^

Lew, iLife 11 i waga powietrza

Przemysław Marczyński

20 października 2010

Apple_bactomac.jpg

Pierwszy od dość długiego czasu spektakl Apple, który mnie zainteresował. Nie można odmówić ekipie Stevea potencjału. Było sporo nowinek, ciekawostek i kierunków, w których firma będzie podążać. Zacznijmy więc co następuje.

iLife 11

ilife11.png

Pakiet aplikacji, dostarczany razem z komputerami Apple zawsze robił wiele hałasu. I tym razem będzie można zauroczyć znajomych szybkimi prezentacjami zdjęć, czy domową produkcją wideo. Wielkiego WOW nie było. Pełnoekranowy widok w iPhoto czy zgrabna kompozycja wiadomości e-mail przygotowana ze zdjęć mnie osobiście nie poruszyła. Jednak trudno się spodziewać, aby iPhoto miał zastąpić Aperture prawda. Największą frajdą dla mnie były nowe pokazy slajdów. Mała rzecz, a mnie ucieszyła. iMovie uraczy nas szybkim i efektownym tworzeniem zajawek filmowych. Poprawiono także edycję audio. GarageBand wyposażono w nowe narzędzia Flex Time oraz Groove Matching. Poprawa i dopasowania rytmiki to chyba najważniejsze zmiany w tym komponencie nowego iLife. Wszytko to możemy podpiąć pod społecznościowe serwisy. W końcu nikt już nie ma nic do ukrycia.

Smuci fakt, że zapomniano o aplikacji do tworzenia witryn internetowych iWeb. Nie widać nowinek także przy iDVD, jednak tutaj nie wiem, czy ten produkt nie zniknie już w następnej edycji pakietu, a jego rolę całkowicie przejmie iMovie.

Witryna nowego iLife 11 – http://www.apple.com/ilife/

Mac OS X Lion (Lew)

macosxlion.jpg

Nowy Lew ma być powrotem do iOS. Za wcześnie tu na analizę, ale jestem bardzo, bardzo sceptycznie nastawiony do dotykowych manipulacji przy systemie. Nie wiem czy widzieliście jak człowiek prezentujący nowe funkcje Mac OS X Lion gubił się na swojej dotykowej myszce. Wiem, nerwy ale coś mi mówi, że aby skorzystać ze wszystkich udogodnień systemu będziemy musieli wyposażyć się w magiczny osprzęt Apple, a ja nie cierpię tej niskiej myszki i co? Zupełnie nie przemawia do mnie Launchpad, czyli to co jest widoczne na obrazku powyżej. Do szybkiego uruchamiania aplikacji mam Spotlight lub inne programy, które już teraz mogę pobrać z sieci. Dobrze, nie chcę marudzić, ale nie jest to funkcja, która wzbudziła moje AHHH. Co innego Mission Control. To rozbudowane Expose wymiata i tylko dla tego już teraz wiem, że będę chciał okiełznać Lwa. Piękne, proste i szybkie, a zarazem funkcjonalne. To kocham w Apple i tak ma być. Najbardziej jednak intryguje mnie App Store, o którym napiszę słów kilka w osobnej notce. Sklep z aplikacjami. Wygodny jak sklep z programami dla iPhonea. I za to oklaski. Nowy kot dostępny będzie latem 2011.

Witryna Mac OS X Lion – http://www.apple.com/pl/macosx/lion/

MacBook Air

MBA.jpg

Gdy pierwszy raz widziałem nową odsłonę tej linii laptopów stwierdziłem – nie warto. Z czasem jednak zmieniam podejście do lekkich komputerów od Apple. Parametry baterii fantastyczne, a to zapewne dzięki dyskom SSD. Idealny sprzęt do wskoczenia do łóżka i napisania kilu dobrych tekstów dla iMagazine lub na blog. Jeśli miałbym zakupić laptopa, to tego z najmniejszą przekątną 11 cali i dyskiem 64GB. Mało pamięci? Wykluczone. Jako narzędzie pracy dla piszącego to wystarczająca ilość. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby z mojego mini oglądać zdjęcia i filmy, wszystko jest przecież w jednej sieci Wi-Fi. Ta część prezentacji najbardziej mnie zaciekawiła i pobudziła moje zmysły konsumenckie. Sam się dziwię, bo raczej nie myślałem o nowym nabytku do domowych zbiorów Apple. Proszę, dobra prezentacja i tyle 😉

Witryna MacBook Air – http://www.apple.com/macbookair/

FaceTime

Facetime.jpg

Wideo rozmowy. Czyli co, należy uzbroić się w nowego iPhone lub iPoda touch? Za chwilkę pojawić się powinien nowy iPad z przednią kamerą do kompletu i tak będziemy mogli sobie spokojnie konwersować. Jakaś rewolucja? Skype był przełomem, tutaj mamy tylko dobrze powielone wzorce. Oczywiście wszyscy muszą mieć swój Apple ID. Czyli jak? Początek tworzenia społeczności czy jakieś dodatkowe opłaty za połączenia? Coś z tego wyjdzie, ale nie daję wielkich szans na wzrost tej aplikacji. Dla mnie to będzie jeden ze składowych programów dołączonych do Mac OS X i aż się dziwię, że FaceTime nie jest jedną z funkcji iChata (komunikatora, którego znamy z systemów Apple). Wersja beta już jest to pobrania.

FaceTime – http://www.apple.com/mac/facetime/

Jest nieźle. Mamy zajawkę systemu, mamy nowy pakiet iLife i nowe laptopy. Wreszcie oddech od iOS, chociaż widać go i tutaj. Chociaż ziewnąłem sobie na prezentacji iLife 11, to ogół wyszedł bardzo dobrze. Steve wpuszczał swoją świtę na scenę, tłum klaskał i wszyscy byli szczęśliwi. Ja też.

Cała prezentacja znajduje się pod tym adresem – kliknij

Przemysław Marczyński

Współautor książki "macOS. Proste Poradniki" - www.prosteporadniki.pl. O technologii pisze od ponad 15 lat. Tworzył podcasty o Apple.
Komentarze (8)
L

8 komentarzy

  1. ben

    Rzeczywiście bez szału, ale jednak nowości w iMovie są naprawdę fajne, w GarageBand też ciekawe. iPhoto prawie nie używam, więc się nie wypowiadam. Tak jak myślałem nici z Leona w najbliższym czasie.

    Odpowiedz
  2. Mazo

    Face Time – śmiech na sali! Od lat znamy tę funkcję ze Skype jako rzecz naturalną. Podobnie transmisja dwukierunkowa obrazu jest od lat dostępna w telefonach Samsunga, Nokii czy Sony. W USA jest jeszcze różnica w opłatach za takie połączenia ale w Europie już nie.
    Nowy iLife – nie jest wart swojej ceny. Nie ma tam niczego co byłoby przełomowe do tego stopnia by kupić upgrade.
    OSX. Mamy prawie rok by się przyzwyczaić do przesiadki. Tym razem nie padły słowa o wydajności czy stabilności tylko bajerach dla macaczy.
    Air to komp lanserski. I tyle. 😉

    Odpowiedz
  3. budowa domów gdynia

    face time dla mnie bomba. Oczywiscie w przypadku gdy iphone lezy sobie 'gdzies tam’ a szybko musze zobaczyc zone (what???).
    iLife mnie nie powalil, podobnie jak MBA. Ciagle nie rozumiem istoty posiadania komputera bez napedu DVD. Byc moze za duzo uzywam.
    Lew – super sprawa. Szkoda, ze za pol roku.
    Najwazniejsza rzecz dla mnie (i zaloze sie, ze z czasem przyznacie mi racje), to Mac App Store. Zwroccie uwage, ze Steve zapowiedzial, ze licencja na programy pobrane z tej platformy bedzie obowiazywac na wszystkich naszych komputerach.
    Jesli ktos uzywa programu za 4000$ (np. AutoCAD), to mozliwosc korzystania z niego w domu, w biurze i na laptopie (bez obawy, ze wpadna smutni panowie i zabiora narzedzie przestepstwa) jest wlasnie tym czego do tej pory mi brakowalo. Pomijajac fakt blyskawicznej instalacji.
    Oglolnie – jest fajnie.

    Odpowiedz
  4. Mariusz

    @budowa domów gdynia: chyba nie myślisz, że program za $4000 pojawi się w Mac App Store, oddać Apple 30% z $4000? Nieeeeeee 🙂

    Odpowiedz
  5. budowa domów gdynia

    @mariusz: Oczywiscie, ze sie pojawi. Dlaczego?
    Bo nie bedzie latwiejszej opcji zakupu!
    Jesli bede mial do wyboru kupic ArchiCAD w appstore, a AutoCAD w pudelku przez siec, wybiore aplikacje z appstore.
    Steve sobie doskonale z tego zdaje sprawe.
    Jedna rzecz, ktora mnie niepokoi: czy (analogicznie do iOS) Steve bedzie mogl zdalnie odinstalowac moj program?

    Odpowiedz
  6. grafmarr

    Jak widać, co komentarz to inna opinia. Ja zwróciłem uwagę na kilka rzeczy. Podczas prezentacji nie było burzy oklasków, tak jak to się działo niejednokrotnie na WWDC. Być może z powodu innego audytorium, a może z powodu tego, że zaprezentowane rzeczy nie zasługiwały na nie?
    Jeśli chodzi o iLife’11 odczucia mieszane. Z jednej strony istotne poprawki i ulepszenia w iPhoto, iMovie i GarageBand oraz zaniedbane zupełnie iDVD, a szczególnie iWeb. W przypadku tego ostatniego, zupełnie niezrozumiałe. Nie zgodzę się jednak, że upgrade nie jest wart swojej ceny, 49$ to nie jest wygórowana cena.
    Jeśli chodzi o Mac OS X 10.7 Lion. Według mnie totalna porażka jeśli chodzi o prezentację. Niemal wszystko to, co zaprezentowano jako „funkcje” nowego systemu, można z powodzeniem zastosować w obecnej wersji 10.6 systemu. Część pomysłów na te nowe funkcje można uznać za trafione, ale niektóre jak np. Launchpad absolutnie zbędne. Mac AppStore niby w porządku, ale czy nie będzie ta droga prowadzić do ograniczenia możliwości instalowania dowolnego programu spoza sklepu? Jeśli system zostanie ograniczony tylko do możliwości oferowanych pod tym względem przez iOS-a i trzeba będzie go „jailbrekować” to będzie klapa. Nie zaprezentowano, choćby w formie sygnalnej, jakichkolwiek prac nad sprawami czysto systemowymi, które decydują o sprawności funkcjonowania samego systemu operacyjnego, a które mogłyby wyznaczać jakieś nowe kierunki w rozwoju systemu. Brakło inwencji, pomysłów czy wyczerpała się już w Apple formuła normalnego systemu operacyjnego i komputerów osobistych? Do tej pory, każda kolejna odsłona systemu Mac OS X niosła zawsze w większym lub mniejszym stopniu powiew świeżości, innowacyjności i ciekawych rozwiązań. Teraz kompletnie tego zabrakło.
    Jeśli chodzi o FaceTime. Rzecz absolutnie marginalna i powtórzę to za innymi, zupełnie nie wiadomo dlaczego nie jest częścią iChata.
    Jeśli chodzi o MacBook Air-y. Dobrze, że są, ale… W pierwszej chwili prezentacji nawet mi się spodobały. Później jednak zacząłem wnikliwiej analizować je porównawczo z normalnymi MacBookami i iPadem. No i wnioski nie są już takie oczywiste. Wyszło mi, że jak na prawdziwy komputer przenośny nowe Macbooki Air są za słabe, a z kolei jak na typowe netbooki zdecydowanie za drogie. Według mnie rolę netbooka u Apple lepiej spełnia iPad, a rolę komputera przenośnego zwykły MacBook. Czym zatem jest MacBook Air? Wychodzi na to, że wpisuje się pomiędzy te dwie kategorie, ale tak na prawdę jest zbędny.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.