej skórze.

Długo się zastanawiałem, czy moje boje z HomeKit opisywać na łamach Mój Mac Magazynu. Z racji kilku podpisanych NDA (zobowiązań o poufności) nie tylko z Apple, nie będę mógł Wam o wielu rzeczach napisać. Jednak widzę, że nawet te informacje, które są dostępne publicznie, nie docierają do zainteresowanych. Sam, gdybym wiedział, jak łatwo jest zostać deweloperem HomeKit (sprzętu), to zabrałbym się za to wcześniej. Jednocześnie nie obawiam się specjalnie konkurencji, raczej mam nadzieję, że wśród czytelników trafi się kolejny odważny, z którym będę mógł wymieniać się doświadczeniami (obwarowanymi stosownym NDA).

O tym, jak zostać deweloperem HomeKit dowiecie się już z kwietniowego Mój Mac Magazynu. W kolejnych odcinkach mam nadzieję, opisać Wam swoje postępy (lub ich brak) w tworzeniu własnych urządzeń HomeKit. Nie wiem, czy uda mi się dotrwać do końca, bo już widzę, jak wiele przeszkód jest do pokonania, ale mam nadzieję, że będziecie mnie dopingować!

Może Cię zainteresować: