Niejednokrotnie zastanawiam się, otrzymując niechcianą pocztę elektroniczną, czy twórcy e-maila przewidzieli, w jaki sposób ich „produkt” w przyszłości zostanie wykorzystany. Za każdym razem odpowiedź jest taka sama. Nie! Powstanie spamu, którego nazwa pochodzi od konserwy zawierającej mielonkę, to znak naszych czasów ściśle powiązany z agresywnym marketingiem, z reklamą. I tak samo jak sterty ulotek wrzucane codziennie do naszych tradycyjnych skrzynek pocztowych, tak i spam elektroniczny jest elementem kultury przekazu.

Trochę historii

Na ironię nazwę spam, przez analogię, uważam za trafnie dopasowaną. Wszak mielonka jako produkt to… nie w sumie nie chcę wiedzieć, co się tam znajduje. Tak samo jak w pocztowym spamie. Można by zastanawiać się, jak ktoś tak trafnie powiązał te dwa różne elementy? Jedna z teorii głosi, że wiąże się to z Monty Pythonem i jego skeczem, w którym klient zamawiający w restauracji danie dowiaduje się z karty, że do każdej potrawy dodane jest trochę spamu (mielonki). W momencie próby zamówienia czegoś bez niechcianego dodatku grupa wikingów (?) zaczyna skandować „SPAM, SPAM, lovely SPAM, wonderful SPAM”, zagłuszając normalną rozmowę…

Cokolwiek jednak byłoby powodem nazwania niechcianej poczty elektronicznej spamem, nie ulega wątpliwości, że jest to dla obecnego użytkownika spory problem. Problem którego geneza sięga końca lat siedemdziesiątych. Pierwszy odnotowany w historii sieci spam został wysłany przez Einara Stefferuda 1 maja 1978 roku. Wysłał on, korzystając z dostępu do kompletnego zbioru adresów mailowych w sieci ARPANET, ok. 1000 maili z zaproszeniem na swoje urodziny, co uruchomiło serię złośliwych i zabawnych odpowiedzi, które zablokowały twarde dyski na serwerze pierwszego spamera (źródło: Wikipedia).

Poranne przeglądanie poczty 

zaczynam od usuwania spamu Tak z grubsza wygląda mój początek roboczego dnia. Dzień w dzień otrzymuję kilkanaście niechcianych maili. Od próby sprzedania mi najlepszego kremu do twarzy przez propozycje kredytowe, aż po próbę wyłudzenia danych. Niestety, korzystając z domyślnej aplikacji mailowej Mail.app w systemie OSX, mimo zaimplementowanych w niej funkcji antyspamowych nie byłem w stanie zlikwidować niechcianej poczty. Było to bardzo irytujące. Dlatego też zwróciłem uwagę na coś tak oczywistego, że bardziej się nie da, czyli na aplikację stworzoną z myślą tylko o jednym. O usuwaniu niechcianego spamu — SpamSieve.

SpamSieve, można by rzec, jest tak stare jak OSX. Jest to jedna z tych aplikacji narzędziowych, które ewoluowały z systemem operacyjnym. Dzięki temu jest skrojona na miarę. Instalacja aplikacji jest standardowa, ale wymaga od nas kilku ruchów pozwalających zintegrować ją z klientem pocztowym. Tu warto zaznaczyć, że SpamSieve współpracuje z bardzo dużą liczbą programów: Apple Mail (Mail.app), Airmail, Entourage, MailMate, Mailsmith, Outlook, Postbox i PowerMail. A to nie wszystko. Cała lista wspieranych programów dostępna jest na stronie producenta.

Konfiguracja aplikacji w przypadku Mail.app wymaga od nas wyłączenia zaimplementowanego w programie filtra antyspamowego, założenia specjalnego folderu o identycznej nazwie co SpamSieve oraz utworzenia reguły kierującej pocztę niechcianą do tegoż folderu. Od tego momentu możemy cieszyć się spokojem. STOP. To nie wszystko… Moduł SpamSieve musimy nauczyć filtrować odpowiednio pocztę przychodzącą. W związku z tym w menu Mail.app w zakładce Wiadomość pojawiają się trzy nowe funkcje, z czego dwie są kluczowe: SpamSieve — Train as Good oraz SpamSieve — Train as Spam. Z każdym dniem „nauki” SpamSieve działa coraz lepiej i pozostawia w naszej skrzynce pocztowej słodką ciszę.

Osoby lubiące szperać w aplikacji znajdą w niej bardzo ciekawy moduł statystyk, z którego jasno wynika, jak bardzo tego typu programy są potrzebne, możliwość ręcznej konfiguracji modułów blocklist i whitelist oraz kilka ciekawych parametrów w preferencjach programu. Np. ustawienia poziomu agresywności kwalifikacji poczty jako chcianej bądź niechcianej. Zastanawiacie się, a co jeśli SpamSieve się pomyli? Z mojego doświadczenia wynika, że nie powinno się to zdarzyć. Może w czasie uczenia się, ale później program działa bez zarzutu. Jednakże wszystkie spamerskie wiadomości umieszczane są w stworzonym folderze, o którym wspominałem powyżej. SpamSieve blokuje w takiej informacji praktycznie wszystko poza zwykłym tekstem tak aby nawet przeglądając taką wiadomość przez przypadek nie narazić się na problemy, np. z powodu zawirusowania wiadomości etc.

Podsumowanie

Niezależnie od tego, czy powstanie spamu było elementem przypadku czy zamierzonym działaniem, dziś jest to problem, z którym wciąż toczymy niełatwą walkę. Nie pomaga ani wypisywanie się z niechcianych list, ani hashowanie adresu e-mail na stronach www, forach etc. Ani nawet zmiana adresu, na który po pewnym czasie zaczynają przychodzić z powrotem śmieciowe informacje. Zdaje się, że jedynym sposobem walki ze spamem jest… nieposiadanie skrzynki pocztowej, ale to utopia, więc polecam narzędzia typu SpamSieve.

Program dostępny na: www.c-commmand.com