^

MacBook Pro 2017 Escape edition

Łukasz Banaszak

4 listopada 2017

 

WWDC 2017

MacBook Pro :)
Tim Cook i team Apple na najlepszym od lat WWDC 2017 przedstawili nową, odświeżoną serię komputerów dla profesjonalistów. Pokazano dwa nowe MacBooki Pro, nieznacznie odświeżono MacBooka Air, co niestety zwiastuje rychłe wygaszanie mojego drugiego (zaraz po iPadzie) ulubionego modelu urządzenia Apple. Piętno premier zakiełkowało pomysł o nowej, dobrej zmianie. Podjąłem bodaj najszybszą decyzję w życiu.

Piekło zamarzło, zbliża się Ragnarok

Długie lata pracowałem w trybie iPad Only, a kolejne MacBooki tak naprawdę sprowadzały się do roli stacji roboczych. iPady towarzyszyły mi na szlaku, w codziennej pracy nauczyciela akademickiego. Dzielnie supportowały warsztat redaktora i mobilnego twórcy. Na „dużym” iPadzie Pro 12,9˝ montowaliśmy filmy i najlepsze treści dla Mój Mac Magazynu. MacBook Air i iPad Pro powędrowały w dobre ręce. Nie mógłbym sobie lepiej wymarzyć ich dalszego losu. Wspierają szczytną misję edukacyjną.
Upgrade: po kilku miesiącach dały znać o sobie nawyki. Nabyłem iPada Pro 10,5. Jego recenzję przeczytacie w październikowym wydaniu.
 

Operacja Dobra Przesiadka

MacBook Pro
Przyznam uczciwie: długo wahałem się nad wyborem właściwego modelu. Nowy „mały” MacBook 12˝ pieszczotliwe nazywany „adorable” kusił minimalizmem i małymi wymiarami. Złośliwi twierdzą, że Tim Cook nie mógł wydać iPada z macOS, ale żeby udobruchać Apple userów, wypuszczono MacBooki wielkości zgodnej z 9,7-calowym iPadem. Nasz naczelny Przemek Marczyński nabył MacBooka Pro 13˝ z Touch Barem, jednak dotykowy pasek mnie nie przekonał. Miałem w rękach zeszłoroczny model. Powstaje tutaj dysonans na linii klawiatura — gładzik — Touch Bar. Kiedy zobaczyłem MacBooka Pro 2017 „Escape”, to była miłość od pierwszego wejrzenia. W piękny sobotni poranek odwiedziłem salon resellera Apple. Następnie przyjechałem do słonecznego Osolina. Rozpoczęliśmy z Jaromirem Koppem operację dobra zmiana vel Dobra przesiadka, którą opisaliśmy na stronie MMM Art na stronie. Znajdziecie tam pełny unboxing i nasze pierwsze wrażenia. Przesiadka z MacBooka Air na nowego maka zajęła łącznie 2,5 godziny.
Time Machine

MacBook „Escape”

MacBook Pro Escape
Zarezerwowałem bazowy model w kolorze gwiezdnej szarości z procesorem i5 Kaby Lake, 8 GB pamięci RAM i ultraszybkie SSD o pojemności 128 GB. Pracuję dosłownie w „chmurze”, korzystając z czterech różnych usług (iCloud Drive, One Drive, Dropbox i Google Drive), zatem taka konfiguracja nie stanowi większego problemu. Większe (czytaj: zbędne) dokumenty trzymam na zewnętrznych dyskach. Gwiezdna szarość jest minimalistyczna i elegancka. Jak dobrze skrojony garnitur na miarę. Dobrze wpisuje się w design profesjonalistów, nieznoszących rozpraszaczy. Ktoś w Cupertino nareszcie zrozumiał, że prawdziwy Apple user nie potrzebuje różnych kombinacji kolorów, ale dobrego sprzętu. Podchodziłem do tego koloru z pewną rezerwą: w pewnym okresie 2 lata woziłem ze sobą iPada Air 2 generacji Space Grey. Ciągle latałem ze ściereczką, ponieważ niemiłosiernie lubił zbierać odciski palców.
Design został dopracowany do perfekcji. Moim pierwszym skojarzeniem, kiedy zobaczyłem MacBooka „Escape”, był NextCube, zaprezentowany w październiku 1988 roku przez Steve’a Jobsa. Nasz redakcyjny kolega Jacek Łupina posiada jedyny w kraju majstersztyk designu w zbiorach polskiego Apple Muzeum.

Kultura pracy

Plasuje nowego MacBooka bardzo wysoko, bez żadnych problemów, błyskawicznie wykonuje wymagające zadania „pro”. Z werwą modyfikuję i przerzucam duże bazy danych pomiędzy chmurami. Na MacBooku Air (2015) ciągle oglądałem plażową piłeczkę, symbol oczekiwania w macOS na wykonanie polecenia. Jak nigdy dotąd, z przyjemnością pracuję w wymagających programach graficznych i nie odczuwam braku mocy. Duży ciężar przenosiłem na lotniskowiec iPada Pro 12,9˝. MacBook Pro „Escape” skutecznie podjął challenge. Jeden, jedyny raz zdarzyło mi się go zawiesić. Przeprowadziłem wymagające testy w Affinity Photo. Uruchomiłem absurdalnie obciążające operacje. Na naprawdę naciągany minus odnotowałem cechę wspólną dla procesorów z rodziny Intela. Połóżcie MacBooka na kolana. Włączcie dwie chmury: Affinity Photo i Office w tle, a zyskacie ciepły kaloryfer. Przyda się w zimnym składzie Polskich Kolei Państwowych, ale niekoniecznie przy 29-stopniowych upałach. Pozostaje nam cierpliwie czekać, aż Apple wróci w pełni do korzeni: produkcji własnych procesorów.

Gładzik z mocą

Nie ma sobie równych. Jest tak samo duży jak iPhone 7 plus. Apple poszło pod prąd, dostarczając milionom profesjonalistów nie tego, czego żądali (dotykowych ekranów), lecz to, czego realnie potrzebowali (większą przestrzeń gładzika). Konsumenci zaprawdę dożyli dziwnych czasów. Konkurencja Apple produkuje klejone, materiałowe (wełniane) urządzenia z dotykowymi ekranami i małą „płytą dotykową”. Celowo zwracam na to uwagę, ponieważ zredefiniowany przez firmę z Cupertino gładzik to kawał mistrzowskiej roboty. Force Touch, znany nam z 3D touch Apple Watcha, czy home button iPhone’a 7 plus, perfekcyjnie imitują fizyczny klik. Wyczuwają siłę nacisku, a w rękach twórców to marzenie. Od miesiąca (czyli od momentu zakupu) nie tknąłem Magic Mouse. Myślę, że nie potrzeba lepszej rekomendacji.

Klawiatura motylkowa

Żyję z tworzenia dobrych treści, klawiatury zatem to coś, na co mocno zwracam uwagę, tak samo jak biegacze na dobrej jakości obuwie. Może ono być futurystyczne z dodatkiem ledów, ale niezbyt dobrze sprofilowane i zwiększające ryzyko kontuzji. Tak samo bywa z klawiaturami. Na przełomie 2015 i 2016 roku kupiłem Magic Keyboard, z identycznym mechanizmem nożycowym jak pierwsza generacja Macbooka 12. Miesiąc później, pracując, już kląłem, na czym świat stoi. Obiecywana dobra jakość pracy miała się nijak do rzeczywistości i klasycznej klawiatury MacBooka Air. Zdecydowanie łaskawszym okiem oceniłem Apple Smart Keyboard dla iPadów Pro. Hybryda klawiatury z pokrowcem wysoko podniosła poprzeczkę. Klawiatura i niski skok klawiszy MacBooka Pro 2017 zdetronizowały iPadowy ASK. Głośność oceniłbym w skali 1 do 10 na 4. Błyskawicznie zaadaptowałem się do zmodyfikowanego mechanizmu motylkowego. Tworzenie materiałów prasowych z „escape” edition to czysta, uzależniająca przyjemność.

Co z tym USB-C?

USB C :)
W 2015 roku Apple userzy traktowali USB C jak egzotykę, 2016 rok przyniósł światu „odwagę”. Apple zaimplementowało port USB/Thunderbolt 3 do nowych MacBooków Pro. Początkowo ceny akcesoriów (czytaj: dongli) drenowały portfel. Wraz z popularyzacją nowych standardów w smartfonach i innych urządzeniach portale aukcyjne i polscy dystrybutorzy rzucili na rodzimy rynek ogrom adapterów, kabli i stacji. Jaromir uświadomił mi, dlaczego powinniśmy w AD 2017 zacząć żegnać USB 3.0 pierwszej generacji.
Dzięki uniwersalnej przejściówce z jednego portu USBC/TH3 zyskuję dwa tradycyjne porty USB, Ethernet (tak, jeszcze ktoś z niego korzysta) i USB C z funkcją ładowania!
Adapter Unitek
Na WWDC 2017 Apple wyszło daleko w przyszłość, prezentując potężne zewnętrzne karty graficzne podłączane do portu Thunderbolt 3. Pro userzy i twórcy gier zacierają ręce na myśl o takich rozwiązaniach.
Pamiętajmy, że to dopiero początek. Rozszerzyłem małe uniwersum portów o adapter z USB C do HDMI. Łączę go do wyżej wspomnianej uniwersalnej przejściówki. W rezultacie podłączę do mojego MacBooka dwa dyski zewnętrzne, Monitor 4K, stację dysków (Ethernet) a na koniec podepnę ładowarkę. Całkiem dużo dobra ukryto w dwóch portach, prawda?
Życie iPad Only przyzwyczaiło mnie do dwóch portów: Lightning i mini jack 3,5 mm. Rozszerzałem funkcjonalność iUrządzeń donglami z funkcją ładowania. W MacBooku „Escape” produktywność przechodzi na master level. Dosyć skromnie pozostaje w cieniu starszych braci. MacBook 12 jest pozbawiony Thunderbolt 3.

One more thing

Ładowarki do MacBooków
Podobno postęp oznacza miniaturyzację, a czy zauważyliście, że ładowarka od MacBooka Pro 2017 jest nieznacznie większa od tej z MacBooka Air?

Ekran

Ekran Retina znałem tylko z iPadów i iPhone’ów. Brak perfekcji skazywał MacBooka Air na bycie narzędziem pomocniczym w procesie obróbki zdjęć. Natywna rozdzielczość 2560 na 1600 pikseli przy 227 pikselach na cal wystarcza mi w zupełności. Niektórzy producenci na siłę pakują 4K do 13- i 15-calowych flagowych komputerów. Czasami wychodzą z tego dziwne mieszanki. To tak jakby upakować rosyjski czołg T-14 do wnętrza Astona Martina DB 11Q. Takie rzeczy zobaczycie tylko w filmach o najsłynniejszym agencie Jej Królewskiej Mości. Profesjonalny Apple user przez duże P podepnie dwa monitory 4K bądź jeden 5K albo zaczeka na mitycznego iMaca Pro, lokując MacBooka Pro 2017 Escape w torbie wyjazdowej.

Czas pracy na baterii

To najbardziej kontrowersyjny temat: MacBooki Air i iPady nauczyły konsumentów długiego czasu pracy na baterii. Urządzenia wołały o dostęp do gniazdka elektrycznego po 12—15 godzinach. Producent deklaruje 9—10 godzin na baterii. Z czystym sumieniem uzyskałem podobne, a nawet lepsze wyniki: 9—12 godzin. Affinity Photo, arkusze Excela i chmury w tle kradną jedną godzinę. Z jasnością ekranu na poziomie 50 procent, wyłączony bluetooth i programy robocze (iWork, Office 365, Pixelmator, Affinity Photo) w podróży wychodziłem 11 godzin!

Cena

Jest pozornie wysoka. Komentatorzy rynku zinterpretowali nieoczekiwane premiery WWDC 2017 jako konkretną odpowiedź Apple na rosnącą ekspansję Microsoftu i firm trzecich na rynku konsumenckim i edukacyjnym. Apple jednym śmiałym ruchem zbiło zarzuty i docinki konkurencji. Własną operację „dobra przesiadka” warto rozważyć w przypadku, jeśli pracujecie na MacBookach Air z 2013, 2014 i 2015 roku. Nie odpowiem Wam na pytanie, czy powinniście się przesiąść na ten model. Każdy z nas ma odmienny workflow, ale jeśli potrzebujcie Astona Martina produktywności na 3—4 lata, śmiało inwestujcie. Wydatek zwróci się w pracy kilkukrotnie 🙂
cennik MacBooka Pro
Zmodyfikowany artykuł pochodzi z wrześniowego wydania Mój Mac Magazynu.
MacBook Pro Escape
 

Komentarze (0)
L

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.