^

Pixelmator – wrażenia z pierwszej bety

Przemysław Marczyński

19 sierpnia 2007

Jestem jednym z tych, którzy otrzymali wersje beta wyczekiwanego programu do obróbki grafiki bitmapowej. Niektórzy okrzyknęli nawet Pixelmatora jako zabójcę Photoshopa. Poniżej kilka spostrzeżeń na temat tego „cudownego” programu.Co cieszyTrzeba przyznać, że programiści bardzo dużo uwagi przyłożyli do wyglądu programu. Wrażenia są prawdziwie piorunujące. Program jest śliczny ot co. Palety z ikonami potrafią wprowadzić w zadumę nad ich wykonaniem (co może rozpraszać w codziennej pracy ;-)). Największe wrażenie wywarło na mnie dodawanie filtrów do edytowanego obrazka. Po pierwsze ich ilość i możliwości są bardzo duże. Efekty zabawy z tą opcją programu wyglądają bardzo dobrze. Również sam sposób tworzenia efektów jest interesujący. Po wybraniu wskazanego filtra pojawia się okno z dostępnymi opcjami oraz przypięta do niego linką. Punkt na jej końcu wskazuje miejsce umieszczenia efektu na ekranie. Wizualizacja jest doskonała. Pixelmator umożliwia również pracę z maskami oraz warstwami.

Mocno program integruje się z systemem. Wybór koloru czcionki oraz fontów odbywa się z okna znanego wszystkim użytkownikom Mac OS Xa. Również import zdjęć odbywa się poprzez okno zawierające bazę fotografii z iPhoto.

Kolejnym dużym plusikiem dla programu jest szybkość działania. Wszystko odbywa się bez żadnego zająknięcia. Odczuwa się, że wykonano tutaj kawał dobrego kodu. Oklaski Panowie programiści, oklaski!!! Cieszy również całkiem spora dokumentacja pomocy dołączona do programu.Co rozczarowujeSiła marketingu potrafi przysłonić prawdziwą wartość przedmiotu. Pixelmator jako killer app dla Photoshopa… na pewno nie. Po pierwsze brak precyzyjnych narzędzi do zaznaczania obiektów. To co potrafi produkt Adobe w tej materii zostawia Pixelmatora daaaaleko w tyle. To samo dotyczy pracy na warstwach i braku efektów przenikania się wzajemnie warstw. Pixelmator potrafi jedynie dopasować jedną opcję do danej warstwy z palety efektów Blending.

Program nie zadowala możliwościami edycji tekstu. Po wybraniu opcji Text w oknie Tool Options widzimy jedynie możliwość otworzenia systemowego okna Font. Na tym kończą się możliwości aplikacji. Wyraźnie brakuje tutaj opcji pocięcia grafiki na potrzeby witryny internetowej, a szkoda, bo to już raczej standard w aplikacjach tego pokroju.Słowo na koniecTrzeba pamiętać, że jest to pierwsze wydanie bety Pixelmatora. Brakuje tu kilku opcji oraz widać błędy podczas pracy narzędzi (np. zaznaczenie lassem i gradient). Nie ma też aktywnych opcji Sharper i Blur.Jak dla mnie w obecnej postaci program nie jest dużym konkurentem w retuszu fotografii dla Photoshopa. Jednak dla tworzenia amatorskiej grafiki zapowiada się doskonały kawałek oprogramowania. Beta jako to beta, tylko do testów, tak więc nie ma pełnej funkcjonalności. Trudno więc zamknąć opis jednoznacznym stwierdzeniem na temat Pixelmatora. Ja włączyłem opcję wyczekiwania nowych opcji w programie i poprawiania niedoróbek wersji testowej. Jedynym sensownym stwierdzeniem kończącym pierwsze wrażenia jest… czekajmy na finalną wersję programu. Ja już zaczynam odkładać 59 dolarów na ten program.Witryna Pixelmatora – www.pixelmator.com

Przemysław Marczyński

Współautor książki "macOS. Proste Poradniki" - www.prosteporadniki.pl. O technologii pisze od ponad 15 lat. Tworzył podcasty o Apple.
Komentarze (3)
L

3 komentarze

  1. JSG

    porównuj raczej z ps element. Od pojawienia się zrzutów wiadomo było że to nie konkurent dla ps- ba nawet nie dla gimpa.
    Jest to fajny dodatek do np iPhoto- można mocniej edytować zdjęcia i wygląda „makowo”

    Odpowiedz
  2. Pemmax

    Nigdy nie używałem Photoshop Elements. Dla mnie PS Elements ma jedną podstawową wadę – brak UB.

    Odpowiedz
  3. JSG

    Ja używałem jeszcze na PPC Wersji 2.0 Nawet chciałem kupić 4.0 ale nie istniej coś takiego jak wersja trial więc nie wyrzucę w błoto 300zł.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.