^

Ku przestrodze – Polonizator i aktualizacja do Leoparda

Przemysław Marczyński

13 stycznia 2009

leo_polonizator.gif

Piszę ten tekst po doświadczeniach jakie miałem kilkanaście dni temu. Muszę przyznać, że moja siostra ma ze mną urwanie laptopa. Najpierw namówiłem ją na zakup MacBooka, potem oddawaliśmy go do serwisu bo popękał (i nadal się rozchodzi), a teraz pozbawiłbym ją wszystkich danych z dysku. Trzeba przyznać, że kochany ze mnie brat. Sprawa była beznadziejna, a zawinił… no chyba nie myślicie, że ja – Polonizator oczywiście:-)

Błachy początek
Siostra uczy języka polskiego i zmaga się z angielskim. Jednak dla komfortu pracy na jej Tigerze zainstalowałem Polonizator. W czasie odwiedzin pomyślałem, że zerknę co mogę jej zaktualizować. SU wypluł, że jest do pobrania nowy iTunes. Nie myślę, zasysam. Uruchamiam nowego iTunes. I niespodzianka. Błąd, należy zaktualizować QuickTime. Dziwy. W SU nic nie ma. Zasysam plik ze strony Apple i… błąd instalacji. Nieodpowiednia wersja językowa. A niech cię. Co tu robić? No nic, piszę do iSource.
Kukułcze jajo
Wiadomość poszła na adres office@isource.pl. Miła Pani Aleksandra G. odpisała następnego dnia. Treść… krótka:

Szanowny Panie,proszę o kontakt w tej sprawie ze wsparciem technicznym firmy Apple, pod numerem tel 00 800 44 11 875.

Pozdrawiam

Dzwonię zatem do Apple. Pierwszy raz w życiu rozmawiałem z pracownikiem Apple Polska. Wspaniałe doświadczenie 😉 Jednak Pan powiedział, że Polonizator nie jest ich produktem i nie bardzo wie jak mi może pomóc. Nie przeciągałem zatem rozmowy bo wisi na tym telefonie już pewnie kilku zdesperowanych poszukiwaczy pomocy. Kolejny raz napisałem do Pani Aleksandry.

m.png

Wiadomość wysłałem 29 grudnia. Do dziś brak odpowiedzi. I co w takim przypadku robić? Czy Polonizator został już skazany na wymarcie? Kto wesprze użytkowników, którzy mają zainstalowane tłumaczenie Tigera? iSource czy Apple? Pomocy nie widać.

Nie licz na siebie

Jak nikt Ci nie pomoże to licz na siebie. Przekonałem siostrę do instalacji Leoparda. Nieświadom co się wydarzy wcisnęliśmy płytę w napęd. Wybrałem oczywiście aktualizację z pozostawieniem danych, bo zasoby nauczycielki są naprawdę ogromne. Po chwili instalacja się zawiesiła. Błąd. Nie powiem Wam treści, bo nogi zrobiły mi się jakieś takie elastyczne. Ale pal licho z nogami. Twarz nauczyciela może powiedzieć wiele, a ta mówiła, że moje godziny są policzone.

Nic nie pomagało. Uruchomienie Narzędzi dyskowych z płyty i próba zgrania danych na dysk zewnętrzny. Nie potrafiłem uruchomić laptopa w Trybie dysku. Czy ja w złym momencie wciskałem literkę T? Zabijcie mnie, nie wiem czemu to nie łapało. Rozpacz wzbierała.

Licz na forum

Fachowcy są na tym świecie. A sporo ich siedzi na makowym forum – www.makowe.pl (dawne macplug). Podzieliłem się z mieszkańcami tego zakątka sieci moim dokonaniem. Odpowiedzi padało dużo, jednak czas gonił. Siostra miała jutro zabierać komputer do domu, a ja w lesie. Nie ukrywam, że najgorsze wizje przyćmiły mi logiczne myślenie. Dobrze, że inni myśleli trzeźwo. Roberto podrzucił program, który uratował mi tyłek.

Drive Genius 2

Drive Genius 2ScreenSnapz001.jpg

Dzięki tym wszystkim, którzy robią takie aplikacje. 100 dolarów to nie jest wygórowana cena za moje życie, a progam sprawił się na medal. Po zakupie aplikacji otrzymujemy odnośnik do obrazu bootowalnej płyty. Taki mały system ze wszystkimi opcjami jakie daje Drive Genius. Chwała za klonowanie dysków!!! Po wystartowaniu systemu z płyty, podpiąłem zewnętrzny dysk na USB. Natychmiast rozpocząłem przenoszenie plików. Wszystkie dane zostały uratowane, a ja uratowałem małą część mojego MaKarate w oczach siostry (bezcenne ;-)).

Zapewniam Was, że do opisu programu Drive Genius jeszcze wrócę, bo wiele mu zawdzięczam. Tym czasem ląduje na listę Mój Mac Poleca!

Słowem zakończenia

Czego się nauczyłem:
1. Nigdy, przenigdy nie instalujcie aktualizacji systemu z zainstalowanym Polonizatorem. Jeśli już chcecie zmienić system to zróbcie to wybierając ostatnią opcję – z pełnym formatem.

installLeo.png

2. Zawsze przed zabawą w aktualizację systemu róbcie archiwum swoich danych. Zawsze, nawet jeśli myślicie, że jesteście kozakiem i o Makach wiecie dużo.

3. Przy uruchamianiu systemu

– przytrzymany klawisz T uruchomi komputer jako dysk na FireWire
– przytrzymany klawisz alt daje możliwość wyboru źródła startu systemu

4. Warto mieć w swoich zbiorach płytkę ratunkową. Będzie leżeć kilka miesięcy, a pewnego dnia gdy będzie trzeba ją odkurzyć uratuje Ci dane.

5. Jeśli chcesz na kogoś liczyć, to nie na wsparcie techniczne, ale na ludzi z forum.

Trauma mi pozostała. Polecam zbliżający się numer Mojego Jabłuszka. Będzie o archiwizacji 😉

Cała historia z forum – http://makowe.pl/viewtopic.php?id=6069

Przemysław Marczyński

Współautor książki "macOS. Proste Poradniki" - www.prosteporadniki.pl. O technologii pisze od ponad 15 lat. Tworzył podcasty o Apple.
Komentarze (22)
L

22 komentarze

  1. Roberto

    źródło starty AFAIK wybiera się samym alt’em (z tym to też miałem kiedyś zabawę – te nowe aluminiowe klawiatury nie są widziane przez starsze maczki (jak mój miniaczek) przy starcie systemu i cokolwiek bym nie wciskał to i tak nie zadziała. z pomocą w takiej sytuacji przychodzi pilocik – wciskanie play działa przy starcie tak samo jak alt. ale o trybie dysku, czy jakimś resecie PRAM to mogę korzystając z samego pilocika raczej tylko pomarzyć ;])
    Drive Genius był jedynym znanym mi programem, który działa niczym 'live cd’ – dlatego go poleciłem ;]. na tygrysie można było sobie samemu dowolne live cd z dowolnymi programami tworzyć przy pomocy Das Boot, jednak nie działa ten programik niestety pod Leo… wielka szkoda.
    i właśnie dlatego, że erase and install to najlepsza opcja instalacji jestem pewnie jednym z niewielu makowców którzy mają partycje na dysku (nie mam żadnego zewnętrznego do backupu danych), którą zrobiłem już mając Tygrysa a czekając na Leo (bo przy opcji upgrade dużo ludzi się skarżyło na szybkość działania systemu, a na archive and install chyba miałbym za mało miejsca ogólnie, albo jakoś na styk bardziej, a to jest ryzyko)

    Odpowiedz
  2. pemmax

    No tak, widać, że nie byłem pilnym uczniem. Sam ALT wystarcza. Dzięki.

    Odpowiedz
  3. nicomsw

    Przecież w instrukcji do Polonizatora jest napisane, że po jego zainstalowaniu nie wolno instalować update’ów z sieci. Jest nawet programik, który to blokuje:)

    Odpowiedz
  4. pemmax

    Ale wzmianki o problemach z aktualizacją chyba nie ma? Szkoda, że Pani Aleksandra nie czyta instrukcji 😉
    Właśnie dlatego powstał ten wpis… ku przstrodze. A kolejny morał może byc taki – Czytaj instrukcje.
    I tak się zastanawiam nad Polonizatorem. Zostało nieaktualizowane, bez wsparcia technicznego, takie niepotrzebne. Szkoda.

    Odpowiedz
  5. Roberto

    update a upgrade to 2 trochę różne sprawy 😉 (główna różnica – za ten drugi się płaci ;]) a w instrukcji polonizatora nie pisze żeby tego nie robić bo można stracić polonizację?
    zawsze mówiłem że z polonizatorem to najwięcej jest problemów 😉 no ale niektórzy potrzebują…

    Odpowiedz
  6. Roberto

    (potrzebują polonizatora, a nie problemów oczywiście ;])
    głupio że polonizator zatrzymał się na 10.4.10 i nie dociągnęli go do 11 (chociaż dogranie updatu do 11 przy 10 z polonizatorem psuło chyba tylko Safari – ale tam wystarczyło podmienić pl zasoby z leopardowej wersji, albo po prostu wyłączyć pl język)

    Odpowiedz
  7. Heidi

    A ja byłbym daleki od bezpośredniego wiązania problemów z aktualizacją do Leoparda i Polonizatorem. Z problemem z instalacją iTunes i QuickTime w Tigerze owszem, ale nie z Leopardem.
    Od premiery Leoparda zainstalowałem przynajmniej kilkanaście aktualizacji Tiger > Leopard na komputerach, na których był zainstalowany Polonizator i nie spotkałem żadnych problemów.

    Odpowiedz
  8. makojad

    @Roberto: Świetna wskazówka z play pilota jako altem. 🙂
    @pemmax: Gratuluję wyrwałości w rozwiązywaniu problemu. Biorąc pod uwagę to, że wielu stosuje np. reinstalację OS jako rozwiązanie problemów powstałych z całkiem błahych powodów, dokonałeś nie lada wyczynu.

    Odpowiedz
  9. pemmax

    @Heidi, poczyniłem 2 próby instalacji. Za kolejną już nie mogłem uaktualnić systemu tylko go wyczyścić i instalować. Po wybraniu instalacji na czysto wszystko poszło jak należy. Nie wiem, ale podejrzewam, że podczas uaktualniania wyszukiwane są pliki do podmiany plików systemowych, a one gdzieś „zaginęły”. Nie umiem tego wytłumaczyć dlaczego tak się stało. Wiem jedno, nie zrobiłbym już aktualizacji z Polonizatorem.

    Odpowiedz
  10. Roberto

    @makojad: wiem 😉 przydatny trick, który powtarzam zawsze, kiedy wychodzi sprawa alt’a przy starcie systemu 🙂 a nuż komuś oszczędzę nerwów ;]

    Odpowiedz
  11. Heidi

    Ad Pemmax: Wcale mnie nie dziwi, że przy drugiej próbie nie mogłeś uaktualnić systemu, skoro podczas pierwszej, nieudanej próby instalator Leoparda przystąpił do jego usuwania. W czasie drugiej próby instalator nie znalazł już na dysku systemu, który nadawałby się do aktualizacji. Jednak nadal nie wiązałbym tego z obecnością Polonizatora (czytaj jednego pliku, którego obecność na dysku powoduje, wyłączenie mechanizmu SU).
    Pozwól, że wyjaśnię to opowiastką:
    Spacerowałem właśnie po parku, ciesząc oczy widokiem śnieżnej zimy, gdy przeleciał nade mną okoliczny gołąb, niejaki Zenon. Zenon, widząc mą posągową urodę, postanowił potraktować mnie tak, jak gołębie zwykły traktować posągi. Nie mając pod ręką puszki Red Bulla i nie mogąc odwdzięczyć się Zenonowi pięknym za nadobne, posłałem jedynie za nim szczere życzenia permanentnej obstrukcji i wróciłem do domu. Nie mogąc poradzić sobie z usunięciem plamy, udałem się do pobliskiej pralni. Niestety, lód na chodniku przed pralnią spowodował, iż ziemia ruszyła mi na spotkanie, a konkretnie tej mej części, którą muszę mieć twardą z racji miękkiego serca.
    Jakiż wysnuć z tego wniosek? Oczywiście można Zenona oskarżyć, że to przez niego boli mnie kość ogonowa, bo w końcu Zenon był praprzyczyną całego ciągu przyczynowo skutkowego. Ale czy był przyczyną bezpośrednią? Czy idąc do tejże pralni z zupełnie innego powodu nie pośliznąłbym się? Może tak, może nie. Lecz na pewno nie wyciągnę z tego wniosku, że nie należy nosić do pralni zapaskudzonego przez gołębia płaszcza.
    I jeszcze jedna przypowiastka:
    Na łące pszczółka mała kwiatuszek zapylała,
    Lecz nie minęła nawet krótka chwila,
    Gdy poczuła, że ją też ktoś zapyla.
    Był to truteń leniwy, niejaki Zenobi.
    Morał: zrób komuś dobrze, tobie też ktoś zrobi.
    Ta opowiastka nie ma wprawdzie nic wspólnego z tematem, ale jest ładna.

    Odpowiedz
  12. pemmax

    @Heidi Ano morał taki, że ucz się na błędach innych, omijaj parki, posyp chodnik w zimę i nie popełniaj tych samych błędów. Cóż ja biedny robaczek mogę poradzić, że wsparcie techniczne mnie zlało, Polonizator zapchał możliwość używania iT i przy okazji aktualizacji wystąpił nieoczekiwany błąd. Przy kolejnym podejściu do reinstalcji nie mam skrupułów – tylko twardy format, aby zmniejszyć ryzyko powikłań.
    PS. To kiedy wydajesz ten tomik z bajkami?

    Odpowiedz
  13. Heidi

    Tak, oczywiście, ale niektórych rzeczy nie sposób uniknąć, a jednocześnie trudno je nazwać błędami. Nawiązując do opowieści o gołębiu Zenonie, zacytuję angielskie powiedzenie „shit happens”.
    Tak naprawdę jedynym błędem w tej całej historii było nie to, że Polonizator, nie to, że instalacja systemu z zachowaniem danych użytkownika, ale to, że przystąpiłeś do niej bez wykonania kopii zapasowej danych. I to jedyna rzecz, o której należy pamiętać.

    Odpowiedz
  14. pemmax

    @Heidi Szczerze powiedziawszy chciałbym, żeby Polonizator nie był przyczyną błędu aktualizacji. Bo przypuszczam, że wiele osób może doświadczyć przykrych wrażeń.
    To, że nie zrobiłem archiwum to pierwszy i zasadniczy błąd. Bez dyskusji. Ale również zastanawiam się, dlaczego iSource osierocił Polonizator. Nie odpowiada na maile, nie aktualizuje wersji, przerzuca problem na Apple Polska. Warto dokończyć coś co się zaczęło, a w szczególności, gdy jest to potrzebne rozwiązanie i używane przez wiele osób.
    Dodam jeszcze, że po aktualizacji do Leo, MB odnotował poprawki Firmware, co oznacza, że Polonizator nie tylko blokuje dostęp do nowych poprawek aplikacji, ale do poprawy stabilności samego sprzętu.
    iSource powinien stanąć na wysokości zadania i wydać nową wersję Polonizatora. Inaczej produkt staje się historią, i to brzydko zakończoną.

    Odpowiedz
  15. Heidi

    Dlaczego iSource? Producentem Polonizatora był/jest SAD Sp. z o.o.

    Odpowiedz
  16. pemmax

    Daj spokój Piotrze. Mnie nei musisz ciągać za język. iSOurce jest odpowiedzialny za konsumenta indywidualnego, zatem zgłaszam się tutaj z moimi problemami.

    Odpowiedz
  17. Heidi

    Wręcz przeciwnie. iSource jest dystrybutorem produktów Apple. Polonizator nie jest produktem Apple. Ergo: iSource nie ma nic do Polonizatora, o ile Polonizator nie został kupiony przez Apple (o ile wiem, nie został kupiony).

    Odpowiedz
  18. P. Marczyński

    Chętnie zapytam SAD co o tym myśli. Jednak na razie ich strona nei chce się wczytać.
    Ty wiesz i ja to wiem, że iS i S to bliźniaki. Teraz może działają na innym rynku konsumenckim. Jednak krew płynie ta sama. Będziesz zaprzeczał? Będzie mi przykro powiedzieć, że kłamiesz.
    dodano…
    Nie bardzo wiem dokąd zmierza nasza wymiana zdań (ostatnio to norma chyba). Rozmywanie odpowiedzialności za Polonizator na dwie firmy to nie jest dobry ruch. Nie ma to jak zrzucanie winy na drugą stronę. Sad … iSource. Kto wygra? Na pewno przegra klient.

    Odpowiedz
  19. Heidi

    Och, bo Ty znowu skupiasz się na poszukiwaniu biblijnego grzechu pierworodnego. A tu nie ma co sięgać tak daleko, tylko spojrzeć na rzeczy takimi, jakimi są. iSource i SAD to dwie oddzielne firmy niezależnie od korzeni. Prawa do Polonizatora, o ile mi wiadomo, pozostały przy SADzie, więc do tej firmy należy kierować żądania wsparcia technicznego.
    Bo to trochę tak jak byś zadzwonił do MS Polska i zaczął od nich żądać wsparcia technicznego do słownika PL dla MS Office 2008. Powiedzą Ci, żebyś spadał i będą mieli rację, bo to nie ich produkt, mimo że przeznaczony dla ich pakietu. Jeżeli zaczyna się wymagać, dobrze wiedzieć, do kogo należy się zwrócić. I do wyjaśnienia tego, moim zdaniem, zmierza nasza dyskusja.

    Odpowiedz
  20. P. Marczyński

    Mam nadzieję, że wybaczysz mi moją niewiedzę kto ma prawa do Polonizatora. Dziwi mnie jednak, że Pani z iSourca nie powiedziała mi gdzie mam się udać. Może sama nie wiedziała? Nie wspomniała słowem o SAD, dlatego założyłem, że tej firmy nie bierzemy pod uwagę.
    Myślałem, że wiesz kto ma prawa do Polonizatora, bo śmiałe teorie tutaj przedstawiłeś. Ja, jako zwykły grzesznik mogę się mylić, ale Ciebie nie posądzam o „ile mi wiadomo”.

    Odpowiedz
  21. P. Marczyński

    Podążyłem tropem podanym przez Heidiego – wysłałem maile do SADu. Otrzymałem odpowiedź i to treściwą od Pana Marka K. Z tym, że Pan Marek pracuje w iSource. Czyli jak to ma być, bo się pogubiłem? Najważniejsze, że wiadomość jest treściwa i rozwiązuje problem instalacji uaktualnień z polonizatorem.
    Oto treść listu (oryginalna):
    prosze uzyc aplikacji odbezpiecz_zabezpiecz.dmg znajdującej sie na plycie z polonizatorem. Najpierw nalezy odbezpieczyc system czyli uruchomic aplikacje odbezpiecz z obrazu odbezpiecz_zabezpiecz.dmg Do tego potrzebne jest hasło administartora systemu na zainstalowanego na tym komputerze (jesli wpiszemy nieprawidłowe hasło nie da sie zrobić aktualizaji chociaż wyświetli sie informacja ze system zostal odbezpieczony). Po odbezpieczeniu należy iść do preferencji systemowych i wybrać międzynarodowe i tam ustawić domyślny język wszędzie na angielski. Później nalyży uruchomić system ponownie. Jeśli podane hasło administaratora było prawidłowe to po ponownym uruchomieniu bedzie mozna kliknąć w „software update” ukryte pod niebieskim jabłkiem w lewym górnym rogu. Wtedy system znajdzie aktualizacje. Po zrobieniu wszystkich aktualizacji należy uruchomić komputer ponownie i sprawdzić jeszcze raz czy są jakieś aktualizacjie. Czasem po zrobieniu aktualizacji nie wszystko instaluje sie za pierwszysm razem. Jeśli znajdzie coś nowego i zainstaluje to jeszcze raz trzeba sprawdzić czy coś znalaz. Jeśli po którymś kliknięciu w software update nic sie nie znajdzie (czyli system bedzie całkowicie zaktualizowany) trzeba bedzie spowrotem zabezpeiczyć system w taki sam sposób jak sie go odbezpieczało czyli przy wykożystaniu aplikacji do zabezpieczania znajdującej sie w obrazie odbezpiecz_zabezpiecz.dmg. Po zabezpieczeniu należy komputer uruchomić ponownie, w system preferences wybrać international i ustawić spowrotem język na polski (konieczne pamiętać trzeba zeby zabezpeiczyć spowrotem system bo moze przestać działać). Jeśli podczas instalowania aktualizacji komputer bedzie sie restartował i długo uruchamiał to niewolno przerywać tego procesu tylko trzeba cierpliwie czekać. Przed rozpoczęciem jakich kolwiek czynności związanych z aktualizowanie systemu należy pamiętać o tym ze komputer musi być podłączony do zasilacza (jeśli jest to komputer przenośny typu laptop), oraz o tym zeby zrobić kopie zapasową ważnych danych.

    Odpowiedz
  22. Michał - MySZ

    Jako użytkownik Tigera z Polonizatorem radziłem się kiedyś Heidiego, czy odbezpieczyć SU i instalować aktualizacje. Mój OS 10.4.11 działa stabilnie i bezproblemowo na wysłużonym mini PPC 🙂 A jako fizyk muszę dodać, że statystyka jest po stronie Heidiego 🙂 Pozdrowienia dla Zenona 🙂

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.